Rejon katastrofy przeszukuje 8 okrętów japońskich oraz amerykańskich wchodzących w skład 7 Floty. Obszar przeczesują także samoloty P-8 Poseidon, samolot szpiegowski U-2S Dragon Lady i kilka superfortec B-52.

Poszukiwany F-35 należał do 302 eskadry Japońskich Powietrznych Sił Samoobrony. 9 kwietnia bieżącego roku, około godz. 19.27 czasu miejscowego, pilotowany przez 41-letniego majora Akinori Hosomi samolot zniknął z radarów. Była to nowa, nie mająca nawet roku, maszyna. Pierwsza zmontowana w Japonii przez Mitsubishi Heavy Industries w zakładzie koło Nagoi. Do dnia katastrofy spędziła w powietrzu łącznie 280 godzin. Jej ostatni lot trwał zaledwie 28 minut.

Czytaj także: Amerykańskie F-35 na Bliskim Wschodzie

Po katastrofie Japonia uziemiła wszystkie swoje F-35.

Mjr Hosomi był pilotem o dużym doświadczeniu. Za sterami spędził łącznie 3200 godzin. Za sterami F-35 spędził jednak tylko 60. Podczas feralnego lotu nie nadał do bazy sygnału alarmowego („Mayday”). Zwrócił się jedynie o pozwolenie na zakończenie misji.

— Pilot kierował symulacją nocnej walki trzech innych F-35 z myśliwcami. Łączność z pilotem nie wskazywała na coś nienormalnego — powiedział amerykańskiej gazecie informacji wojskowych „Stars and Stripes” jeden z rzeczników— informuje The Aviationist.

Czytaj także: Brytyjskie samoloty F-35B polecą na Cypr

Samolot spadł do morza w miejscu, gdzie głębokość wynosi ok.1500 metrów, co utrudnia odzyskanie zwłaszcza rejestratora lotu.

Była to pierwsza katastrofa tej wersji myśliwca F-35.

Zainteresowanie Rosjan i Chińczyków

Japończycy i Amerykanie to nie jedyne nacje, które poszukują wraku maszyny. W rejonie działają także Chińczycy oraz Rosjanie. Dla jednych i drugich pozyskanie najmniejszego elementu myśliwca ma strategiczne znaczenie. Stawką jest przyszłość przewagi w powietrzu.

– W 1999 r., kiedy Jugosławia zestrzeliła amerykański samolot F117, to Rosjanie i Chińczycy mieli zaproponować władzom w Belgradzie „interes”, chcieli odkupić fragmenty poszycia kadłuba myśliwca nie wykrywanego przez radar — przypomnia „Le Figaro”.

Czytaj także: Pierwsze F-35 w siłach Korei Południowej

Tym razem nie będzie im tak łatwo, ale dawny wyższy przedstawiciel sektora obrony, obecnie członek senackiej komisji spraw zagranicznych, Tom Moore stwierdził, że „nie ma takiej ceny na świecie, której Chińczycy i Rosjanie nie zapłaciliby za japoński F-35”. General lotnictwa w stanie spoczynku, David Deptula, powiedział magazynowi „Business Insider”, że „zasadniczo, nie byłoby to nic dobrego”.

Nieprzyjaciele Amerykanów nie mieli dotąd takiej okazji, bo to zaledwie druga katastrofa F-35. Pierwszy rozbił się w Stanach 28 września. Gdyby zatem Rosjanom i Chińczykom udało się przypadkiem zdobyć ważne części samolotu, to zastosowaliby zapewne procedurze retro-inżynierii (reverse engineering) czyli inżynierii odwróconej. Polega ona na ustaleniu ich współdziałania i metod produkcji, wyprodukowaniu kopii bez oryginalnych planów i docelowo produkowaniu nowych elementów funkcjonujących identycznie jak pierwowzór, bez naruszenia praw patentowych.

Czytaj także: Donald Trump nie sprzeda Turkom F-35

Rosjanie zrobili to z samolotem Concorde na podstawie planów wykradzionych przez ich szpiegów i wyprodukowali samolot ponaddźwiękowy Tu-144.

Sprawa wydobycia wraku

Do wydobycia wraku samolotu japońscy wojskowi mogą wynająć wyspecjalizowane firmy dysponujące bezzałogowymi łodziami podwodnymi. Kandydatami są dwie największe na świecie: Fukuda Salvage and Marine Works (zaczęła 100 lat temu od odzyskiwania zatopionych okrętów z czasu wojny Japonii z Rosją) i Nippon Salvage, powiązana z Mitsubishi HI, która zmontowała F-35.

– Czas potrzebny do przygotowania i przeprowadzenia operacji ratowniczych zależy do wielu czynników, trudno powiedzieć, jak długo potrwa wydobywanie F-35 — stwierdził przedstawiciel Fukuda Salvage. Według inżyniera drugiej firmy, stan tego samolotu będzie najważniejszym czynnikiem planowania operacji.

Czytaj także: Światowe nowości programu F-35

— Jeśli jest cały, to może być wydobyty dźwigiem, ale jeśli jest rozbity, to podwodne automaty będą musiały pozbierać fragmenty. Zasadnicza kwestia jest taka, czy chcemy odzyskać wszystkie części. Zanim to wszystko ruszy, japońskie siły samoobrony muszą ustalić miejsce wraku tego supertajnego amerykańskiego samolotu wojskowego — powiedział Reuterowi.

Marynarki wojenne Rosji i Chin opracowały niewykrywalne okręty podwodne, odporne na duże ciśnienie głębin morskich do sondowania rozpadlin i przepaści w poszukiwaniu surowców. Kilka takich rosyjskich łodzi o popularnej nazwie Łoszarik, a poprawnej AS-12 o napędzie jądrowym jest zdolne zanurzyć się na głębokość 2500 metrów— uprzedzał już w 2016 r. Andrew Metrick z amerykańskiego think tanku, Ośrodka Strategii i Studiów Miedzynarodowych CSIS.