Reklama

Rok przełomu w zbrojeniówce?

Rekordowe dofinansowanie ze strony państwa, powolne zwiększanie mocy produkcyjnych i umowy gwarantujące transfer technologii. Polski przemysł obronny wreszcie doczekał się inwestycji i powoli zaczyna „dowozić”. Jednak jeszcze jest co poprawiać.

Publikacja: 05.01.2026 04:05

Stalowa Wola wyprodukuje ok. 40 armatohaubic Krab

Stalowa Wola wyprodukuje ok. 40 armatohaubic Krab

Foto: gov.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie znaczenie ma rekordowe dofinansowanie polskiego przemysłu obronnego?
  • Jak układa się współpraca międzynarodowa polskiej zbrojeniówki?
  • W jaki sposób rozwój badań i innowacji wpływa na przyszłość zbrojeniówki w Polsce?

Z tym, że zbrojeniówka w Polsce powinna być nowoczesna, wydajna i przede wszystkim silna, zgadzają się wszyscy aktorzy politycznego mainstreamu. W Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju, którą w 2017 r. prezentował Mateusz Morawiecki możemy przeczytać m.in., że powinna powstać narodowa polityka zbrojeniowa, czyli „zespół działań administracji rządowej, we współpracy z instytucjami naukowymi i przedsiębiorcami, zmierzających do stworzenia efektywnego systemu pozyskiwania, eksploatacji i wycofywania sprzętu wojskowego oraz stymulowania rozwoju innowacyjnego i konkurencyjnego przemysłu obronnego”.

Czytaj więcej

A może czasowy podatek wojenny? Co sądzą o tym Polacy?

Oczywiście nie doczekaliśmy się zaprezentowania zapowiedzianej przez Mateusza Morawieckiego strategii, tak jak nie doczekaliśmy się od obecnego, mającego ponad dwa lata rządu, strategii przemysłu zbrojeniowego. Ale za to wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz regularnie powtarza, że przemysł zbrojeniowy ma być kołem zamachowym naszej gospodarki.

Najwyraźniej nie umiemy w strategie. Ale o dziwo, choć nie ma szerszego planu, to jest co najmniej kilka pozytywnych sygnałów, które pozwalają mieć nadzieję, że za pięc lat nasz przemysł obronny będzie w zupełnie innym miejscu. Ba, jakiś optymista mógłby nawet stwierdzić, że w 2025 r. w polskim przemyśle zbrojeniowym doszło do pewnego przełomu.

Reklama
Reklama

7 mld zł dla PGZ

Powodów do tak śmiałej tezy jest co najmniej kilka. Po pierwsze, państwo wreszcie wydało na rozwój (państwowej) zbrojeniówki zauważalne pieniądze. W 2025 r. przeznaczono 2,4 mld zł na utworzenie zdolności do produkcji i zakup licencji do produkcji amunicji 155 mm. Poza tym spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej podpisały umowy na prawie 4 mld zł dokapitalizowania w ramach programu obrony powietrznej Narew, a w międzyczasie 850 mln zł wreszcie trafiło do Bumaru-Łabędy. Dzięki temu ma utworzyć m.in. zdolności do obsługi czołgów K2, o czym więcej za moment. Z grubsza licząc, wychodzi ponad 7 mld zł na inwestycje.

Oczywiście trzeba sobie powiedzieć wprost, że część tych pieniędzy zostanie wydana nieefektywnie czy wręcz zmarnowana, a zapowiadane projekty, znając życie, będą miały duży poślizg w realizacji. I że to nie jest najlepsze rozwiązanie, że PGZ powinna to finansować z własnych zysków. Ale to nie zmienia tego, że w końcu hale i linie produkcyjne zostaną postawione. Dobrym przykładem jak długi jest to proces, jest PGZ Stocznia Wojenna, która została osiem lat temu kupiona od syndyka. Teraz jest to zakład z nowoczesną infrastrukturą, w którą zainwestowano setki milionów złotych, ale też który odpowiada za budowę trzech fregat klasy Miecznik. W tym przypadku czas, bardzo dużo czasu, i pieniądze na inwestycje zdziałały cuda. Obyśmy doczekali ich więcej.

