Analiza Radaru: Wojsko Polskie czeka na nowe rakietowe niszczyciele czołgów

Jedynym używanym obecnie w Siłach Zbrojnych RP pojazdem wyposażonym w rakietowe uzbrojenie przeciwpancerne jest 9P133 na nośniku BRDM-2. Jego wartość bojowa na współczesnym środkowoeuropejskim polu walki jest bliska zeru. Fot./14. Suwalski Pułk Przeciwpancerny.

Obecnie w Wojskach Lądowych wykorzystywanych jest kilkadziesiąt, zupełnie dziś przestarzałych, samobieżnych wyrzutni przeciwpancernych.

Wojsko Polskie poszukuje nowych systemów przeciwpancernych, które zastąpią wysłużone wyrzutnie pocisków kierowanych 9P133 systemu 9K11P, wykorzystującymi jako nośnik zmodyfikowane rozpoznawcze pojazdy opancerzone BRDM-2. Do uzbrojenia Armii Sowieckiej weszły w 1971 r., Wojska Polskiego kilka lat później. Ich uzbrojenie tworzą przeciwpancerne pociski kierowane 9M14P/P1 Maliutka, mające na współczesnym polu walki wartość najwyżej sentymentalną.

Czytaj także: Leopard 2PL (wkrótce) gotowy do służby

Stanowią one m.in. uzbrojenie 14. Suwalskiego Pułku Artylerii Przeciwpancernej. Na mocy decyzji Ministra Obrony Narodowej z 12 lipca br. przeformowany z dywizjonu (na razie jedynie na papierze…).

Pojazdy są w coraz gorszym stanie technicznym, a podnoszona od lat kwestia ich modernizacji dziś jest dyskusyjna. Sam system uzbrojenia rakietowego nie spełnia żadnych standardów współczesnego pola walki, mogąc stanowić zagrożenie jedynie dla lżej opancerzonych pojazdów. Wszystko o o ile załodze uda się w ogóle namierzyć cel, a sam pocisk nie okaże się niesprawny.

Oznacza to, że potrzeba wymiany generacyjnej 9P133 na nowe wozy uzbrojone w nowoczesny rakietowy system przeciwpancerny jest wręcz paląca.

Czytaj także: Najstarsze polskie czołgi do liftingu

Ich pojawienie się w Wojskach Rakietowych i Artylerii ma nastąpić równolegle z wdrożeniem do służby w Wojskach Pancernych i Zmechanizowanych gąsienicowych bojowych wozów piechoty Borsuk z wieżą bezzałogową ZSSW-30. W skład systemu jej uzbrojenia wchodzą przeciwpancerne pociski kierowane Rafael Spike LR. To samo rozwiązania otrzymają Wojska Aeromobilne i Zmotoryzowane do posiadanych Rosomaków. Nie można także wykluczyć, że dojdzie do skutku, planowana od kilku lat, modernizacja starszych bojowych Rosomaków z wieżami HITFIST-30P i ich dozbrojenie w system Spike LR.

W minionych latach zainteresowania wojska koncentrowały się bardziej na niszczycielu czołgów na podwoziu kołowym uzbrojonym w 105 bądź 120 mm armatę strzelającą nowoczesną amunicją kinetyczną, ale także przeciwpancernymi pociskami kierowanymi. Na zdjęciu Rosomak z wieżą Leonardo HITFACT. Fot./Andrzej Kiński.

Wyspecjalizowane niszczyciele czołgów mają być jednak uzbrojone w system o wyższych parametrach. Jakie są możliwości w tym zakresie?

Program Barakuda. Rakiety czy pociski kinetyczne?

