Jednym z kontraktów zawartych w ramach maratonu wydatków z SAFE (28–30 maja) jest umowa przewidująca dokupienie dodatkowych 11 pojazdów do zdalnego minowania Baobab-K. Wcześniej, w 2023 roku, zamówiono ich już 24. Łącznie Wojsko Polskie będzie zatem użytkownikiem 35 takich pojazdów, licząc tylko wersję kołową systemu. Wcześniej zamówiono także wersję gąsienicową.

Reklama
Reklama

Baobab. Polska konstrukcja do walki z zagrożeniem ze Wschodu

Czym jest Baobab? Baobab-K to pojazd minowania narzutowego zbudowany na podwoziu ośmiokołowego samochodu ciężarowego Jelcz P882.53 8x8. Obsługuje go zaledwie dwóch żołnierzy, którzy do swojej dyspozycji mają opancerzoną kabinę. Na platformie pojazdu zamontowanych jest sześć obrotowych miotaczy min, z których każdy mieści 20 modułów wyrzutni po pięć min, co daje łącznie 600 sztuk gotowych do użycia.

Czytaj więcej

SAFE otwiera Europę dla polskiej broni. Rusza ofensywa eksportowa

Baobab-K wykorzystuje opracowane w Polsce miny przeciwpancerne MN-123. Są to miny narzutowe o działaniu przeciwdennym, wyposażone w dwustronny ładunek kumulacyjny i niekontaktowy zapalnik elektromagnetyczny. Detonacja następuje, gdy przejeżdżający pojazd znajdzie się bezpośrednio nad miną i zakłóci pole magnetyczne zapalnika. Głowica EFP (specjalny rodzaj głowicy bojowej, która w momencie wybuchu przekształca metalową wkładkę w uformowany pocisk) o przebijalności 60 mm stali pancernej jest wystarczająca do penetracji wrażliwych elementów dennej sekcji współczesnych czołgów lub ich układu jezdnego.

Mina reaguje też na poruszenie lub próbę usunięcia, co znacząco utrudnia rozminowywanie. Każda z min jest programowana indywidualnie przed postawieniem pola. Operator ustawia tryb działania zapalnika (natychmiastowy lub ze zwłoką) oraz czas samolikwidacji wynoszący od jednej doby do 30 dni, po upływie którego miny neutralizują się samoczynnie.

Ochronę pasywną pojazdu zapewnia system ostrzegania laserowego SSP-1 Obra-3, wyposażony w osiem głowic detekcyjnych współpracujących z ośmioma wyrzutniami granatów dymnych zamontowanymi na stropie kabiny.

Polska buduje zdolności do szybkiego stawiania pól minowych

Jak działa system minowania narzutowego? Kluczem do taktycznej użyteczności Baobaba-K jest elastyczność parametrów pola minowego, które może postawić. Operator przed przejazdem programuje z kabiny trzy podstawowe zmienne: długość zapory, jej szerokość oraz gęstość rozmieszczenia min. Komputer pokładowy sam dobiera resztę: prędkość jazdy, nastawy wyrzutni i częstotliwość odpalania.

Tarcza Wschód ma powstać w ciągu trzech lat

Tarcza Wschód ma powstać w ciągu trzech lat

Foto: PAP

Szerokość pola minowego jest regulowana w przedziale od 30 do 180 metrów po obu stronach osi pojazdu. Miny można też układać do tyłu, co oznacza, że Baobab-K może minować teren, którego fizycznie nie przejeżdża, w tym np. drugi brzeg rzeki czy podmokłe podejście, dokąd nie byłoby możliwe wprowadzenie saperów.

Długość zapory zależy od przyjętej gęstości: przy maksymalnej szerokości 180 metrów i pełnym ładunku 600 min można postawić zaporę o długości do 1800 metrów. Im węższa zapora lub rzadsza gęstość układanych min, tym dłuższy odcinek można minować w jednym „przebiegu”. Cały proces zajmuje około 22 minut przy prędkości jazdy od 5 do 20 km/h, dostosowanej automatycznie do zaprogramowanych parametrów. Dla porównania, ręczne postawienie porównywalnej zapory przez pluton saperów zajęłoby wiele godzin i wymagałoby bezpośredniej obecności żołnierzy na minowanym terenie.

Po zakończeniu minowania pojazd automatycznie rejestruje współrzędne narożników całego pola i przesyła je drogą radiową do sztabu. Dowódca otrzymuje więc natychmiast precyzyjną, cyfrową mapę własnych pól minowych, co jest krytyczne zarówno dla planowania dalszych działań, jak i dla bezpieczeństwa własnych wojsk.

