– Dlatego w pierwszej kolejności postawimy na okręt obrony wybrzeża – oświadczył minister obrony Mariusz Błaszczak.

W niedawnym wywiadzie dla Programu 1 Polskiego Radia szef MON narzekał na przeciąganie się negocjacji z sąsiadami zza Bałtyku.

Czytaj także: Co dalej z Dywizjonem Okrętów Podwodnych Marynarki Wojennej?

– Zaniepokojeni jesteśmy czasem, jeśli chodzi o możliwość pozyskania tych okrętów i ceną. W związku z tym zwołałem odprawę z dowódcami wojskowymi i zapadła decyzja, że w pierwszej kolejności postawimy na okręt obrony wybrzeża – stwierdził minister.

Czy to definitywny koniec uzgadnianej od co najmniej kilkunastu miesięcy koncepcji pozyskania w okresie przejściowym używanych szwedzkich jednostek?

Wiele na to wskazuje. W zeszłym tygodniu minister Błaszczak na Tweeterze sygnalizował zresztą zmianę polityki. Szef MON przekonywał, że „zgodnie z rekomendacjami wojska pierwszym zakupem dla marynarzy będzie okręt obrony wybrzeża „Miecznik”. Jednak wówczas nie przesądził jeszcze zakończenia rozmów.

Czytaj także: Polska flota podwodna odchodzi w zapomnienie. Kobbeny kończą służbę

– Zakup pomostowych okrętów podwodnych uzależniamy od oferty szwedzkiej. Niezbędne są korekty w kwestii ceny i czasu realizacji – tweetował minister.

Pożegnanie Kobbenów

Problem utrzymania kompetencji wyspecjalizowanej kadry do czasu pozyskania nowych okrętów z całą ostrością ujawnił się na początku tego roku. To wtedy zapadły decyzje o wycofaniu ze służby okrętów ORP Bielik (296) i ORP Sęp (295), dwóch ostatnich jednostek typu Kobben służących jeszcze w Marynarce Wojennej. Blisko pięćdziesięcioletnie dziś okręty, zbudowane w Niemczech, otrzymaliśmy od Norwegów w 2002 r. Już wtedy miały za sobą trzy dekady służby przy pilnowaniu północnych morskich rubieży NATO.

""

Okręt podwodny ORP Bielik podczas przeglądu w Stoczni Marynarki Wojennej. Fot./Marynarka Wojenna.

radar.rp.pl

Norweska marynarka przekazała Polsce okręty, bo sama wymieniała podwodny oręż na nowy. Naszym morskim siłom prezent od sojuszników spadł z nieba i pozwolił w kolejnych latach podtrzymywać umiejętności załóg. Wycofanie okrętów sprawi, że problem utrzymania ważnych bojowych zdolności w siłach morskich RP, tylko się pogłębi.

Tymczasowe rozwiązanie

Problem nie jest jednak dla wojskowych decydentów zaskoczeniem. Już dwa lata rozpoczęto poszukiwania rozwiązań doraźnych, zwanych opcją pomostową. Zamiast nowych okrętów podwodnych, planowanych do zakupu w ramach Programu Orka, MON ogłosił plan zakupu używanych szwedzkich jednostek „Södermanland”. Trzeba tutaj zaznaczyć, że ponownie mówimy o 30 letnich jednostkach.

""

HSwMS Södermanland. Fot./Łukasz Pacholski

radar.rp.pl

Eksperci ostrzegali, że modernizacja 2 okrętów może kosztować nawet 1 mld zł. Wskazywali również, że pieniądze transferowane będą nie do krajowych, ale wyłącznie do zagranicznych stoczni.

Czytaj także: Szwedzkie okręty podwodne dla Polski

Ze strony MON padały argumenty, że „rozwiązanie pomostowe” pozwoli Marynarce Wojennej utrzymać zdolności do działania na okrętach podwodnych. Uzasadniałoby także utrzymanie kosztownej portowej infrastruktury, która odpowiada za wsparcie bojowe, logistyczne i techniczne podwodnych sił morskich.

Samotny „Orzeł” na posterunku

Teraz marynarze i eksperci martwią się, że przetrwanie cennych i unikalnych zdolności w Marynarce Wojennej będzie zależało od nie najmłodszego już, ale jedynego pozostawionego w służbie okrętu. Mowa o ORP Orzeł. Jednostki zakupionej w ZSRR w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku, kiedy dni Układu Warszawskiego były już policzone.

To jednostka typu Kilo, z udanej linii okrętów tworzonych w stoczni Krasnoje Sormowo w Gorki. Powstawały tam myśliwskie jednostki przeznaczone do podwodnego polowania, tropienia wrogich okrętów, skrytych misji patrolowych i rozpoznawczych.

""

Okręt podwodny ORP Orzeł. Fot Marynarka Wojenna/kpt. mar. Anna Sech.

radar.rp.pl

W swoim czasie okręty Kilo zaprojektowane w opływowym kształcie kropli, zabezpieczone specjalną anechoiczną powłoką, z wyciszonym przedziałem napędowym, 6 wyrzutniami torped i 60 osobową załogą budziły respekt rywali z Atlantyckiej Koalicji.

Czytaj także: ORP Orzeł doczeka się naprawy

Dziś jednak „Orzeł” to w służbie NATO generacyjny weteran i bodaj najstarsza pozostająca w służbie jednostka Kilo.

Pechowa „Orka”

Decyzja o wycofaniu ze służby ostatnich Kobbenów to zarazem sygnał, że sprawa odbudowy polskiej floty podwodnej jest wyjątkowo pilna. Od co najmniej dekady kolejne rządy zapowiadały realizację najdroższego w marynarce, wartego ponad 10 mld zł programu „Orka”.

Czytaj także: Analiza Radaru: Czy Program Orka zakończy się na używanych okrętach podwodnych?

Obiecywano pozyskanie 3 nowych okrętów podwodnych o klasycznym napędzie uzbrojonych – zgodnie z deklaracjami kolejnych rządów RP – w dalekosiężne pociski manewrujące – czyli klasyczny oręż odstraszania. Wszystkie te plany, podtrzymywane również w strategicznych deklaracjach i dokumentach obecnej koalicji rządowej, pozostają na razie wyłącznie na papierze.