W styczniu 2017 r. Inspektorat Uzbrojenia rozpoczął fazę analityczno-koncepcyjną w zakresie „Osiągnięcia możliwości zwalczania środków pancernych i opancerzonych przez niszczyciele czołgów”. Program otrzymał kryptonim Barakuda. Ogłoszenie opublikowane przez IU nie było precyzyjne. Nie określono w nim bowiem zestawu uzbrojenia przyszłego niszczyciela czołgów (miały to być „kinetyczne środki ogniowe oraz przeciwpancerne pociski kierowane”) ani podwozia (kołowe lub gąsienicowe). Na późniejszym etapie IU zaczął skłaniać się raczej ku trakcji gąsienicowej (nośnik WWB Gepard lub NBPWP Borsuk) oraz ku uzbrojeniu jednocześnie w armatę (prawdopodobnie gładkolufową 120 mm) i ppk (odpalane z lufy lub klasyczne), zdolne do niszczenia celów silnie opancerzonych, a więc współczesnych czołgów podstawowych. Ważnym novum było ujęcie w wymaganiach zdolności do przełamania aktywnych środków samoobrony pojazdu, w tym typu hard kill.

Czytaj także: Najstarsze polskie czołgi do liftingu

Do 31 maja 2017 r. zainteresowanie udziałem w dialogu technicznym zgłosiło 10 podmiotów, w tym m.in.:

  • Polska Grupa Zbrojeniowa,
  • AMZ-KUTNO,
  • Huta Stalowa Wola,
  • Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych „OBRUM”,
  • CMI Defence Polska
  • MBDA.

Dostawy przewidywano po 2022 r., a wiodącym użytkownikiem miał być suwalski dywizjon przeciwpancerny. Podczas kieleckiego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w 2017 r. zaprezentowano kilka możliwych konfiguracji Barakudy. Wśród nich m.in. pojazdy stosunkowo lekkie (GDELS Eagle i Rheinmetall/KMW AMPV, uzbrojone w ppk Spike LR), jak też cięższe (Rosomak 6×6 z ppk Spike NLOS), w tym również z uzbrojeniem artyleryjskim (Rosomak 8×8 z wieżą Leonardo HITFACT-120).

Czytaj także: Mariusz Błaszczak: Armia już nie ślepa i głucha

Mimo mnogości i różnorodności ofert (w tym starszych, bowiem Rosomak był w poprzednich latach prezentowany także z wieżami CMI Defence ze 105 i 120 mm armatami, a w 2013 r. uniwersalna platforma bojowa Anders była prezentowana w konfiguracji niszczyciela czołgów z wyrzutnią AMUR), żadne z proponowanych rozwiązań nie wyszło poza etap wystawowego eksponatu, a dalszych etapów programu Barakuda nie uruchomiono.

Program Ottokar Brzoza

Nie oznacza to, że program niszczyciela czołgów dla suwalskiego dywizjonu (obecnie pułku), a może i nie tylko, został zarzucony. Zmieniono nieco wymagania, a wraz z nimi kryptonim. Obecnie program nosi nazwę Ottokar Brzoza od pułkownika (pośmiertnie awansowany na generała brygady, zm. w 1968 r.) Wincentego Ottokara Brzozy-Brzeziny, artylerzysty i uczestnika obu wojen światowych oraz bohatera wojny polsko-bolszewickiej.

Co do wymagań, to cytując za informacją Inspektoratu Uzbrojenia z 27 lutego br. o zamiarze przeprowadzenia dialogu technicznego: „Celem realizacji przedmiotowego zadania jest pozyskanie modułu dywizjonowego przeznaczonego do zwalczania środków pancernych i opancerzonych najnowszej generacji wyposażonych w systemy obrony aktywnej […] Samobieżny niszczyciel czołgów powinien mieć zdolność rażenia ogniowego za pomocą przeciwpancernych pocisków kierowanych. Platformą jezdną dla samobieżnych niszczycieli czołgów powinna być nowoczesna platforma gąsienicowa”.

Czytaj także: MON obiecuje wyścig zbrojeń za 500 miliardów złotych

Zamiast odpowiedzieć na pytania, powyższy cytat stawia kolejne. Przeciwpancernym pociskiem kierowanym jest bowiem zarówno lekki, mały i oferujący mocno ograniczony zasięg Spike SR, jak i o wiele większy, cięższy i skuteczniejszy Spike NLOS. Domyślnie jednak uważa się, że uzbrojeniem przyszłego niszczyciela czołgów powinny być ciężkie ppk o dużym zasięgu, o czym dalej. Podobnie trudno powiedzieć, czym według Inspektoratu Uzbrojenia jest „nowoczesna platforma gąsienicowa” i co stanowi o jej nowoczesności. Rok zaprezentowania prototypu, zastosowane materiały, układ konstrukcyjny, wyposażenie dodatkowe, określone cechy użytkowe?