Wojna Rosji z Ukrainą pokazała, jak wykorzystanie min może zatrzymać ofensywę

Doświadczenia z wojny na Ukrainie wyraźnie unaoczniły, jak ważnym elementem systemu obrony jest umiejętnie prowadzona wojna minowa. Ukraiński konflikt dostarczył najbardziej szczegółowych od dekad dowodów na to, że zdolność do szybkiego i zdalnego stawiania pól minowych należy do najważniejszych przewag taktycznych na współczesnym polu walki.

Co wynika z tych doświadczeń? Po pierwsze, analitycy RUSI (Royal United Services Institute, czołowy brytyjski think tank obronny) udokumentowali, że Rosja zwiększyła głębokość swoich pól minowych z przedwojennych, doktrynalnych 120 metrów do 500 metrów i była to jedna z kluczowych przyczyn zatrzymania ukraińskiej kontrofensywy latem 2023 roku.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: SAFE: 62 umowy na 120 mld zł. Udało się

Przebicie się przez 500-metrowe pole minowe zajmowało ukraińskim siłom półtorej godziny lub dłużej, a nawet i to przy użyciu zachodniego sprzętu saperskiego. Tymczasem wszechobecne drony obserwacyjne uczyniły z pojazdów rozminowujących cele łatwe do wykrycia i zniszczenia ogniem artylerii.

Kluczem do rosyjskiej przewagi minowej był wyspecjalizowany system zdalnego minowania ISDM Zemledelije. Jest to system zdolny do tworzenia rozległych pól minowych z odległości do 15 kilometrów bez narażania obsługi. Ukraińska kontrofensywa z 2023 roku została storpedowana w znacznej mierze właśnie przez pola minowe stawiane przy jego użyciu. Każdy pojazd systemu przenosi dwa bloki po 25 wyrzutni, a jedna salwa może rozmieścić szacunkowo 600 min przeciwpiechotnych. Ukraina przez długi czas nie dysponowała porównywalną zdolnością.

Ukraińcom zabrakło systemów do zdalnego minowania

Asymetria ta miała bezpośrednie konsekwencje operacyjne. Ukraiński żołnierz z doświadczeniem frontowym, Andrii Szyszuk ps. Siewier, ocenił w wywiadzie dla Defence Express (ukraińskiego specjalistycznego serwisu wojskowego), że dysponowanie systemami zdalnego minowania mogłoby podwoić skuteczność ukraińskich linii obronnych przeciwko rosyjskim szturmom. Ukraina przez większość konfliktu była zmuszona do improwizacji. Konieczne było wykorzystywanie dronów układających miny sztuka po sztuce lub małych partii amunicji RAAM (Remote Anti-Armor Mine System, pocisk artyleryjski 155 mm przenoszący 9 min przeciwpancernych) dostarczonych przez zachodnich partnerów. Środki te były niewystarczające do tworzenia pól o właściwej gęstości i głębokości. Dopiero w 2024 roku Ukraina zaczęła na szerszą skalę stosować drony do dynamicznego minowania, lecz wciąż bez systemowej alternatywy dla rosyjskich systemów minowania narzutowego.

Najnowszy raport RUSI, oparty na obserwacjach terenowych z sierpnia 2025 roku, pokazuje, że zdalne minowanie stało się integralnym elementem ukraińskiej taktyki zarówno ofensywnej (w ataku), jak i defensywnej (w obronie). W fazie izolacji sektora przed planowanym natarciem ukraińskie jednostki używają dronów do precyzyjnego układania min przeciwpiechotnych i przeciwpancernych wzdłuż tras zaopatrzenia i rotacji obrońców.

Strategiczny cel takich działań jest ściśle zdefiniowany: postawić przeciwnika w sytuacji, w której udana rotacja zużywa tyle samo lub więcej zasobów, niż napływające uzupełnienia. Tym samym stopniowo wygaszane są zdolności obronne sektora bez konieczności bezpośredniego szturmu. Jednocześnie ukraińskie jednostki stosują reaktywne minowanie w czasie rzeczywistym. Miny są rozmieszczane na przewidywanych osiach ataku już w trakcie montowania przez Rosjan ugrupowań szturmowych, co wymaga połączenia zdolności wywiadowczych z szybkością działania systemów minowania. 

Przewaga w wojnie minowej należy do tej strony, która potrafi stawiać pola szybciej, z większego dystansu i bez narażania personelu. Analitycy RUSI wskazują wprost, że uzależnienie od małych flot specjalistycznych pojazdów inżynieryjnych jest coraz mniej opłacalne w warunkach, gdy przeciwnik potrafi identyfikować i atakować konkretne cele w ugrupowaniu, a gęstość i rozproszenie tych zdolności staje się kwestią przeżywalności całego systemu obronnego.

Rozbudowa polskiego parku Baobabów-K, systemu o parametrach bezpośrednio odpowiadających operacyjnym potrzebom zidentyfikowanym na Ukrainie, wpisuje się w tę logikę.

Polska zwiększa możliwości prowadzenia wojny minowej za pieniądze z SAFE

Zawarta w ostatnich dniach maja umowa na dostawę 11 Baobabów ma charakter aneksu do kontraktu z 14 czerwca 2023 roku na dostawę pojazdów minowania narzutowego Baobab-K. Wartość aneksu nie została podana.

Pierwotna umowa z czerwca 2023 roku została zawarta z konsorcjum, którego liderem jest Huta Stalowa Wola, a w skład którego wchodzą ponadto Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne BELMA, Jelcz oraz Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej. Jej wartość wyniosła ok. 510 mln zł brutto. Dostawy przewidziano na lata 2026–2028. Pierwsze seryjne Baobaby-K prezentowane były już jesienią ubiegłego roku na targach MSPO w Kielcach.

Czytaj więcej

Wojsko zamawia miny przeciwpancerne za 3,4 mld zł

Poza wymienionymi firmami poddostawcami są także spółki Grupy WB: AREX (komputerowy system sterowania minowaniem i nastawami min), WB Electronics (terminal systemu nawigacyjnego) oraz Radmor (środki łączności), a także PCO S.A., która dostarcza system ostrzegania laserowego SSP-1 Obra-3 współpracujący z wyrzutniami granatów dymnych.

Już wcześniej podpisano kontrakt na Baobaby-G, gąsienicową wersję pojazdu, która powstaje w oparciu o podwozie armatohaubicy Krab. Umowa z HSW podpisana została 30 grudnia 2025 roku, a pierwsze egzemplarze mają trafić do wojska od 2029 roku. Liczba zamówionych egzemplarzy nie została ujawniona. Jednak z tego, że wartość kontraktu wynosi około miliarda złotych, a cena wersji gąsienicowej będzie zapewne wyższa niż wersji kołowej, można mówić o kilkunastu egzemplarzach, a być może nawet o kolejnych 24 wozach. Baobab-G ma zastąpić przestarzałe transportery minowania narzutowego Kroton oparte na podwoziu MT-LB, których Wojsko Polskie posiada zaledwie kilka sztuk (6–7ależnie od źródła).

Zamówienie na Baobaby to nie jedyny kontrakt sfinansowany z SAFE, związany z rozbudową polskich zdolności do prowadzenia wojny minowej. Majowy maraton kontraktowy przyniósł kilka kolejnych związanych z tym umów.

Beneficjenci programu SAFE w Polsce

Beneficjenci programu SAFE w Polsce

Foto: polskasafe.gov.pl

Agencja Uzbrojenia zawarła 29 maja z bydgoskim BELMĄ umowę na dostawę kaset minowych ISM z minami narzutowymi MN-123 wartą ok. 1,36 mld zł netto, przeznaczonych do systemu Baobab. Kontrakt ten był bezpośrednią kontynuacją wcześniejszej umowy z 29 kwietnia, na mocy której ta sama firma zobowiązała się dostarczyć kilkaset tysięcy min MN-123 w kilkudziesięciu tysiącach kaset za ok. 3,4 mld zł brutto. Tego samego dnia podpisano też umowę na kilka tysięcy tradycyjnych min przeciwpancernych TM z zapalnikiem ZN (ok. 51 mln zł netto), przeznaczonych do niszczenia czołgów i bojowych wozów piechoty.

Pakiet uzupełniają dwa zamówienia na systemy sterowane. Pierwsze to kontrakt o wartości ok. 700 mln zł netto na kilkanaście Systemów Sterowanych Ładunków Wybuchowych Jarzębina-S, produkowanych przez konsorcjum MindMade, BELMA i Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej. System łączy sterowane ładunki szerokiego i wąskiego rażenia z miotaczami granatów odłamkowych i jest przewidziany do wzmocnienia granicy w ramach projektu Tarcza Wschód. Drugie zamówienie dotyczy kilkuset sterowanych przeciwpancernych ładunków wybuchowych SPPŁW, tzw. kierowanych min przeciwburtowych, zdolnych razić transportery opancerzone, bojowe wozy piechoty i ciężarówki w boczne części kadłuba (ok. 11,1 mln zł netto). Oba kontrakty finansowane są ze środków SAFE.

Od wiosny Polska buduje więc spójny, wielowarstwowy system zdolny do budowy zapór minowych. Setki tysięcy min zasilających pojazdy minowania narzutowego, sterowane ładunki wybuchowe do osłony tych pól przed piechotą i wozami bojowymi oraz miny kierowane do rażenia pojazdów z boku. Jest to architektura, która odpowiada na lekcje wyniesione z Ukrainy.