Z tego artykułu się dowiesz:
- Na co konkretnie zostaną przeznaczone środki pożyczane z unijnego Instrumentu SAFE?
- Kto w polskim przemyśle zbrojeniowym odniesie największe korzyści z realizowanych projektów?
- Jakie są główne wymogi dotyczące pochodzenia sprzętu oraz ramy czasowe dostaw?
Choć rozporządzenie Rady Unii Europejskiej o pożyczkach z Instrumentu SAFE zostało przyjęte prawie rok temu, pod koniec maja 2025 r., to przeciągające się negocjacje dotyczące szczegółowych warunków i projektów, które mają zostać sfinansowane, doprowadziły do tego, że finalną umowę podpiszemy dopiero w piątek. A i tak trzeba zaznaczyć, że Polska będzie pierwszym z 19 krajów UE, które tę umowę podpisują. Na jej podstawie sfinansować będziemy mogli ponad 120 projektów związanych z obronnością (chodzi głównie o zakup uzbrojenia). Pierwsze środki, czyli zaliczka w wysokości 15 proc., powinny trafić do Polski jeszcze w maju.
Co kupimy z tego kredytu? Duża część zostanie przeznaczona na refinansowanie umów podpisanych w poprzednim roku, ale pojawią się także nowe kontrakty. Co kluczowe, tzw. zasada single procurement, czyli możliwość kupowania sprzętu przez jeden kraj unijny samodzielnie, kończy się z końcem maja. Polski plan zakupowy opiera się właśnie na tej derogacji i dlatego do końca miesiąca można się spodziewać prawdziwego wysypu nowych kontraktów, których ma być ok. 40 i aneksowania już wcześniej podpisanych.
Żniwa Polskiej Grupy Zbrojeniowej
Wiadomo, że najwięcej z tych pożyczonych środków trafi do spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Najgłośniejszym w ostatnich miesiącach kontraktem jest zakup systemu „antydronowego” San. Jego wartość to ok. 15 mld zł. Choć istotnym partnerem będzie tu norweski Kongsberg, który dostarczy wieżyczki, to zyskają na tym także polskie firmy, m.in. Zakłady Mechaniczne Tarnów, które dostarczą wielolufowy karabin maszynowy czy gdyńska APS, która ma odpowiadać za system dowodzenia. Warto przypomnieć, że już rok temu na łamach „Rzeczpospolitej” alarmowaliśmy, że Polska nie ma zdolności do zwalczania ataków dronowych, a potrzebne programy są wstrzymywane. Mimo to na zakup tego systemu zdecydowano się dopiero na początku 2026 r., po wrześniowym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez ponad 20 rosyjskich bezzałogowców. Teraz ta umowa będzie aneksowana, by jej zakup był finansowany właśnie z pożyczek z SAFE.
Aneksowana zostanie także umowa na budowę okrętu Ratownik, który budować ma PGZ Stocznia Wojenna. Wartość tej umowy to ponad miliard złotych. Można się spodziewać, że aneksowany będzie także wart ponad 800 mln zł kontrakt na terenowe sanitarki, które ma dostarczyć AMZ Kutno, ale ta lista będzie znacznie dłuższa i w sumie kwota kontraktów aneksowanych zapewne dobije do kilkudziesięciu miliardów złotych.
Czytaj więcej
Z 90 mld euro pożyczki dla Kijowa, aż 60 mld ma być przeznaczonych na inwestycje w przemysł obronny i zakup uzbrojenia. Polskie firmy raczej nie bę...
Jeśli chodzi o nowe umowy zakupu uzbrojenia, to część z nich będzie kontynuacją wcześniej zawartych umów ramowych. Teraz podpisane zostaną tzw. umowy wykonawcze. I tak można się spodziewać umowy na prawie 150 bojowych wozów piechoty Borsuk, które dostarczy Huta Stalowa Wola. Obecnie realizowana jest umowa na 111 wozów, ale w sumie ta ramowa została zawarta na ok. 1,4 tys. takich pojazdów w różnych wersjach.