W wyznaczonym przez IU terminie składania zgłoszeń do udziału w dialogu technicznym, tj. do 11 marca 2019 r., zgłosiło się 13 podmiotów:

  • Polska Grupa Zbrojeniowa,
  • Lockheed Martin Global Inc. – Oddział w Polsce,
  • WB Electronics,
  • Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych „OBRUM”,
  • H. Cegielski-Poznań,
  • Rheinmetall Defence Polska,
  • Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne,
  • Huta Stalowa Wola,
  • MBDA UK,
  • IMI Systems-Elbit Systems,
  • BAE Systems Sweden,
  • BAE Systems USA Combat Vehicles,
  • Milrem.

IU zamierzał przeprowadzić procedurę dialogu technicznego między 15 kwietnia a 28 czerwca br. Zakończenie fazy analityczno-koncepcyjnej przewidziano wówczas na pierwszy kwartał przyszłego roku. Spośród wymienionych firm do dalszej współpracy zaproszono: PGZ, OBRUM, HSW, MBDA UK i IMI Systems-Elbit Systems Ltd.

Ottokar Brzoza na MSPO

Podczas XXVII Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w 2019 r. przedsiębiorstwa należące do Grupy Kapitałowej PGZ zaprezentowały trzy propozycje niszczycieli czołgów. Miały one jedynie charakter poglądowy, a ich celem było pokazanie wielowariantowości potencjalnej oferty. GK PGZ chciała w ten sposób zaznaczyć gotowość polskiego przemysłu do dostarczenia określonego rodzaju uzbrojenia w taki sposób, by spełnić wymagania użytkownika. Prezentacja miała wskazać zarówno typ podwozia, jak i importowany system uzbrojenia (najlepiej możliwy do produkcji w Polsce na licencji), który miałby z polskim podwoziem zostać zintegrowany.

Czytaj także: MSPO 2019: „Ottokar”, Borsuk, Bystra i Orliki torują drogę technologiom

Pierwszą propozycją (tzw. Konfiguracja I) był, proponowany przez Hutę Stalowa Wola nośnik 155 mm armatohaubicy samobieżnej Krab (produkowany na południowokoreańskiej licencji w HSW). Nośnik wyposażono w wyrzutnię opracowaną przez Wojskowe Zakłady Uzbrojenia z Grudziądza. Zastosowano w niej wyrzutnię typu otwartego, na której zainstalowano makiety dwóch różnych typów pocisków ‒ w pojemnikach transportowo-startowych i na prowadnicach szynowych. Są one zakryte osłonami z blachy pancernej. Wyrzutnia jest obrotowa, a kąt elewacji prowadnic można zmieniać.

Podczas MSPO 2019 spółki PGZ zaprezentowały trzy różne koncepcje rakietowych niszczycieli czołgów na podwoziach gąsienicowych. Pierwszą była tzw. konfiguracja I, wykorzystująca podwozie armatohaubicy Krab z Huty Stalowa Wola. Fot./Bartłomiej Kucharski.

Nie wskazano żadnego konkretnego typu ppk, z wyjątkiem warunku by jego długość przed odpaleniem nie przekraczała 180÷200 cm. Makiety pocisków na wyrzutniach szynowych specjalnie wykonano tak, by nie przypominały żadnego rywalizującego o zamówienie w Polsce typu ppk. Działanie wyrzutni zostało już wstępnie przetestowane „na sucho” z wykorzystaniem pocisku rakietowego nieujawnionego typu.

Demonstrator wyposażony był w wyrzutnię typu otwartego, opracowaną w Wojskowych Zakładach Uzbrojenia z Grudziądza, w której pociski – bądź na prowadnicach bądź w pojemnikach transportowo-startowych – osłonięte były lekkim pancerzem. Przewidziano możliwość zmiany kąta podniesienia i obrotu całej konstrukcji.
Fot./Andrzej Kiński.