Zmiana fazy

Drugim ważnym czynnikiem, który pozwala na przyszłość polskiej zbrojeniówki patrzeć z pewną nieprzesadną dozą optymizmu, jest coraz lepiej rozwijająca się współpraca z partnerami zagranicznymi. Tylko w ostatnich tygodniach mieliśmy dwa przykłady takiego działania. Tuż po świętach ogłoszono, że Agencja Uzbrojenia za 14 mld zł kupi ponad 10 tys. pocisków, które ma wytworzyć spółka Hanwha WB Advanced System.

Jest to joint venture południowokoreańskiej Hanwha Aerospace i polskiej Grupy WB, która zbuduje w Gorzowie Wielkopolskim za ok. 1,5 mld zł fabrykę. Łańcuch kooperantów będą tworzyć głównie polskie podmioty. Najpewniej od 2029 r. w tym zakładzie będą produkowane pociski rakietowe CGR-080, których zasięg to ok. 80 km. Fakt, że będą one produkowane na terytorium Polski oznacza, że w czasie „W” państwo polskie będzie miało nad nimi kontrolę. Poza tym to pierwszy krok do tego, by produkować tu również pociski o znacznie dalszym zasięgu.

Czytaj więcej

Wojsko kupuje pociski rakietowe za 14 mld zł. Powstanie nowa fabryka

Także w grudniu Agencja Uzbrojenia podpisała z Hyundai Rotem i Bumarem-Łabędy umowę, na podstawie której polski zakład zyska kompetencje do serwisowania i modernizowania, a także montażu czołgów K2. To w czasie „W” pozwoli na odtwarzanie potencjału bojowego, co jest kluczowe dla wzmocnienia zdolności obronnych państwa.

Reklama
Reklama

Jeśli dołożymy do tego prężnie, choć nie bez problemów, rozwijającą się współpracę z brytyjskim przemysłem zbrojeniowym – BAE Systems w obszarze amunicji 155 mm, Babcockiem w produkcji okrętów, a MBDA w produkcji rakiet – to widać, że wreszcie ta współpraca przeszła z fazy deklaracji polityków i podpisywanych w świetle kamer listów intencyjnych do realnego działania.

Badania i rozwój, głupcze!

Wreszcie trzeba docenić, że po latach narzekań wojska i komentariatu na minimalne moce produkcyjne sztandarowych produktów Polskiej Grupy Zbrojeniowej jak np. amunicji, armatohaubic Krab czy zestawów przeciwlotniczych Piorun, także w tej materii coś się zmienia. I tak z kilkuletnim opóźnieniem w Mesko oddano do użytku zautomatyzowaną linię produkcyjną do amunicji małokalibrowej, która może wyprodukować miliony pocisków dziennie.

Jeśli mowa o większych kalibrach, to w tym roku Huta Stalowa Wola wyprodukuje ok. 40 armatohaubic Krab, które – przypomnijmy – są na podwoziach gąsienicowych. Nikt więcej nie produkuje takiego sprzętu w Europie. Z kolei rakiet przeciwlotniczych Piorun, na które jest popyt z innych krajów, w tym roku wyprodukujemy 1,3 tys., co jest liczbą rekordową, która wkrótce powinna jeszcze wzrosnąć. Oczywiście, jest wiele innych produktów, jak choćby wozy bojowe Borsuk, ciężarówki Jelcz czy amunicja 155 mm, gdzie wciąż mamy bardzo wiele do zrobienia.

Czytaj więcej

SAFE da Polsce miliardowe oszczędności. Wiemy, ile zyskamy naprawdę

Czy to oznacza, że możemy spać spokojnie? Oczywiście, że nie. W przyszłym roku polski przemysł zbrojeniowy dalej powinien intensywnie rozwijać swoje moce produkcyjne, a na dodatek Ministerstwo Obrony Narodowej powinno znacząco zwiększyć środki, które przeznacza na badania i rozwój. Bez skierowania ich także na ten obszar, za kilkanaście lat będziemy może mieli przemysł o niezłych mocach produkcyjnych, ale jego produkty będą już przestarzałe.

Modernizacja Sił Zbrojnych
Borsuk zatwierdzony. MON podpisał umowę na nowe bwp dla wojska
Modernizacja Sił Zbrojnych
Jednak nie koreański? Ciężkiego bwp zbudujemy sami
Biznes
Pancerny drapieżnik z epoki cyfrowej. Borsuki dokonają rewolucji w polskiej armii
Przemysł Obronny
Miliardy dla polskiej zbrojeniówki. Huta Stalowa Wola zwiększa moce produkcyjne
Modernizacja Sił Zbrojnych
Nowe Groty i karabiny wyborowe dla Wojska Polskiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama