Za kilkanaście miesięcy będziemy mieli jedną z największych flot pancernych w Europie. Jednak wszystko, co ma wspierać ich działania na polu walki, a zatem większość tzw. wozów towarzyszących, zostanie dostarczone dużo później niż same czołgi, zaś niektóre z tych wozów wymagają dopiero opracowania.
Dwa tygodnie temu, 25 sierpnia, do Polski dotarło 28 południowokoreańskich czołgów K2GF. To pierwsza dostawa z drugiej umowy wykonawczej, podpisanej rok wcześniej w Bumarze-Łabędach. W rezultacie Wojsko Polskie ma dziś 208 wozów tego typu. Do końca roku ma dojść jeszcze około trzydziestu, a w 2027 r. kolejnych pięćdziesiąt kilka, co domknie transzę 116 maszyn, które trafią do nas z Korei. Potem, w latach 2028–2030, ma nastąpić dostawa 64 czołgów w docelowej wersji K2PL, z czego 61 zostanie zmontowanych w Polsce.
Równolegle domykany jest kontrakt amerykański. 116 czołgów M1A1 FEP zostało dostarczonych jeszcze w latach 2023–2024 jako szybkie uzupełnienie luki po sprzęcie przekazanym Ukrainie. Z kolejnych 250 zamówionych czołgów w najnowszej wersji M1A2 SEPv3 odebrano dotąd 182 wozy. Ostatnia, szósta partia, przypłynęła 25 czerwca. Pozostałe 68 ma dotrzeć do Polski do końca tego roku, prawdopodobnie w dwóch, najwyżej trzech transportach.
Pancerna potęga
Koreańskie czołgi trafiają obecnie do brygad 16. Dywizji Zmechanizowanej, która broni granic z obwodem królewieckim oraz regiony tzw. przesmyku suwalskiego. Amerykańskie – do 18. Dywizji, osłaniającej kierunek białoruski, gdzie docelowo ma działać sześć batalionów Abramsów.
Niezależnie od nowo zamówionych, Polska nadal eksploatuje czołgi Leopard, z których część przechodzi modernizację. Ze 128 Leopardów 2A4, które pozostały po przekazaniu czternastu takich wozów Ukrainie, Agencja Uzbrojenia potwierdziła już odbiór stu wozów zmodernizowanych do standardu 2PL i 2PLM1. Kolejne Leopardy czekają na modernizację. Umowę podpisano w grudniu 2015 r., a program ma się zamknąć w 2027 r. Do tego dochodzi 105 Leopardów 2A5.
Razem daje to dziś około 739 czołgów, które można nazwać nowoczesnymi. Do końca roku czołgów będzie ponad osiemset. Po zakończeniu dostaw z już zawartych kontraktów będzie ich zaś 959. To liczba, która stawia Polskę w pierwszej lidze europejskiej i pozwala stopniowo wycofać resztki czołgów rodziny T-72 i PT-91.
Wozy, których nie ma
Czołgi to jednak za mało. Aby mogły skutecznie działać potrzebują tzw. wozów towarzyszących. I tu sytuacja póki co nie jest jeszcze tak dobra, jak w przypadku czołgów. Razem z Abramsami kupiliśmy 49 wozów zabezpieczenia technicznego M88A2 Hercules, 25 mostów towarzyszących M1110 JAB i 25 czołgów saperskich M1150 ABV.
Herculesów odebrano dotychczas 33. Pierwszych osiem mostów wyładowano w polskich portach 14 lipca, a do końca roku ma przypłynąć jeszcze kilkanaście. Czołgów saperskich póki co nie ma. Zamówiono je dopiero w lipcu 2025 r., z terminem dostaw do 2029 r.
W programie koreańskim dysproporcja jest jeszcze wyraźniejsza. Druga umowa wykonawcza obejmuje 81 pojazdów na podwoziu K2: 31 wozów zabezpieczenia technicznego, 25 inżynieryjnych i 25 mostów towarzyszących. Wszystkie mają być zmontowane w Polsce i wszystkie mają trafić do wojska w latach 2028–2031.
Warto zaznaczyć, że mimo tych niedoborów w wojskach inżynieryjnych ten rok jest wyjątkowo dobry. Mamy już 24 mosty kołowe MS-20 Daglezja-S. Odebraliśmy pierwsze z dziewięciu parków pontonowych PFM, jesienią ma nastąpić dostawa mostów MS-40. To jednak zupełnie inna kategoria sprzętu, niż ten, który towarzyszy wojskom pancernym bezpośrednio w natarciu.