Jedną z zalet tej konfiguracji jest duża przestrzeń wewnątrz kadłuba, umożliwiająca zabranie dużego zapasu amunicji, a poza tym możliwość szybkiego przeładowania pod pancerzem. Oczywiście, okupione jest to znaczną masą, ale daleko jeszcze do granic możliwości podwozia. Pojazd nie miał makiet żadnych systemów obserwacji i kierowania ogniem.

Czytaj także: Witold Słowik: Na MSPO najważniejszy jest Borsuk

Drugą propozycją (tzw. Konfiguracja II) był niszczyciel czołgów zintegrowany z cięższą, skrzynkową wyrzutnią ppk MBDA Brimstone. Tu typu pocisku nie ukrywano, a współpracę z MBDA dodatkowo podkreślała wystawiona pierwszego dnia targów obok pojazdu przenośna wyrzutnia ppk MMP. Bazą było zmodyfikowane podwozie bojowego wozu piechoty BWP-1.

Konfiguracja II to wyrzutnia na specjalnie dostosowanym przez WZM z Poznania podwoziu BWP-1. Była to jedyna propozycja ze sprecyzowanym typem przenoszonego pocisku i autoryzowana przez zagranicznego partnera – koncern MBDA. Rys./MBDA.
Uzbrojenie pojazdu na bazie BWP-1 stanowi skrzynkowa wyrzutnia mieszczącą 12 ppk Brimstone. Do samoobrony pojazdu służy zdalnie sterowane stanowisko ZSMU A3B z ZM Tarnów. Fot./Bartłomiej Kucharski.

Wyrzutnia mieści 12 pocisków, jest nieruchoma i ma stały kąt podniesienia. Pojazd uzbrojono dodatkowo w zdalnie sterowane stanowisko ZSMU A3B produkcji Zakładów Mechanicznych Tarnów z 12,7 mm wkm. W skład wyposażenia pojazdu wchodził terminal systemu kierowania ogniem TOPAZ z Grupy WB. Ta propozycja powstała w poznańskich Wojskowych Zakładach Motoryzacyjnych, a pojazd jest oficjalnie uznawany także za wspólną ofertę eksportową GK PGZ i MBDA UK.

Czytaj także: Witold Słowik: Za naszą koncepcją stoi bezpieczeństwo państwa i rachunek ekonomiczny

Trzecią ofertę (Konfiguracja III) stanowił niszczyciel czołgów wykorzystujący podwozie UMPG (Uniwersalna Modułowa Platforma Gąsienicowa) z gliwickiego OBRUM-u. Jego uzbrojenie stanowiła wyrzutnia podobna do zastosowanej w Konfiguracji II, z tym, że bez sprecyzowanego typu pocisku, choć makiety przypominały pociski Hellfire/Brimstone/JAGM.

Konfiguracja III to niszczyciel czołgów z wyrzutnią skrzynkową na podwoziu UMPG z gliwickiego OBRUM-u. Fot./Bartłomiej Kucharski.
W przypadku tego pojazdu nie sprecyzowano typu pocisku, a wyrzutnia mieści 12 rakiet wielkości Hellfire’a/Brimstone’a/JAGM. Fot./Andrzej Kiński.

Zalety i wady prezentowanych rozwiązań

Bez wątpienia największe możliwości oferuje podwozie Kraba. Można na nim zastosować nie tylko proponowaną przez WZU wyrzutnię, ale też opancerzoną, skrzynkową. Taki pojazd można zobaczyć na grafikach opracowanych przez MBDA.

Przygotowana przez MBDA wizja niszczyciela czołgów na podwoziu Kraba przedstawia pojazd z 24 (sic!) gotowymi do odpalenia pociskami Brimstone. Rys./MBDA.

Duża kubatura przedziału transportowego oferuje możliwość zastosowania mechanicznego układu przeładowania wyrzutni czy mechanizmu pozwalającego schować wyrzutnię do wnętrza opancerzonego kadłuba. To pozytywnie wpłynie na bezpieczeństwo wozu i załogi. Znaczna powierzchnia stropu oferuje miejsce na np. maszt z optoelektronicznymi przyrządami obserwacyjno-celowniczymi i antenami systemu łączności. Niewątpliwie jednak wadą tego rozwiązania są duże gabaryty podwozia, znaczna masa (własna 28 t) i potencjalnie wysoka cena.

