Jeszcze w styczniu nic nie zapowiadało tak błyskawicznego tempa uzgodnienia z Waszyngtonem międzyrządowej umowy. Inwazja Putina i wybuch wojny o Ukrainę zmienił wszystko. Umowa – według ministra Mariusza Błaszczaka przewiduje, że wraz z czołgami III generacji Abrams M1A2 SEPv3 w wersji specjalnie przebudowanej i wyposażonej zgodnie z polskimi wymaganiami Wojska Lądowe dostaną także pojazdy inżynieryjne i wozy technicznego wsparcia a także symulatory do ćwiczeń a wojskowe zakłady remontowe zostaną przygotowane do napraw i serwisowania czołgów w kraju. Już wiadomo, że potężne niemal 70 tonowe czołgi Abrams M1A2 trafią nad wschodnią granicę RP do jednostek nowej 18. Dywizji Zmechanizowanej.

MON latem zeszłego roku, informując o planach pozyskania czołgów szacowało wyjściową należność za 250 abramsów, a także towarzyszących czołgom pojazdów wsparcia na 23,4 mld zł. Pentagon we wniosku do Kongresu określił maksymalną wartość eksportowej transakcji na ok. 6 mld dol.

Czytaj więcej

M1 Abrams – nie taki piękny, jak go malują

Latem zeszłego roku rząd RP zapowiadał, że pierwsze pancerze z fabryk General Dynamics Land Systems powinny trafić na wschodnią flankę RP i NATO jeszcze w 2022 r (planowano planowano dostawy 28 czołgów).  Zgodnie z deklaracjami MON to 1 Warszawska Brygada Pancerna i 19 Brygada Zmechanizowana z Lublina wchodzące w skład 18 tzw. Żelaznej Dywizji będą wyposażane w Abramsy jako pierwsze. Zdaniem min. Błaszczaka dostawy amerykańskich pancerzy powinny się zakończyć do 2026 r..

Krajowy serwis i inne elementy polonizacji

Gen. Maciej Jabłoński, pełnomocnik MON ds. wprowadzania Abramsów na uzbrojenie polskiej armii, w wypowiedziach dla branżowego pisma Polska Zbrojna, twierdzi że zgodnie z umową otrzymujemy czołgi w najnowszej wersji M1A2 SEPv3 – specjalnie zaadaptowane do polskich wymagań: z systemami umożliwiającymi komunikację z polskimi załogami czołgów innych typów, a także urządzeniami ochrony przeciwminowej i sprzętem ułatwiającym pokonywanie naturalnych przeszkód.

Producent, General Dynamics Land Systems, dostarczy także 26 pojazdów wsparcia technicznego M88A2 Recovery Vehicle „Hercules”. Ponieważ armii zależy na szybkim wprowadzeniu Abramsów do Wojsk Lądowych, od miesięcy trwały już przygotowania do sformowania struktur szkoleniowych załóg i zespołów obsługi technicznej w kraju.

Kpr. Wojciech Król/CO MON

Kpr. Wojciech Król/CO MON

MON

Pełnomocnik MON ds. Abramsów ujawnił, że armia zawczasu pomyślała także o wyposażeniu pancernych brygad w odpowiedniej klasy wozy dowodzenia i ewakuacji medycznej polskiej konstrukcji.

Serwis dla nowej broni

Gen Waldemar Skrzypczak, pancerniak i b. dowódca Wojsk Lądowych nie ma wątpliwości, że Abrams to broń doskonała.

– Walory bojowe tych czołgów doceniłem podczas misji irackiej. To czołg dziś bezkonkurencyjny na świecie, wrogowi w bezpośrednim starciu na pustyni nie dawał szans – komentuje.

O gigantycznej pancernej inwestycji gen Skrzypczak mówi jednak bez entuzjazmu. - Żyjemy czasach, gdy widać już pierwsze symptomy schyłku epoki czołgów – bo coraz częściej będą ją wypierać środki bojowe, m in. broń rakietowa, zdolna do zadawania ciosów z większej odległości – stwierdza.

Zdaniem analityków kompleksowy zakup Abramsów wraz z pojazdami dowodzenia i technicznego wsparcia a także z imponującym – jak twierdzi MON - zapasem amunicji przeciwpancernej i programowalnej to jest w obliczu zagrożenia ze wschodu działaniem racjonalnym. W opinii Mariusza Cielmy, szefa fachowego pisma Nowa Technika Wojskowa, trzeba tez dostrzegać związane z tą bezprecedensową inwestycją komplikacje. Sprawiliśmy sobie już trzeci typ podstawowego pancerza w Wojskach Lądowych RP, któremu trzeba zapewnić sprawny serwis i techniczne wsparcie. Problemy mogą pojawić się z transportem Abramsów do miejsc dyslokacji, a potem na rutynowe ćwiczenia. Amerykański kolos ważący blisko 70 ton, wymaga odpowiedniej infrastruktury drogowej i solidnych mostów. Stacjonujący w naszym regionie Amerykanie musieli już radzić sobie z takimi ograniczeniami.

Jerzy Reszczyński ekspert militarny dodaje, że koszty utrzymania amerykańskich pancerzy nie są standardowe: czołg zużywa kilkakrotnie więcej paliwa niż eksploatowany w polskiej armii niemiecki Leopard. Specjaliści podkreślają także, że zakup Abramsów z pewnością zablokuje na długo inicjatywy rozwoju broni pancernej w rodzimym przemyśle. 

Sprawdzony na wojnach

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, gdy latem zeszłego roku zapowiadał zakup Abramsów podkreślał, że ze względu na zagrożenie ze Wschodu rząd chce bardzo szybko wzmocnić siły zbrojne. Zakup Abramsów jest dziś tego zwiastunem. Pozyskanie nowoczesnego wyposażenie na specjalnej ścieżce przewiduje przyjęta niedawno ustawa o obronie ojczyzny. Zakup nie tylko czołgów mógłby być dofinansowany w ramach specjalnego funduszu wsparcia Sił Zbrojnych

- Zamawiane przez Polskę czołgi Abrams mogą używać amunicji programowalnej i zostały zaprojektowane, aby skutecznie stawiać czoła rosyjskim tankom najnowszej generacji - przekonuje minister Błaszczak.

Czołgi Abrams to generacja broni projektowanej i wdrażanej w latach 70–tych. Do Polski trafia ich najnowsza wersja wprowadzona do służby w 2020 r. Abramsy doskonale poradziły sobie na polach bitew w operacji „Pustynna Burza w latach 90–tych i kolejnych konfliktach od Afganistanu po Jemen. 

Czołg potrafi prowadzić celny ogień w dzień i w warunkach nocnych a potężna 120 mm armata w warunkach pustynnych likwidowała cele  z odległości bliskich 4 km.

Załogę stanowi 4 żołnierzy: dowódca, działonowy, ładowniczy i kierowca. 

Oprócz armaty dodatkową broń pokładową stanowią karabiny maszynowe 7.61 mm i potężny 12,7 mm. Wersje czołgów przystosowanych do walki w terenie zurbanizowanym (w mieście), mają na wieży zdalnie sterowane stanowiska ogniowe.

Przed pociskami wroga czołgi broni wielowarstwowy – stalowo-ceramiczny pancerz, którego budowa chroniona jest ścisłą tajemnicą. Układ napędowy czołgu nie jest standardowy. Blisko 70 tonowej maszynie siłę i odpowiednią manewrowość zapewnia turbina gazowa o mocy 1500 koni mechanicznych.