Logistyka piętą achillesową F-35

Wiele wskazuje na to, że problemy F-35 nie biorą się z niedoskonałości samolotów, a raczej z niedomagań amerykańskiej logistyki. Zdjęcie: USAF / Airman 1st Class Andrew D. Sarver

Od dłuższego czasu możemy spotkać się z informacjami wskazującymi na wiele problemów związanych z utrzymaniem należytego stopnia gotowości operacyjnej samolotów wielozadaniowych Lockheed Martin F-35 Lightning II.

W związku z tym 25 kwietnia US Government Accountability Office (GAO), jednostka rządowa odpowiedzialna za monitorowanie poczynań administracji w obszarze wydawanych funduszy, przedstawiła szczegółowy, 81-stronicowy raport dotyczący tego problemu.

Czytaj także: Amerykańskie F-35 na Bliskim Wschodzie

Według zebranych danych, obejmujących okres od maja do listopada 2018 r., cała flota samolotów F-35 legitymuje się pełnym stopniem gotowości operacyjnej na poziomie 27 procent, przy wymaganym w Stanach Zjednoczonych poziomie rzędu 60 procent. Pełen stopień gotowości operacyjnej oznacza, że w danym momencie samolot może wykonać każdą z przewidzianych dla niego misji. Drugi wskaźnik jaki jest przytaczany to gotowość operacyjna, która dla F-35 wynosi 52 procent. Docelowo winna ona jednak oscylować wokół 75 procent. Jak zatem widać pomimo wprowadzenia do służby liniowej i ogłoszenia gotowości operacyjnej nadal nie możemy mówić o zadowalających poziomach dla całej floty.

Praprzyczyna zła

Od dawna w środowisku analityków zajmujących się sprawami obronności toczą się burzliwe dyskusje na temat samolotów F-35. Każda ze stron przytacza argumenty popierające lub sprzeciwiające się całemu programowi. Raport GAO rzuca sporo światła na niedomagania samolotów i zmienia nieco perspektywę problemów z nimi związanych.

Czytaj także: Brytyjskie samoloty F-35B polecą na Cypr

Wiele wskazuje na to, że niska gotowość operacyjna nie wynika bowiem z wad samolotu, tudzież problemów z jego obsługą, które można by zrzucić na personel techniczny lub sprzęt obsługowy. W raporcie wskazuje się trzy obszary w głównej mierze odpowiedzialne za obecny stan rzeczy.

Pierwszym z nich jest niedostatek części zamiennych i ograniczone możliwości naprawy samolotów. W omawianym okresie w 30 proc. przypadków samoloty nie mogły wykonać założonych misji w wyniku braku części zamiennych, a zaległości departamentu obrony w zakresie tychże części wynosiły 4300 sztuk. Oczywiście część usterek wynika z niedoskonałości samych części, ale jako kluczową przyczynę podaje się niewydolność łańcucha dostaw.

Kolejnym powodem niskiej gotowości operacyjnej jest niedostosowanie posiadanych zapasów części zamiennych do wysyłanych na operacje samolotów. Przyczyną tego stanu rzeczy jest polityka zakupów wieloletnich realizowana przez Departament Obrony. W związku z ciągłymi zmianami wprowadzanymi na samolotach część podzespołów nie pasuje już do znajdujących się w pierwszej linii maszyn, a dalej widnieje na stanie magazynowym techników.

Czytaj także: Amerykanie wstrzymali dostawy F-35 do Turcji

Najbardziej jaskrawo widać to w przypadku ostatnich operacji samolotów F-35B należących do Korpusu Piechoty Morskiej, gdyż aż 44 procent części jakie posiadali ze sobą żołnierze nie odpowiadało ich maszynom. W związku z tym nie powinien dziwić bardzo niski odsetek pełnej gotowości bojowej F-35B.

Ostatnim ze wskazywanych głównych powodów problemów jest niedojrzała światowa sieć związana z transportowaniem części dla F-35. Problem ten dotyka nie tylko Amerykanów, ale również klientów zagranicznych, którzy również rejestrują opóźnienia w dostawach podzespołów.

Rozwiązania na wyciągnięcie ręki?

Podstawowy problem z jakimi boryka się Departament Obrony to brak jasności co do stanów magazynowych i lokalizacji poszczególnych podzespołów na świecie.

Czytaj także: Otwarcie nowej linii montażowej F-16

Jeśli spojrzymy na cały problem szerzej, to we współczesnym świecie tego typu sytuacje nie są problemem. Wystarczy przyjrzeć się wielkim firmom kurierskim lub potentatom z branży sprzedaży internetowej. W każdym dowolnym momencie firmy te wiedzą gdzie i ile poszczególnych paczek czy też towarów znajduje się w ich sieci transportowej czy też sprzedażowej. Zarówno FedEx czy też Amazon, by przywołać firmy z amerykańskiego rynku, opanowały to do perfekcji zatem wdrożenie podobnych, ale dostosowanych do potrzeb wojska rozwiązań, nie może być ani skomplikowane, ani trudne do zrealizowania w krótkim terminie.

Lekcja dla Polski

Informacje tego typu winny być wykorzystywane przez naszych decydentów i już na etapie wypracowywania umów.  Winniśmy tak przygotować zapasy części zamiennych i łańcuchy dostaw podzespołów i uzbrojenia, by uniknąć tego typu sytuacji.

Polska nie może pozwolić sobie na tak niską gotowość operacyjną mając tak małą flotę samolotów.

Czytaj także: Harpia wzmocni nasze lotnictwo

Możemy oczywiście liczyć na to, że do czasu wejścia F-35 do naszych Sił Powietrznych przynajmniej część, jeśli nie większość opisywanych problemów zostanie rozwiązana, ale zgodnie ze starym porzekadłem trzymajmy się zasady, ze jeśli masz na kogoś liczyć to licz na siebie.

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Lockheed podpisał umowy offsetowe

Przedstawiciele Polskiej Grupy Zbrojeniowej i Lockheed Martin podpisali umowy o realizacji zobowiązań offsetowych w ...

Nowych śmigłowców brak. MON wyremontuje 30-letnie sokoły

Armia dozbroi i zmodernizuje wysłużone śmigłowce sokół. Na początek unowocześnionych zostanie ok. 30 maszyn ...

Turcy rozpoczynają program nowego śmigłowca bojowego

Turcja zainicjowała prace nad projektem nowego, ciężkiego śmigłowca bojowego. Maszyna ma trafić na uzbrojenie ...