Czytaj także: Dalekosiężne kraby zajmują pozycję

Podwozie BWP-1 z kolei wydaje się być opcją „najtańszą”. Czy jednak wóz wprowadzony do produkcji w 1966 r. można uznać za nowoczesny? Z pewnością nie, ale WZM proponuje równolegle jego szeroko zakrojoną modernizację. Nawet po zastosowaniu pełnego pakietu modernizacyjnego byłby to wariant z pewnością tańszy w zakupie i eksploatacji od Konfiguracji I. To rozwiązanie ma jednak ograniczenia wynikające np. z gabarytów zastosowanej platformy (np. zastosowanie chowanej do kadłuba wyrzutni byłoby trudne).

Niszczyciel czołgów na BWP-1 był prezentowany wraz z systemem dowodzenia i kierowania ogniem TOPAZ z WB Group. Ten, dziś standardowy w Wojskach Rakietowych i Artylerii system, po odpowiedniej adaptacji, może trafić na dowolny perspektywiczny pojazd do zwalczania czołgów za pomocą pocisków kierowanych. Fot./Bartłomiej Kucharski.

Konfigurację III należy traktować raczej jako demonstrator możliwości, oznaczający tyle, że GK PGZ dysponuje w swej ofercie różnymi typami podwozi gąsienicowych, z których decydenci mogą swobodnie wybierać. Trudno bowiem inaczej traktować generalnie udane i w chwili swej pierwszej prezentacji w 2010 r. bardzo nowoczesne podwozie UMPG, które niestety nie wzbudziło zainteresowania MON.

Czytaj także: Rośnie moc gniazda artyleryjskich krabów i raków

Warto w tym miejscu wspomnieć, że w ofercie HSW pozostają jeszcze dwa inne podwozia gąsienicowe. Pierwszy to UPG (Uniwersalne Podwozi Gąsienicowe, wykorzystywane jako nośnik wozów dowodzenia systemu Regina). Drugie to podwozie Nowego Bojowego Pływającego Wozu Piechoty Borsuk, który jednak wejdzie do produkcji dopiero za parę lat.

Wiele jednak wskazuje, że Borsuk będzie następcą BWP-1 w Wojskach Pancernych i Zmechanizowanych, stąd też produkowany będzie w dużych ilościach, także w wariantach specjalistycznych. Dlatego z pewnością jego wykorzystanie jako nośnika niszczyciela czołgów i innych perspektywicznych systemów uzbrojenia byłoby z wielu względów uzasadnioną decyzją. Niezależnie od wyboru podwozia, musi z nim zostać zintegrowany wskazany przez zamawiającego system uzbrojenia, a ta rola miałaby przypaść grudziądzkim WZU.

Niszczycielem czołgów nazwać można było także inny, prezentowany w Kielcach pojazd – kołowy Bóbr-3 z AMZ-KUTNO S.A., na którym zamontowano makietę wyrzutni do czterech ppk Spike LR. Fot./Bartłomiej Kucharski.

Pociski dla Ottokar Brzoza

Celem tego materiału nie jest omawianie pocisków kierowanych, które są oferowane w ramach programu Ottokar Brzoza. Byłby on  jednakz pewnością niepełny, gdyby ten temat całkowicie pominąć.

Z dostępnych informacji wynika, że przed głównym orężem Ottokar Brzoza postawiono dość wysokie wymagania. Zwłaszcza dotyczące zasięgu, zaawansowania układu naprowadzania i przełamywania systemów ochrony aktywnej.

Czytaj także: Brytyjskie rakiety dla polskich niszczycieli czołgów

O ile zmylenie systemów klasy soft kill (jak np. rosyjska Sztora) jest dziś realne, o tyle trudno sobie wyobrazić przełamanie systemów klasy hard kill (np. rosyjski Afganit, izraelski Trophy), jeśli oczywiście osiągnęły rzeczywiście poziom efektywności deklarowany przez swych twórców.

