Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób polscy decydenci dowiedzieli się o wstrzymaniu rotacji wojsk USA w kraju.
- Czym jest koncepcja NATO 3.0 i jak realnie wpływa na zaangażowanie USA w Europie.
- Jaka jest faktyczna skala redukcji amerykańskich sił, która trwa od ponad roku.
- Które elementy amerykańskiej obecności militarnej w Polsce wydają się niezagrożone.
O tym, że Amerykanie wstrzymują swoją rotację, nasi politycy, podobnie jak część tych amerykańskich, dowiedzieli się niejako przypadkiem, w środowy wieczór, z powodu przesłuchania generałów w amerykańskim Kongresie, gdzie ta informacja padła. Strony polskiej nikt o niczym nie informował.
Ministerstwo Obrony Narodowej robi jednak dobrą minę. – Nie została podjęta żadna decyzja o zmniejszeniu zaangażowania, co potwierdziliśmy z przedstawicielami Pentagonu i Sił Zbrojnych USA. Amerykanie są zaangażowani w proces budowy NATO 3.0, który dzięki wzmocnieniu zdolności europejskiego filaru Sojuszu zwiększy bezpieczeństwo w Europie. W tym procesie Polska odgrywa kluczową rolę – informował wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przed weekendem.
NATO 3.0, czyli wycofywanie się USA z Europy
Jednak warto to czytać ze zrozumieniem: koncepcja NATO 3.0, o której ostatnio pisał podsekretarz w Departamencie Wojny Elbridge Colby, jasno zakłada wycofywanie się USA z Europy.
W takiej samej niewiedzy jak MON byli przedstawiciele prezydenta Karola Nawrockiego. Oto fragment komunikatu Biura Bezpieczeństwa Narodowego: „W ocenie BBN doniesienia o wstrzymaniu rotacji i zmniejszeniu obecności USA nie dotyczą bezpośrednio i docelowo Polski. (…) MON nie pozyskało wyprzedzających informacji w zakresie zmian w harmonogramie przemieszczenia sił USA do Polski, co utrudnia zaangażowanie Ośrodka Prezydenckiego we wsparcie MON w negocjacjach z naszym partnerem strategicznym”. Jest to przyznanie się do tego, że nikt prezydenta o niczym nie informował z wbiciem szpilki w MON, że sytuacja resortu była taka sama. Tak było przed weekendem.
Czytaj więcej
Zarówno rząd, jak i opozycja byli zaskoczeni decyzją Pentagonu dotyczącą wojsk USA w Polsce. Czy to komunikacyjny zgrzyt, czy też zmiana strategicz...
Czy coś się zmieniło? – Na obecnym etapie Sztab Generalny Wojska Polskiego nie posiada nowych informacji wykraczających poza wcześniej komunikowane stanowiska MON oraz informacje przekazywane przez stronę amerykańską. Podtrzymujemy, że nie ma potwierdzenia informacji o zmniejszeniu ogólnej liczby żołnierzy amerykańskich stacjonujących w Polsce. Ewentualne kwestie dotyczące rotacji poszczególnych jednostek pozostają elementem bieżącego planowania operacyjnego prowadzonego przez stronę amerykańską – wyjaśniał „Rzeczpospolitej” w poniedziałek płk Marek Pietrzak, rzecznik prasowy Sztabu.
Do chwili publikacji tego tekstu nie odbyła się nawet rozmowa między wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem a sekretarzem wojny, Pete'em Hegsethem. Mimo że polska strona próbowała. Za to w poniedziałek w Dęblinie premier Donald Tusk stwierdził, że w relacjach transatlantyckich oczekujemy stabilności opartej na szacunku i że nie jest naszą rolą komentowanie strategii sojuszników. – To, że Polska jest dzisiaj przykładem mądrej polityki bezpieczeństwa, wynika także z tego, że w Polsce do tej pory udawało się budować konsensus polityczny wobec bezpieczeństwa. Niech tak będzie dalej – apelował premier.
10 tys. amerykańskich żołnierzy tylko na papierze
Oficjalnie w Polsce do niedawna było ok. 10 tys. żołnierzy amerykańskich. Zdecydowana większość z nich na zasadzie rotacyjnej, czyli przebywała tu ok. 9 miesięcy, po czym wracała do USA. To m.in. licząca ok. 800 żołnierzy brygadowa batalionowa grupa bojowa, która w ramach wzmacniania flanki wschodniej NATO stacjonuje w Orzyszu, czy Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa – tzw. ABCT. Liczy ona ok. 3,5 tys. żołnierzy, trafiła nad Wisłę w 2017 r., krótko po szczycie NATO w Warszawie i stacjonuje głównie na zachodzie, m.in. w Żaganiu. Druga brygadowa grupa bojowa trafiła nad Wisłę tuż przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. i teraz to właśnie jej rotacja została wstrzymana.
Amerykanie mają tu też jednostki, których obecność można uznać za stałą. To przede wszystkim baza w Redzikowie, która jest częścią systemu Aegis Ashore, a jej celem jest głównie przechwytywanie pocisków lecących z Iranu czy Korei Północnej, magazyny APS w Powidzu, gdzie składowany jest sprzęt dla jednej amerykańskiej brygady czy wysunięte dowództwo V Korpusu w Poznaniu. Także w Poznaniu, w Camp Kościuszko, znajduje się U.S. Army Garrison Poland, czyli garnizon zajmujący się wsparciem infrastrukturalnym dla żołnierzy amerykańskich stacjonujących w Polsce.
Czytaj więcej
Mamy kolejny krok w procesie większej europeizacji sojuszu. Jeśli będzie rozłożony w czasie, wszyscy na tym zyskamy. Dla nas oczywiście najlepszą w...
Jednak sytuacja się zmienia. – Pełzające wycofywanie wojsk USA z Polski trwa od roku, a z NATO od pół roku. Tych żołnierzy jest już u nas znacznie mniej niż 10 tys. – mówi nam jeden z oficerów znających kulisy sprawy. – Oni w NATO zmniejszają liczbę lekarzy, logistyków czy stanowisk w sztabach – dodaje. W Polsce było to już widać m.in. przy zmniejszeniu zaangażowania w obsługę i ochronę lotniska w podrzeszowskiej Jasionce.
Amerykańska obecność wojskowa w Europie będzie maleć
Co dalej z amerykańskimi żołnierzami w Polsce? Można zakładać, że te stałe jednostki, jak np. magazyny APS w Powidzu, nie są zagrożone. Co do tych rotacyjnych, wydaje się, że Amerykanie nie podjęli jeszcze wiążącej decyzji. A jeśli ją podjęli, to jeszcze nie zakomunikowali jej stronie polskiej. Można zakładać, że więcej jasności będziemy mieli w najbliższych dniach czy tygodniach.
Nie zmienia to faktu, że niedawno Amerykanie zakończyli tzw. Global Force Posture Review, czyli przegląd swoich sił na świecie. I choć ten dokument nie został upubliczniony, to m.in. bazując na Narodowej Strategii Bezpieczeństwa jasnym staje się, że amerykańska obecność militarna w Europie będzie się zmniejszać. Redukcja liczby żołnierzy i amerykańskiego sprzętu w Polsce w tym kontekście nie wydaje się nieprawdopodobna.
Patrząc po komunikatach strony amerykańskiej z ostatnich dni, wpływ polskich polityków, niezależnie od opcji politycznej, jest na to bardzo ograniczony.