Rosja: pożar na tajnym okręcie podwodnym

W 2015 roku rosyjska wersja „Top Gear” opublikowała zdjęcie „Łoszarika”, sfotografowanego przez przypadek w trakcie sesji zdjęciowej luksusowych samochodów na Półwyspie Kolskim.

Pożar wybuchł na jednym z najbardziej utajnionych okrętów rosyjskiej floty „Łoszariku”. Zginęło czternastu marynarzy z jego załogi.

Okręt oficjalnie nazywa się „atomowa głębokowodna stacja AS-12”. Według obecnych informacji ministerstwa obrony w chwili katastrofy „aparat prowadził badania przestrzeni przyrodniczej światowego oceanu w granicach terytorialnych Rosji”.

Czytaj także: Rosja zamówiła ponad 100 nowych śmigłowców

Załodze, która według nieoficjalnych informacji składa się wyłącznie z oficerów, udało się podobno ugasić płomienie na okręcie będącym w zanurzeniu. 14 z nich zginęło od zatrucia gazami. Również nieoficjalnie wiadomo, że załogę stanowi do 25 oficerów.

„Stację” odholowano do bazy Floty Północnej w Siewieromorsku „Łoszarik”.

Okręt specjalnego przeznaczenia

Aparat – coś pośredniego między okrętem podwodnym a batyskafem – opracowano jeszcze w latach 80. Budowę zarzucono po rozpadzie ZSRR z powodu braku pieniędzy. Do projektu wrócono po katastrofie okrętu podwodnego „Kursk” w sierpniu 2000 r. „Łoszarika” zwodowano w 2003 roku.

„Stacja” ma 60-70 metrów długości, nie może jednak działać samodzielnie. Jego okrętem bazowym jest „atomowy okręt specjalnego przeznaczenia BS-136 Orenburg”. Według nieoficjalnych informacji „Łoszarik” przeznaczony jest do prowadzenia akcji poszukiwawczych, ratowniczych i specjalnych. Jego głównym atutem jest podwójny korpus (wewnętrzny z tytanu) który pozwala mu zanurzać się na bardzo duże głębokości.

Czytaj także: Rosja ujawnia dane nowej rakiety balistycznej „Sarmata”

Oficjalnie potwierdzono zejście na głębokość 2,5-3 kilometry we wrześniu 2012 r. w czasie ekspedycji „Arktika-2012”. W jej trakcie okręt przebywał w zanurzeniu 20 dni zbierając podobno próbki gruntu. Po rejsie musiał jednak udać się do stoczni na remont kadłuba wgniecionego ogromnym ciśnieniem wody. Mimo to w Moskwie sugerują, że „Łoszarik” może się zanurzać nawet do 6000 metrów.

Od około 2015 r. zachodni eksperci zaczęli podejrzewać, że „atomowa stacja” może służyć do zbierania informacji o podwodnej infrastrukturze NATO i USA. Rosyjscy emerytowani oficerowie okrętów podwodnych uważają też, że aparat może niszczyć części amerykańskiego podwodnego systemu akustycznego śledzenia SOSUS.

W tym samym roku eksperci NATO doszli do wniosku, że „Łoszarik” jest jednym z najniebezpieczniejszych aparatów podwodnych Rosji, gdyż może w zanurzeniu zmieniać się w „okręt na kołach” i poruszać się po dnie morskim. Nie jest jasne w jaki sposób na dużych głębokościach mógłby on wysuwać koła, ale podobnym okrętem-pojazdem był amerykański NR-1.

Czytaj także: Rosja: kolejny pułk pancerny na zachodniej granicy

Dzięki napędowi kołowemu może on prawie bez dźwięku zbliżać się do śledzonych lub atakowanych obiektów, co szczególnie niepokoi zachodnich ekspertów.

Z zewnątrz jednak nic nie wskazuje na jego specjalne przeznaczenie.

 

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Indyjsko-rosyjska rakieta

W ciągu najbliższych pięciu lat powstanie i zostanie przetestowany pocisk BrahMos-2. – Hipersoniczna praca ...

Gniewko zwodowany

W stoczni Remontowa Shipbuilding odbył się chrzest drugiego z sześciu holowników typu B860 dla ...

Dwa kroki milowe programu F-35

Lockheed Martin poinformował o dwóch ważnych wydarzeniach w historii programu wielozadaniowego samolotu bojowego F-35. ...