Chociaż jeszcze nie ukończono budowy nowych jednostek dla Marynarki Wojennej w ramach już rozpoczętych programów, a tymczasem marynarze już zapowiadają budowę kolejnych. I to co najmniej kilku nowych klas.

Reklama
Reklama

Najważniejszy z nowo zapowiadanych programów ma dotyczyć pozyskania czterech nowych korwet rakietowych w ramach programu Ostrosz (nazwa gatunku ryby). Nowe korwety mają zastąpić eksploatowane obecnie w polskiej flocie małe okręty rakietowe typu Orkan (projekt 660M: ORP Orkan, Piorun i Grom, wprowadzone do służby w latach 1992–1995) oraz pojedynczy okręt dozorowy ORP Kaszub. Szczegóły techniczne nowych jednostek nie są jeszcze znane.

Tym programem Marynarka Wojenna zdecydowała się zastąpić program Murena, w ramach którego zbudowane miały być nowe małe okręty rakietowe. Jak wyjaśniał wiceadmirał Krzysztof Jaworski, Dowódca Centrum Operacji Morskich – Dowódca Komponentu Morskiego, małe okręty rakietowe mają mniejsze zdolności bojowe niż korwety. A te będą dysponować silniejszym uzbrojeniem przeciwlotniczym i zdecydowanie lepszymi zdolnościami zwalczania okrętów podwodnych.

Zmiana klasy wynika również z doświadczeń operacyjnych. Ze względu na małą wyporność, jednostki typu Orkan są bardzo podatne na warunki pogodowe panujące na Bałtyku, a to ogranicza możliwość wykonywania przez nie zadań w gorszych warunkach pogodowych, które na Bałtyku wcale nie są tak rzadkie.

Czytaj więcej

Chińska flota wygrywa hipersoniczny wyścig z USA

Dodatkowym argumentem są lekcje płynące z wojny na Ukrainie. Pokazały one, że małe okręty rakietowe są wyjątkowo wrażliwe na ataki powietrzne, w tym ze strony dronów. Ich ograniczona wielkość nie pozwala bowiem na nasycenie ich odpowiednimi systemami obrony przeciwlotniczej i przeciwdronowej.

Marynarka Wojennych zapowiada, że nowe okręty, zarówno korwety, jak i jednostki pozostałych planowanych klas – o których za chwilę – pozyskane zostaną do 2039 roku. Na początku lat czterdziestych XXI wieku polska flota ma w związku z tym szansę stać się jedną z wiodących marynarek Morza Bałtyckiego.

Polska ma kiepskie doświadczenia z budowy korwet. Jedną budowała 18 lata

W kontekście programu Ostrosz warto zauważyć, że to nie pierwsze podejście polskich marynarzy do budowy korwet. Dwa poprzednie takie programy zakończyły się fiaskiem.

Efektem pierwszego z nich jest wspomniany ORP Kaszub, którego czas wycofania właśnie się zbliża. Pierwotnie miało powstać kilka jednostek projektu 620, a umowę finalnie podpisano na cztery. Skończyło się na jednej, prototypowej i z mocno okrojonym uzbrojeniem. Stało się tak dlatego, że radziecki dostawca (planowanie i budowa przypadły jeszcze na czasy PRL) odmówił przekazania kluczowych elementów uzbrojenia, w tym m.in. rakietowego zestawu przeciwlotniczego Osa-M. Jednostka, która weszła do służby w 1987 roku, miała być pierwszą z serii dużych okrętów do zwalczania okrętów podwodnych. Stała się eksperymentem, który polska marynarka eksploatuje już od niemal czterdziestu lat.

Drugi nieudany program pozyskania korwet dał nam korwetę patrolową ORP Ślązak. Najdłużej budowaną jednostkę w historii polskiej Marynarki Wojennej. Stępkę pod nią położono 28 listopada 2001 roku w Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni. Budowa, w wyniku zaniedbań kolejnych rządów, zakończyła się dopiero 28 listopada 2019 roku, po 18 latach budowy.

Czytaj więcej

Budowa fregaty Burza rozpoczęta w Stoczni Wojennej

O losach ORP Ślązaka decydowało w sumie sześciu ministrów obrony narodowej z różnych opcji politycznych. To dobrze pokazuje, na czym polegał dotychczas problem polskiej marynarki. Nie polegał on na braku pomysłów. Brakowało jednak konsekwencji i finansowania ponad podziałami politycznymi. Teraz, po agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku, wszystko się zmieniło. I efekty tej zmiany są już namacalnie widoczne.

Polska będzie mieć nowe okręty transportowo-minowe

Drugim po korwetach wielkim programem wymiany kolejnej klasy jednostek ma być budowa nowych okrętów transportowo-minowych. Mają one zastąpić pozostające obecnie w służbie jednostki projektu 767 (typu Lublin), z których część przechodzi właśnie remonty. Również w tym przypadku żadne szczegóły na temat nowych okrętów nie są jeszcze znane. Wiadomo jedynie, że ma być ich pięć, a program ma nosić kryptonim Karetta (nazwa pochodzi od gatunku żółwia morskiego).