Jedną z możliwości jest atak z górnej sfery pojazdu (top attack), która nie dość, że jest zwykle osłonięta słabszym pancerzem, to może być nie w pełni chroniona przez aktywny system samoobrony. Inną potencjalną możliwością przełamania obrony systemów hard kill jest naddźwiękowa prędkość pocisku. Nie zostało to wprawdzie ujawnione, ale wojsko zapewne myśli o ciężkim pocisku przeciwpancernym, o zasięgu pozwalającym na rażenie celów poza zasięgiem wzroku, a więc umownie o zasięgu większym niż 8÷10 km. Przebijalność musi być większa niż 1000 mm jednorodnej stali za pancerzem reaktywnym, a pożądaną cechą byłaby zapewne uniwersalna głowica bojowa, która zapewniałaby zdolność rażenia nie tylko silnie opancerzonych pojazdów.

Takie wymagania spełniają pociski Lockheed Martin Hellfire II i jego następca JAGM, Rafael Spike NLOS (choć izraelska firma może zaoferować także Spike’a ER/ER2) czy MBDA Brimstone. Co prawda wciąż obecny w dialogu technicznym jest producent tylko ostatniego z wymienionych pocisków, ale nie jest wykluczona integracja niszczyciela czołgów z pociskiem od dostawcy obecnie nieuczestniczącego w formalnej procedurze.

Czytaj także: Wyrzutnie MBDA już na polskich pojazdach

Atutem oferty MBDA jest porozumienie podpisane 4 września, dotyczące wspólnej oferty PGZ i MBDA UK w zakresie niszczycieli czołgów. Swoim zasięgiem ma objąć nie tylko polski rynek, ale także zagraniczne. Najważniejszym jego zapisem jest punkt dotyczący możliwości przekazania technologii i know-how pocisku Brimstone zakładom GK PGZ. Zakłądy MESKO ze Skarżyska Kamiennej miałoby odpowiadać za jego montaż.

Pociski te zostały już zintegrowane ze śmigłowcami różnych typów. To może być atutem zarówno podczas modernizacji Mi-24 czy realizacji programu W-3 NG, jak i Kruk (wszystkie zostały zintegrowane ze śmigłowcami rodziny Boeing AH-64 Apache).

Co dalej?

Trudno w naszej rzeczywistości zaryzykować stwierdzenie, że samobieżny niszczyciel czołgów rzeczywiście pojawi się w postaci przewidywanej przez program Ottokar Brzoza, a nawet jakiejkolwiek innej. Istnieją bowiem inne opcje opracowania samobieżnego zestawu przeciwpancernego, choćby na podwoziu kołowym, np. Rosomaka.

Wspomnieć wypada w tym miejscu jeszcze jeden niszczyciel czołgów zaprezentowany w tym roku Kielcach. Był nim Bóbr 3, powstały w AMZ-Kutno w ramach programu lekkiego opancerzonego transportera rozpoznawczego (LOTR) Kleszcz. Pojazd wyposażono w czteropojemnikową wyrzutnię ppk Spike LR. Była to jednak raczej prezentacja możliwości platformy, aniżeli konkretna propozycja skierowana do SZ RP. Niemniej, z pewnością warto przeanalizować, czy następca BRDM-ów-2 nie byłby także dobrą propozycją zastąpienia wyrzutni 9P133 na jego bazie?

Czytaj także: Odnowione tajfuny kuszą Polskę

Co do samego programu Ottokar Brzoza, to obecnie czekamy na zakończenie fazy analityczno-koncepcyjnej, co ma nastąpić na początku bieżącego roku.

Tymczasem na tzw. Zachodzie pojawiają się coraz powszechniej niszczyciele czołgów oparte na zupełnie innej koncepcji. Często są to lekkie pojazdy w układzie 4×4 (np. Plasan SandCat Stormer), o bardzo wysokiej mobilności, tanie w zakupie i utrzymaniu. Wykorzystywać mogą ppk o zasięgu rzędu 10 km (najchętniej z możliwością rażenia celu ukrytego za przeszkodą), dzięki czemu są mniej narażone na bezpośredni kontakt z przeciwnikiem. Tani nośnik pozwala zaoszczędzić środki np. na zakup większej liczby nietanich przecież pocisków.

