Fot./Roman Bosiacki

Brytyjski producent broni rakietowej chce uzbroić przyszłe polskie niszczyciele czołgów i baterie tarczy powietrznej krótkiego zasięgu „Narew”.

Oferowane Polsce wyrzutnie pocisków przeciwlotniczych i przeciwpancernych prezentował na obronnej wystawie w Kielcach na podwoziach przygotowanych wespół z Polską Grupą Zbrojeniową.

Europejski potentat broni precyzyjnej zapewnia, że jest gotów podzielić się z Polską Grupą Zbrojeniową technologiami, nie wyłączając zwykle pilnie strzeżonych systemów naprowadzania rakiet. A zanim jeszcze sięgnie po kontrakty w Polsce złoży w amunicyjnych zakładach Mesko zamówienia na produkcję komponentów różnych pocisków, w tym rodziny rakiet przeciwlotniczych CAMM i pocisków powietrze-powierzchnia Brimstone.

Mesko partnerem

MBDA zawarł podczas MSPO ze skarżyskim Mesko (grupa PGZ) porozumienia o przemysłowej współpracy.

Czytaj także: MSPO 2019: „Ottokar”, Borsuk, Bystra i Orliki torują drogę technologiom

Gabriel Nowina Konopka, wiceprezes Mesko, nie ma wątpliwości, że umowa o partnerstwie potwierdza kompetencje firmy w dziedzinie produkcji zaawansowanych systemów rakietowych. Porozumienie de facto oznacza, że skarżyskie zakłady zostaną włączone do łańcucha dostaw MBDA.

Warren Devine, dyrektor MBDA ds. współpracy przemysłowej z Polską, zapowiada zamówienia w polskim przemyśle. Jak tłumaczył, Mesko może dostarczyć „komponenty pocisków rakietowych odpowiedniej jakości, zgodne ze standardami koncernu”.

Rakiety pasują do jelczy

Choć nie ma jeszcze rządowej decyzji o uruchomieniu Programu Narew to i tak na MSPO nie brakowało producentów przeciwlotniczego oręża. Producentów, którzy mogliby uzbroić uzupełniające „Wisłę” przyszłe baterie taktycznych rakiet osłaniające zgrupowania wojsk, bazy i inne ważne obiekty. MBDA UK, który oferuje do „Narwi” najnowsze rakiety systemu CAMM, w Kielcach prezentował wyrzutnie tej broni na podwoziu Jelcza.

Fot./Roman Bosiacki

Adrian Monks dyrektor w MBDA tłumaczy, że nie było żadnych problemów z dopasowaniem  broni do jelczańskich ciężarówek. Wystarczyły standardowe natowskie systemy mocowań wykorzystywane w transporcie kontenerowym.

Czytaj także: MSPO 2019: MBDA promuje Enforcera

Dostępne technologie

Zestawy przeciwlotnicze CAMM, i w perspektywie CAMM-ER, należą dziś do najskuteczniejszych w krajach NATO. Pociski wyposażono w aktywny radiolokacyjny układ naprowadzania odporny na zakłócenia. CAMM/CAMM-ER są jedynymi zachodnimi pociskami przeciwlotniczymi, które wykorzystują metodę tzw. zimnego startu. Rakieta CAMM najpierw jest katapultowana z kontenera startowego, następnie uruchamiają się jej miniaturowe rakietowe silniki korekcyjne. To one obracają pocisk w kierunku celu. Dopiero wtedy włącza się rakietowy silnik marszowy.

Dzięki temu CAMM ma zdolność dookólnego zwalczania celów i krótki czas reakcji, co ułatwia zwalczanie pocisków manewrujących.

Czytaj także: Włochy wznawiają finansowanie programu CAMM-ER

System ma jeszcze jedną zaletę. Już dzisiaj może współpracować z systemem dowodzenia IBCS, który Polska zamówiła w ramach Programu Wisła.

– Potwierdzam, że nasze systemy CAMM, są gotowe do współdziałania z amerykańskim systemem dowodzenia IBCS. Potwierdziły to poligonowe testy – kusi dyrektor Monks.

MBDA UK zapewnia, że producent ma także zgodę brytyjskiego rządu do udostępnienia technologii, włącznie z produkcją w Polsce głowicy naprowadzającej.

– Nasi konkurenci mogą mieć z tym problem – twierdzi Monks.

Pociski Brimstone dla niszczycieli z PGZ

Brytyjczycy pokazali także, jak można uzbroić przyszłe polskie niszczyciele czołgów w kierowane pociski przeciwpancerne Brimstone. Projekt przyszłego polskiego wozu bojowego, uzbrojonego w przeciwpancerne rakiety, już dostał kryptonim Ottokar–Brzoza. Nazwa nawiązuje do nazwiska twórcy artylerii Legionów Polskich gen. bryg. Ottokara Brzozy-Brzeziny.

Czytaj także: MSPO 2019: Prezentacja nowego wozu bojowego piechoty

Dyskretne negocjacje PGZ z armią przyspieszają. Chodzi o to, by możliwie szybko zastąpić w linii przestarzałe przeciwczołgowe systemy pocisków Malutka. To leciwy sprzęt transportowany na wysłużonych kołowych wozach rozpoznania BRDM-2.

Choć program w pełni wykrystalizuje się dopiero podczas dialogu technicznego pomiędzy PGZ, a ekspertami Inspektoratu Uzbrojenia, to już dzisiaj wiadomo, że przemysł proponuje wojsku wielowariantowe rozwiązania.

Wielowariantowa oferta

– Do wyboru, od tego zależą koszty i terminy wdrożeń uzbrojenia, proponujemy trzy rodzaje podwozi. Oferujemy sprawną integrację wyrzutni z pojazdami i całym systemem walki. Do tego zapewniamy wielowariantowe propozycje pozyskiwania precyzyjnej rakietowej amunicji – mówi Łukasz Malicki, dyrektor Biura Broni, Amunicji i Techniki Rakietowej w PGZ.

Fot./Roman Bosiacki

– Przemysł jest gotowy i zna swoje możliwości. To armia zdecyduje, czy nowy niszczyciel czołgów będzie się przemieszczał na zmodernizowanym, wzmocnionym podwoziu BWP–1, czy na gąsienicach  pojazdu Opal ze Stalowej Woli, czy licencyjnym, zastosowany w armatohaubicach Krab podwoziu K-9, które pozwala osłonić pancerzem także wyrzutnie – mówi.

Wojskowi rozstrzygną też o wyborze oręża. Inżynierowie PGZ są w stanie zintegrować z przyszłym polskim zabójcą czołgów różne rodzaje uzbrojenia. Mowa m.in. o naprowadzanych radarowo pociskach Brimstone. Mowa m.in. o rakietach z rodziny Spike produkcji izraelskiego Rafaela. W opcji są też  rozpowszechnione w NATO amerykańskie pociski Hellfire.

Mogą Ci się również spodobać

Umowa na serwis Bryz

Wydział Techniki Lotniczej 3. Regionalnej Bazy Logistycznej z Krakowa poinformował o podpisaniu z, należącymi ...

Superradary, kraby, pioruny i gromy

Wykrywające niewidzialnych powietrznych intruzów radary, cyfrowa łączność, transportery Rosomak, wyrafinowany sprzęt optoelektroniczny, broń artyleryjska ...

Dania zmodernizuje Seahawki

Dania otrzymała zgodę na zakup pakietu wyposażenia rozszerzającego zdolności bojowe wielozadaniowych śmigłowców pokładowych Sikorsky ...