– Trasa lotu samolotów dalekiego zasięgu przechodziła nad Morzem Kaspijskim, Morzem Arabskim a także nad Oceanem Indyjskim – poinformowało rosyjskie ministerstwo obrony.

Nie podało jednak, nad terytorium jakich krajów samoloty przelatywały między Morzem Kaspijskim i Arabskim. Najprawdopodobniej był to Iran.

Czytaj także: Rosja Chinom: kradzione nie tuczy

Według rosyjskich wojskowych, w trasie liczącej 11 tys. km, konieczne było dokonanie tankowania w powietrzu.

– Na ostatnich etapach marszruty Tu-160 towarzyszyły południowoafrykańskie myśliwce Saab JAS-39 – dodało ministerstwo.

RPA posiada 26 maszyn tego typu, które zakupiono w latach 2008-12.

Bombowcom strategicznym towarzyszył samoloty transportowe Ił-62 i An-24 „Rusłan”. Na ich pokładach przyleciała do RPA również nieznanej liczebności „grupa ekspertów wojskowych”. Wezmą oni udział „w seminarium ministerstwa obrony RPA na temat polityki obronnej. Omawiane będą tam sposoby prowadzenia działań wojennych, działań poszukiwawczych i ratunkowych”.

Czytaj także: Rosja zmodernizuje armię Abchazji

Bombowce o zmiennej geometrii skrzydeł Tu-160 (wraz z Tu-95) stanowią lotniczy komponent rosyjskiej „triady nuklearnej”. Mogą przenosić do 45 ton ładunku, uzbrojenie stanowią pociski kierowane. Na uzbrojenie radzieckiej jeszcze armii zaczęły wchodzić w 1987 r. Chrzest bojowy przeszły w listopadzie 2015 r., po wysadzeniu rosyjskiego samolotu pasażerskiego nad Półwyspem Synajskim przez terrorystów z „Państwa Islamskiego”. Tu-160 atakowały wtedy cele w Syrii.

– To przykład dla całej Afryki – powiedział południowoafrykański major Motsami Mabote witając samoloty na lotnisku. W środę w Soczi rozpoczął się właśnie dwudniowy szczyt Rosja-Afryka w którym uczestniczy 43 przywódców z Czarnego Kontynentu, w tym prezydent RPA Cyril Ramaphosa.

Rosja i Republika Południowej Afryki jeszcze w 1995 r. podpisały porozumienie o współpracy wojskowej.