Plan, który prezentuje amerykańska marynarka, to nie tyle zatwierdzony harmonogram wydatków, ile długofalowa wizja rozwoju floty. Najgłośniejszym jej elementem są pancerniki klasy Trump, 15 jednostek o napędzie nuklearnym, które do 2055 r. mają kosztować łącznie nawet 700 miliardów dolarów. Pierwszy z nich, za blisko 17,5 mld dol., ma wejść do służby w 2036 r.. To najdroższe planowane okręty w historii USA. Droższe niż obecnie budowane atomowe lotniskowce klasy Ford. Sama marynarka szacuje koszt budowy na 268–270 mld dol., ale amerykańskie programy morskie są zwykle niedoszacowane o 30–40 proc.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Lasery i pociski hipersoniczne. Amerykańskie niszczyciele zmieniają oblicze

Koncepcja pancerników, choć brzmi archaicznie, nawiązuje do pomysłu „okrętów arsenałów” z lat 80. i 90. – dużych platform z maksymalną liczbą wyrzutni. Mają mieć wyporność 30–40 tys. ton, długość prawie 270 metrów i uzbrojenie w pociski hipersoniczne, broń laserową oraz railguny. Problem w tym, że projekt techniczny jeszcze nie istnieje, a większość systemów uzbrojenia dopiero powstaje.

Pomysł budowy „masy bojowej” – jednej dużej platformy zdolnej zarówno do obrony, jak i ataku – ma być odpowiedzią na rosnący potencjał chiński. Krytycy zwracają jednak uwagę, że w epoce dronów i pocisków hipersonicznych duża jednostka staje się łatwym celem.

Czytaj więcej

Cały świat pomaga Chinom zbudować potężną flotę wojenną

Największą bolączką planu jest jednak stan amerykańskiego przemysłu stoczniowego. Jedyną stocznią certyfikowaną do instalacji napędu jądrowego jest zakład w Newport. Brakuje wyspecjalizowanych pracowników, a poślizgi w realizacji programów są standardem. Najnowszy lotniskowiec klasy Ford ma już 36 miesięcy opóźnienia. W ciągu ostatniej dekady USA oddały mniej niż 50 nowych okrętów. Chiny – ponad 100.

Pekin nie tylko buduje szybciej, ale w wielu obszarach już wyprzedza Amerykanów technologicznie. Chińczycy seryjnie instalują wyrzutnie rakiet hipersonicznych, mają nowoczesne radary i prowadzą politykę „podwójnego zastosowania”: te same stocznie budują kontenerowce dla europejskich armatorów i niszczyciele typu 055 dla marynarki chińskiej.

Czytaj więcej

NATO 3.0 zmienia układ sił. USA coraz mniej angażują się w Europie

Plan amerykański obejmuje także nowe lotniskowce, atomowe okręty podwodne, niszczyciele oraz nowe fregaty – być może oparte na japońskich konstrukcjach klasy Mogami. Większość jednostek to jednak kolejne warianty starych projektów, którym kończy się zapas modernizacyjny.

Czy Stanom uda się zatrzymać marsz Chin po tytuł pierwszej floty świata? Jeśli Amerykanie nie zmobilizują się teraz, w perspektywie lat 40. nagroda ta może przypaść komuś innemu.