Obecnie w służbie znajduje się pięć jednostek tej klasy. Są to: ORP Lublin (821), ORP Gniezno (822), ORP Kraków (823), ORP Poznań (824) oraz ORP Toruń (825). Wszystkie weszły do służby w latach 1989–1991 i wszystkie zbudowano w Stoczni Północnej w Gdańsku. Pierwotnie zakładano nawet osiemnaście jednostek tej klasy. Plany te zredukowano jednak najpierw do sześciu, a w czerwcu 1989 roku, w obliczu zmian politycznych w Europie, ostatecznie do pięciu.

Co ciekawe, jednostki te pierwotnie miały być okrętami desantowymi. Ich konstrukcja była podporządkowana zimnowojennej koncepcji desantu Frontu Nadmorskiego na duńskie wybrzeże, za który miała odpowiadać polska flota. Stąd też duża liczba planowanych okrętów desantowych w jej składzie.

Dopiero 1 grudnia 1991 roku przeklasyfikowano je z okrętów desantowych na transportowo-minowe, dostosowując ich rolę do nowej rzeczywistości politycznej. Mimo upływu lat są nadal cenione w strukturach NATO. To jedne z nielicznych jednostek tej klasy w Sojuszu. Każdy z nich może zabrać dziewięć czołgów lub 17 samochodów oraz 135 żołnierzy desantu, a alternatywnie nawet 143 miny morskie. W ostatnich latach jednostki te wykorzystywano m.in. do przerzutu wyrzutni Morskiej Jednostki Rakietowej do Estonii, transportu norweskich logistyków z Oslo do Szczecina w ramach ćwiczeń NATO oraz w czasie szwedzko-polskich ćwiczeń Gotland Sentry.

Problem w tym, że wszystkie są już mocno wysłużone. ORP Lublin przechodzi obecnie remont rozpoczęty jeszcze w 2017 roku, którego harmonogram wielokrotnie się przesuwał. Wykonująca go stocznia Gryfia płaciła już z tego tytułu kary umowne sięgające pół miliona złotych. W sierpniu 2025 roku Komenda Portu Wojennego w Świnoujściu uruchomiła z kolei postępowania przetargowe na naprawy średnie i dokowe dwóch kolejnych jednostek: ORP Gniezno (planowane prace mają potrwać 380 dni) oraz ORP Poznań (200 dni). To pokazuje, w jakiej kondycji są te już prawie czterdziestoletnie okręty.

Następcy – jednostki programu Karetta – mają trafić do służby w kolejnej dekadzie. Remonty „Lublinów” są zatem konieczne, jeśli jednostki te mają dotrwać do czasu pozyskania nowych jednostek, w stanie pozwalającym na wykonywanie zadań operacyjnych.

Marynarka Wojenna będzie mieć nowe jednostki wsparcia logistycznego

W puli nowo zapowiedzianych jednostek, poza tymi o charakterze bojowym, znalazły się także nowe okręty zapewniające flocie wsparcie logistyczne. W tej części wiceadmirał Krzysztof Jaworski zapowiedział pozyskanie dwóch zbiornikowców paliwowych w ramach programu Supply oraz – osobno – okrętu wsparcia logistycznego, znanego pod kryptonimem Bałtyk.

Czytaj więcej

Odblokowanie Cieśniny Ormuz. Polska mogłaby wesprzeć USA

To dwie różne kategorie jednostek, choć ich zadania częściowo się pokrywają. Zbiornikowce programu Supply mają zaopatrywać polskie okręty bojowe – w tym przyszłe fregaty Miecznik i okręty podwodne Orka – w paliwo, wodę i smary. Okręt wsparcia logistycznego Bałtyk ma być z kolei jednostką znacznie większą i bardziej wszechstronną, zdolną do transportu nie tylko paliwa i wody, ale też kontenerów z zaopatrzeniem, amunicji i części zamiennych. W pierwotnych założeniach Bałtyk miał mieć wyporność rzędu 10 000 ton, czyli dwukrotnie więcej niż jednostka programu Supply.

W lipcu 2025 roku Agencja Uzbrojenia ogłosiła rozpoczęcie wstępnych konsultacji rynkowych dla programu Supply, co oznacza wejście tego projektu w fazę przygotowawczą.

Obecnie flota dysponuje w tej klasie zaledwie dwiema wysłużonymi jednostkami. Są to: ORP Bałtyk (Z-1), zbiornikowiec paliwowy oddany do służby 11 marca 1991 roku, oraz Z-8, jednostka pomocnicza, która w służbie pozostaje od 1970 roku. Co istotne, realne zdolności logistyczne na pełnym morzu zapewnia dziś tylko ORP Bałtyk. To jedyna polska jednostka określana przez MON jako „fleet tanker". Z-8 od kilku lat realizuje głównie zadania pomocnicze w porcie, choć niedawno przeszedł remont w Stoczni Remontowej Nauta.

Niezależnie od budowy nowych okrętów Marynarka Wojenna prowadzi także remonty starszych jednostek. Dotyczy to lub dotyczyło takich okrętów jak małe okręty rakietowe projektu 660M typu Orkan, trałowce projektu 207 typu Gardno i Mamry (m.in. ORP Drużno, Necko, Nakło, Mamry, Wigry – z wymianą radzieckich silników na zachodnie MTU), czy wreszcie wspomniane wcześniej okręty transportowo-minowe typu Lublin

Co ciekawe, ORP Bałtyk, podobnie jak inne opisywane jednostki z okresu PRL, miał być jednym z serii czterech zbiornikowców tej klasy. I podobnie jak w przypadku tamtych typów jednostek, z trzech pozostałych zrezygnowano z powodów finansowych, spowodowanych fatalnym stanem gospodarki państwa pod koniec PRL. Polska flota od trzydziestu pięciu lat funkcjonuje więc na zaledwie jednym pełnowartościowym, chociaż niewielkim zbiornikowcu. Nie tworzy to optymalnych warunków do wykonywania przez PMW zadań w szerszej skali, w tym także w czasie misji poza wodami Bałtyku.

Marynarka Wojenna przechodzi największy od dekad renesans polskiej floty

Już obecnie w budowie znajduje się kilka zupełnie nowych jednostek dla Polskiej Marynarki Wojennej – jest to ich rekordowa liczba od dziesięcioleci. 

Największy program to oczywiście trwająca już budowa serii trzech fregat rakietowych w ramach programu Miecznik: ORP Wicher, ORP Burza i ORP Huragan. Wszystkie powstają w polskiej stoczni należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej – PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni. Wodowanie pierwszej z nich, ORP Wicher, planowane jest na 12 sierpnia 2026 roku. Stępka pod drugą jednostkę (ORP Burza) jest już położona, a w przypadku trzeciej (ORP Huragan) dokonano już pierwszego cięcia blach. Wszystkie trzy jednostki mają trafić do służby do końca 2031 roku.

Kolejny zatwierdzony już duży program – pozyskania trzech okrętów podwodnych w ramach programu Orka (nazwy jednostek nie są jeszcze znane) – nadal znajduje się w fazie negocjowania umowy. W listopadzie 2025 roku rząd wskazał Szwecję jako preferowanego partnera, a wybór padł na okręty typu A26 Blekinge produkcji Saab Kockums. Podpisanie umowy wykonawczej planowane jest do końca czerwca 2026 roku, a pierwsza jednostka miałaby trafić do Polski już około 2030 roku. Do czasu jej dostawy Szwecja ma użyczyć polskim marynarzom starszy okręt typu A17 jako rozwiązanie pomostowe, pozwalające utrzymać szkolenie załóg.

W polskich stoczniach trwa także budowa kolejnych jednostek wsparcia. W stoczni Remontowa Shipbuilding w Gdańsku powstają dla polskiej floty dwa okręty rozpoznania radioelektronicznego w ramach programu Delfin: ORP Jerzy Różycki (zwodowany 1 lipca 2025 roku) oraz ORP Henryk Zygalski (zwodowany 14 stycznia 2026 roku). Ich oddanie do służby planowane jest odpowiednio na rok 2027 i 2028. Jednostki zostały nazwane na cześć polskich kryptologów, którzy razem z Marianem Rejewskim w latach 30. XX wieku przyczynili się do złamania szyfru niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma.

Z kolei w PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni trwa budowa okrętu ratowniczego w ramach programu Ratownik, który zastąpi wysłużone ORP Piast i ORP Lech, jednostki służące w polskiej flocie od 1974 roku. Cięcie blach rozpoczęto 26 listopada 2025 roku, a stępkę położono 4 lutego 2026 roku. Jednostka, której wartość kontraktowa przekracza 1,2 mld zł, ma trafić do służby w 2029 roku.

Na ukończeniu są natomiast kolejne niszczyciele min projektu 258 typu Kormoran II. Po wprowadzonych już do służby ORP Kormoran, ORP Albatros i ORP Mewa, w budowie znajdują się jeszcze trzy: ORP Jaskółka, ORP Rybitwa i ORP Czajka. Wszystkie mają zostać przekazane Marynarce Wojennej w latach 2026–2027.

Niezależnie od budowy nowych okrętów Marynarka Wojenna prowadzi także remonty starszych jednostek. Dotyczy to lub dotyczyło takich okrętów jak małe okręty rakietowe projektu 660M typu Orkan, trałowce projektu 207 typu Gardno i Mamry (m.in. ORP Drużno, Necko, Nakło, Mamry, Wigry – z wymianą radzieckich silników na zachodnie MTU), czy wreszcie wspomniane wcześniej okręty transportowo-minowe typu Lublin. To rzadki w ostatnich dekadach moment, gdy o polskiej Marynarce Wojennej można mówić w kategoriach realnej rozbudowy. Pozostaje tylko trzymać kciuki za terminowe ukończenie wszystkich trwających i planowanych programów.