Eksperci sprawdzają możliwość wykorzystania ich z kilkoma wariantami podwozi oferowanych przez PGZ. Pociski mogą trafić do przyszłego niszczyciela czołgów Ottokar – Brzoza.
Konsultacje są związane z udziałem PGZ w dialogu technicznym z Inspektoratem Uzbrojenia MON
dotyczącym pozyskania dla Sił Zbrojnych nowych niszczycieli czołgów na podwoziu gąsienicowym. Chociaż program Ottokar – Brzoza znajduje się dopiero w procedurze analityczno-koncepcyjnej, narodowy koncern obronny aktywnie przygotowuje się do realizacji potencjalnego zamówienia.
Czytaj także: MSPO 2019: „Ottokar”, Borsuk, Bystra i Orliki torują drogę technologiom
Podczas spotkania przedstawicieli PGZ i MBDA w Wojskowych Zakładach Uzbrojenia w Grudziądzu omówiono nie tylko techniczne kwestie integracji wyrzutni z kilkoma wariantami podwozi ale też ewentualne szanse eksportowe wspólnie opracowanych rozwiązań na rynkach trzecich.
Potrzebne rakietowe technologie
– Naszym priorytetem jest zapewnienie transferu technologii istotnych elementów systemu walki, a także usług serwisowych sprzętu do polskiego przemysłu obronnego. Sprawdzamy także możliwość wejścia w łańcuch dostaw MBDA. Połączenie kompetencji PGZ w dziedzinie wozów opancerzonych i oferty rakietowej naszego partnera zagranicznego mogłaby zapewnić polskiej armii dostawy przeciwpancernego uzbrojenia najwyższej jakości – stwierdził Sebastian Chwałek, wiceprezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Czytaj także: MON obiecuje wyścig zbrojeń za 500 miliardów złotych
Wiceprezes Chwałek przypomniał, że oferta PGZ obejmuje cztery potencjalne konfiguracje niszczycieli czołgów. Niektóre z nich, w postaci demonstratorów, pokazano podczas ostatniej kieleckiej wystawy zbrojeniowej MSPO. Niektóre z nich zostały uhonorowane prestiżową targową nagrodą Defender.
Niszczyciel czołgów na bazie modułowej platformy gąsienicowej UMPG z wyrzutnią przeciwpancernych pocisków kierowanych. Fot./Roman Bosiacki
odpisano wówczas z MBDA UK porozumienie o możliwym wspólnym eksporcie tego rozwiązania na nowych rynkach. PGZ miałby być liderem przedsięwzięcia i głównym wykonawcą. Brytyjczycy obiecują transfer technologii nie tylko samego pocisku. Oferują także wiedzę i kompetencję potrzebną do integracji przeciwpancernych rakiet z różnymi platformami.
W projekcie uczestniczy szereg spółek grupy PGZ. Są to przede wszystkim dostawcy podwozi tacy jak HSW, OBRUM czy poznańskie Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne. Nad koncepcją pracują także integratorzy i potencjalni współproducenci pocisku. Mowa o grudziądzkich Wojskowych Zakładach Uzbrojenia oraz skarżyskie m amunicyjno-rakietowym MESKO.
Wielowariantowe podwozie
Nie ma już raczej wątpliwości, że przyszła nowoczesna przeciwpancerna broń dla Sił Zbrojnych RP powstanie siłami rodzimej zbrojeniówki.
Czytaj także: Polska broń kusi na wystawie w Londynie
Wojska lądowe pilnie potrzebują nowoczesnego, sprawnego zabójcy czołgów. Potrzebują sprzętu uzbrojonego w precyzyjne, kierowane pociski najnowszej generacji. Współpraca z brytyjskim MBDA UK, producentem rakietowego przeciwpancernego oręża, daje taką szansę.
– Do wymagań i oczekiwań armii jesteśmy w stanie dopasować wszystkie elementy projektowej i inwestycyjnej układanki. Do wyboru – od tego zależą koszty i terminy wdrożeń uzbrojenia – proponujemy trzy rodzaje podwozi. Oferujemy sprawną integrację wyrzutni z pojazdami i całym systemem walk.Do tego wielowariantowe propozycje pozyskiwania precyzyjnej rakietowej amunicji – mówi Łukasz Malicki, dyrektor Biura Broni, Amunicji i Techniki Rakietowej w PGZ.
Koncepcja przyszłego niszczyciela czołgów na podwoziu K-9, zastosowanym w armatohaubicach Krab. Fot./Roman Bosiacki
– Przemysł jest gotowy i zna swoje możliwości ale to armia zdecyduje, czy nowy niszczyciel czołgów będzie się przemieszczał na zmodernizowanym, wzmocnionym podwoziu BWP–1, czy na gąsienicach pojazdu Opal ze Stalowej Woli, czy licencyjnym, zastosowanym w armatohaubicach Krab, podwoziu K-9. Ostatnie, ze względu na swoje gabaryty i potencjał rozwojowy, pozwalałoby osłonić pancerzem także rakietowe wyrzutnie – mówi Malicki.
Różne rakiety do wyboru
Wojsko wybierze też najbardziej optymalny precyzyjny oręż dla przyszłego niszczyciela. Inżynierowie PGZ są w stanie zintegrować z przyszłym polskim zabójcą czołgów naprowadzane radarowo pociski Brimstone. Brytyjski producent rakiet obiecuje bezprecedensowy transfer technologii.
W ofercie konstruktorów PGZ są także inne opcje. Wymienia się m.in. rakietę Spike ER, o wydłużonym zasięgu, proponowana przez izraelskiego Rafaela. Pod uwagę brane są także rozpowszechnione w NATO, wymagające jednak lądowej adaptacji, amerykańskie pociski przeciwpancerne Hellfire. Rakiety te są w stanie skutecznie niszczyć z powietrza wrogie czołgi chronione najbardziej wyrafinowanymi systemami osłon balistycznych.
Zmodernizowany BWR-1D. Fot./Roman Bosiacki.
W MON projekt przyszłego polskiego niszczyciela już dostał kryptonim Ottokar–Brzoza nawiązujący do nazwiska twórcy artylerii Legionów Polskich gen. bryg. Ottokara Brzozy-Brzeziny.
Dyskretne negocjacje PGZ z armią w sprawie przyszłych niszczycieli czołgów przyspieszają – chodzi o to by możliwie szybko zastąpić w Siłach Zbrojnych przestarzałe przeciwpancerne systemy Malutka transportowane dotąd na wysłużonych kołowych wozach rozpoznania BRDM-2, pamiętających jeszcze czasy Układu warszawskiego.