Pojawia się również coraz więcej demonstratorów pojazdów bezzałogowych z uzbrojeniem przeciwpancernym. Wskazać można np. „europejski” (powstały w estońskiej firmie Milrem) pojazd gąsienicowy THeMIS, prezentowany z ppk MBDA MMP czy Brimstone, a także amerykańskie pojazdy bezzałogowe RCV, gdzie każda z odmian (lekka, średnia i ciężka) ma mieć wariant uzbrojony w broń przeciwpancerną, w tym ciężka wersja RCV-H w armatę czołgową.

Tymczasem na Zachodzie coraz większe zainteresowanie wzbudzają lekkie, bezzałogowe pojazdy do zwalczania czołgów. O ileż tańsze od ciężkich wozów na podwoziach bwp czy armatohaubic i dysponujące całkiem słuszną siłą ognia. Na zdjęciu pojazd THeMIS z sześcioprowadnicową wyrzutnią pocisków MBDA Brimstone. Fot./Andrzej Kiński.

Czemu więc Wojsko Polskie nie skłaniało się do niedawna ku tańszemu nośnikowi kołowemu? Być może wynikało to z inspiracji zza wschodniej granicy… Rosja bowiem wciąż używa niszczycieli czołgów na podwoziach gąsienicowych, takich jak 9P149 systemu Szturm-S/SM, 9P161/162 systemu Korniet-S/T czy 9P157 systemu Krizantiema-S. Złośliwi z kolei twierdzą, że powodem skierowania się ku nośnikom gąsienicowym była niemożność kupienia opancerzonych samochodów 4×4 w ramach ciągle odkładanego programu Pegaz. Stąd brać pod uwagę należałoby to, co już jest w linii lub co można kupić bez większego wysiłku.

Otookar Brzoza może jednak na kołach?

Na początku grudnia Inspektorat Uzbrojenia poinformował, w związku z weryfikacją koncepcji pozyskania sprzętu wojskowego, że zamierza ponownie przeprowadzić dialog techniczny związany z „Osiągnięciem możliwości zwalczania środków pancernych i opancerzonych przez niszczyciele czołgów”.

Tym razem Celem […] jest pozyskanie bateryjnego modułu (zdolnego do podziału na autonomiczne plutony przeciwpancerne) przeznaczonego do zwalczania środków pancernych i opancerzonych najnowszej generacji, wyposażonych w systemy obrony aktywnej […] Platformą jezdną dla samobieżnych niszczycieli czołgów powinna być nowoczesna platforma gąsienicowa. Dopuszcza się również podwozie kołowe (rodzaj podwozia uwarunkowany rodzajem środka bojowego oraz ilością amunicji, a także możliwością zapewnienia wystarczającej ochrony balistycznej niszczyciela i zapewnienia mu zdolności do przetrwania na polu walki […]).  Zatem dopuszczono także zastosowanie nośnika kołowego, co znacznie poszerza możliwości wyboru najbardziej odpowiedniej, i efektywnej kosztowo, platformy.

Nowy dialog techniczny ma się odbyć w dniach 16 marca – 30 kwietnia 2020 r., a podmioty zainteresowane udziałem w nim miały czas na zgłoszenie zamiaru udziału w nim do 27 grudnia 2019 r.

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Lojalny skrzydłowy wsparciem dla F-35

Boeing zaprezentował w Australii pierwszy egzemplarz bezzałogowego aparatu latającego zbudowanego według koncepcji Loyal Wingman. ...

Bezpieczniejszy trotyl dla Wojska Polskiego

Armie od lat szukały materiałów wybuchowych zwiększających odporność amunicji na przypadkowe zainicjowanie, czyli wywołanie ...

Generał Sulejmani. Kim był i jak zginął?

Dowódca irańskich Sił Kuds był człowiekiem, który bardzo mocno wpłynął na historię Bliskiego Wschodu ...