HSW może zacierać ręce, ponieważ w najbliższych tygodniach podpisze także umowę na dostawę kolejnych armatohaubic Krab, na które także miała wcześniej podpisaną umowę ramową.
Wydaje się, że również Rosomak, który produkuje transportery opancerzone, będzie mógł się cieszyć z kolejnej sprzedaży tych 8-kołowych pojazdów.
Jeśli chodzi o spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej, to na pewno kontraktów może się spodziewać także skarżyskie Mesko. Zestawy przeciwlotnicze Piorun zamawiać będą nie tylko polskie Siły Zbrojne, ale też inne państwa z Unii Europejskiej.
Duży kontrakt powinien zostać zawarty również na dostawę amunicji 155 mm. Obecnie Agencja Uzbrojenia u polskich podmiotów może ją kontraktować w ramach programu Narodowej Rezerwy Amunicyjnej. Po wycofaniu się z negocjacji Polskiej Amunicji, oczywistym jest, że kontrakt trafi do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która na razie zdolności produkcyjne ma niewielkie, ale jest w trakcie procesów inwestycyjnych. Zgodnie z planem od 2028 r. spółka ma rocznie produkować co najmniej 150 tys. pocisków tego rodzaju. Można się spodziewać, że zawarta umowa będzie warta co najmniej kilka miliardów złotych. Do PGZ zgodnie z planem ma trafić ok. połowa pożyczanych z UE środków, czyli prawie 100 mld zł.
Eksportowe początki
Co jeszcze Ministerstwo Obrony Narodowej chce kupić z pożyczonych środków? Na pewno kilka kontraktów podpisze także największy polski prywatny podmiot zbrojeniowy, czyli Grupa WB. Można się spodziewać kolejnych umów wykonawczych do wcześniejszych „ramówek” np. na amunicję krążącą Warmate czy obserwacyjne bezzałogowce FlyEye. Wydaje się, że nowy kontrakt zostanie zawarty na system rozpoznawczo-uderzeniowy Gladius. Jego wartość także powinna być liczona w miliardach złotych.
Jeśli chodzi o inne polskie prywatne podmioty, to na zakupowym wzmożeniu, które nas czeka, mogą skorzystać m.in. wspominane AMZ Kutno, gdyńskie APS, ale przede wszystkim setki firm, które działają jako poddostawcy dla spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Czytaj więcej
W PGZ będzie siedem domen: pancerna, kołowa, amunicyjno-rakietowa, wyposażenia żołnierza, morska, powietrzna oraz elektroniczna z obroną przeciwlot...
Warto też pamiętać, że pożyczki z Instrumentu SAFE bierze również 18 innych krajów, a główne założenie tego programu jest takie, by realizować zakupy wspólnie. To otwiera polskim firmom szansę na eksport. Rumunia już poinformowała, że za pożyczane środki kupi bezzałogowce od Grupy WB, a wartość tego kontraktu przekroczy 600 mln zł. To jedno z największych zamówień eksportowych w ostatnich latach, jakie udało się pozyskać polskiej zbrojeniówce. Wiadomo także, że eksportowane będą Pioruny, a np. ciężarówkami od Jelcza swoje zainteresowanie wyraziła Grecja. Przeszkodą w pozyskiwaniu dużych kontraktów eksportowych dla spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej będą jednak ograniczone zdolności produkcyjne.
Według deklaracji rządzących ponad 80 proc. pożyczanych w ramach SAFE środków ma trafić do polskiego przemysłu. Co kupimy za resztę? Pewniakiem wydają się latające cysterny, czyli samoloty MRTT od Airbusa, których zakup chcemy przeprowadzić wspólnie z Hiszpanią. Nie jest jasne, czy z tych środków sfinansujemy np. śmigłowce szkoleniowe, które chcą nam sprzedać włoskie Leonardo czy właśnie Airbus. Wiadomo, że kupowany sprzęt musi zostać w co najmniej 65 proc. wyprodukowany w Unii Europejskiej bądź w Europejskim Obszarze Gospodarczym, a dostawy muszą zostać zrealizowane najpóźniej do 2030 r.