Maszyna, na pokładzie której znajdowała się trzyosobowa załoga, rozbiła się w rejonie Cooma Nowej Południowej Walii. Wszyscy zginęli.

Czytaj także: MSPO 2019: Herkulesy i Javeliny dla Polski

Hercules należał do amerykańskiej firmy Coulson Aviation, która realizuje zadania walki z pożarami w Australii. Bazą, z której wystartował do ostatniego lotu, była Richmond. Obecnie brak szczegółów tragedii, zostaną ustalone przez komisję wypadków lotniczych powołaną do tego celu.

Do walki z pożarami Australijczycy wynajmują samoloty cywilne firm specjalizujących się w tego typu usłudze. Według dostępnych informacji do Richmond przebazowano sześć. Po dwa C-130 i Boeingi 737, a także pojedyncze DC-10 i RJ85. W ciągu najbliższych dni mają trafić kolejne dwa DC-10 i MD-87.

Czytaj także: Wypadek C-130 Hercules w Afryce

Rozbity C-130 Hercules został wyprodukowany przez Lockheed Martin w 1981 roku na zamówienie Departamentu Obrony w wersji EC-130Q. Użytkownikiem było lotnictwo morskie Stanów Zjednoczonych. Zadaniem maszyny było utrzymanie komunikacji pomiędzy ośrodkami decyzyjnymi oraz okrętami podwodnymi uzbrojonymi w pociski balistyczne. Został wycofany z eksploatacji w listopadzie 2000 roku i skierowany do AMARC. Po demilitaryzacji wystawiono na sprzedaż, kupcem została firma Coulson Aviation.

W ostatnich tygodniach to kolejny incydent związany z samolotami rodziny C-130 Hercules. Seria rozpoczęła się 9 grudnia 2019 r., kiedy doszło do katastrofy C-130H należącego do Sił Powietrznych Chile (38 ofiar). 9 stycznia rozbił się C-130B Sił Powietrznych Republiki Południowej Afryki (bez ofiar).