Piechota bez wozu
Obszarem, w którym wymiana sprzętu jest szczególnie obecnie potrzebna, są wozy dla piechoty zmotoryzowanej, czyli BWP (bojowe wozy piechoty). Dziś zdecydowana większość pododdziałów nadal korzysta z przestarzałych BWP-1.
Polskiego Borsuka zaczęto dostarczać w 2025 r. Dotychczas trafiło do wojska piętnaście sztuk. W tym roku wojsko odbierze trzy. Trzydzieści trzy mają trafić do jednostek w 2027 r. W dwóch umowach wykonawczych zamówiono do tej pory łącznie 257 wozów, przy potrzebach określonych na ponad tysiąc egzemplarzy w wersji bojowej i blisko czterysta w odmianach specjalistycznych. BWP Borsuk jako wóz pływający trafia – podobnie jak czołgi K2 – pierwszej kolejności do 16 Dywizji Zmechanizowanej, która działa na podmokłych terenach Polski północno-wschodniej.
Wojsko uznało, że jest on jednak za „lekki”, by towarzyszyć w natarciu ciężkim Abramsom. Pojawiła się zatem potrzeba zamówienia lepiej opancerzonych BWP (CBWP, czyli ciężkich bojowych wozów piechoty). Takich wozów dotychczas nie zamówiono. Polski przemysł dopiero nad nimi pracuje. Ale pracuje dość szybko, bo stanowiący demonstrator technologii pierwszy wóz zostanie zaprezentowany na targach w Kielcach. Przed rokiem prezentowano jedynie jego model.
Ciężki bojowy wóz piechoty to konstrukcja Huty Stalowa Wola: masa bojowa powyżej czterdziestu ton (o kilkanaście więcej niż Borsuk), silnik z rodziny MTU o mocy 800 kW, sześciu do ośmiu żołnierzy desantu. Prace ruszyły w czerwcu 2024 r., dwa prototypy mają powstać w 2027 r., a gotowość do produkcji seryjnej deklarowana jest na 2029 r.
Czołgi zdronizowane
Jedną z kluczowych kwestii jest obecnie także zapewnienie czołgom odpowiedniej ochrony. Już nie tylko przed pociskami przeciwpancernymi, ale także wszechobecnymi na polu walki dronami.
Agencja Uzbrojenia potwierdziła, że pracuje nad wprowadzeniem aktywnego systemu ochrony pojazdu i wystąpiła w związku z tym do kilku oferentów z zapytaniem o dostępność, koszt i czas instalacji. Wśród rozważanych rozwiązań wymienia systemy Trophy i Iron Fist. Wiceminister Paweł Bejda, odpowiadając na interpelację poselską, wskazał, że proces ma ruszyć jeszcze w 2026 r. i że wznowiono jednocześnie zarzucone kiedyś prace nad systemem krajowym. To nie będzie jednak krótki proces. Trzeba więc będzie mocno uzbroić się w cierpliwość.
Podobnie jest z komponentem bezzałogowym. Jak zapowiada gen. bryg. Grzegorz Potrzuski, każdy czołg i bojowy wóz piechoty mają docelowo otrzymać drony, sensory i środki Counter-UAS (przeciwdronowe), a na szczeblu batalionu ma powstać kompania bezzałogowych systemów uderzeniowych. To sedno testowanego w 12. i 17. Brygadzie Zmechanizowanej Modelu 44, w którym batalion liczy 44 wozy zamiast 58, a miejsce czwartej kompanii zajmują bezzałogowce. Na razie bataliony pancerne mają być jednak nadal kompletowane w modelu po 58 wozów. Jednak przejście na nowy model wydaje się dziś być przesądzone. Pytanie o kolejność
Z dostępnych informacji wynika, że negocjowana jest już trzecia umowa wykonawcza na czołgi K2. Miałaby obejmować około 210 wozów w wersji PL i kolejne 35 pojazdów wsparcia, z realizacją rozciągniętą do 2034 r. Tym razem wszystkie maszyny miałby powstawać już w polskich zakładach.
Tyle że czołgów, licząc te już zakontraktowane, wystarczy do wypełnienia etatów wszystkich istniejących dotychczas dywizji. Największym brakiem jest zbyt mała liczba wozów towarzyszących i obydwu potrzebnych wariantów BWP. I to one powinny mieć obecnie priorytet. Kłopot w tym, że to wymaga nie tylko decyzji zakupowych po stronie rządu, ale także odpowiednich mocy produkcyjnych po stronie przemysłu, a w przypadku CBWP także determinacji, by uruchomienie jego produkcji w 2029 r. było faktycznie możliwe.
Tekst uwzględnia stan dostaw i umów na 4 września 2026 r.