Latem zeszłego roku rząd zapowiadał, że pierwsze pancerze z fabryk General Dynamics Land Systems powinny trafić na wschodnią flankę RP i NATO jeszcze w 2022 r.

Decyzja administracji otwiera drogę do rozpatrzenia sprawy przez amerykański Kongres i po jego akceptacji - do negocjacji kontraktu wycenianego wstępnie przez Waszyngton na 6 mld dol.

Minister Błaszczak w dzisiejszej notce w mediach społecznościowych podkreśla, ze zakup Abramsów w najnowocześniejszej wersji M1A2 SEPv3 jest „niezwykle ważnym wzmocnieniem naszych zdolności obronnych i jednym z ważniejszych kontraktów zbrojeniowych w historii Polski."

Czołgi dla Żelaznej Dywizji

Polskie zapytanie ofertowe w sprawie pozyskania 250 nowych amerykańskich czołgów trafiło do Waszyngtonu w lipcu zeszłego roku. Nie ma wątpliwości, że na korzystne dla Warszawy decyzje Departamentu Stanu wpływ miała obecna sytuacja na Ukrainie i bezprecedensowa mobilizacja obronna w Stanach Zjednoczonych i NATO.

Czytaj więcej

Wielka armia PiS to koszt ponad 100 mld zł rocznie. Stać nas na nią?

Zgodnie z deklaracjami MON to 1 Warszawska Brygada Pancerna i 19 Brygada Zmechanizowana z Lublina wchodzące w skład 18 tzw. Żelaznej Dywizji będą wyposażane w Abramsy jako pierwsze. W tym roku spodziewaliśmy dostawy 28 sztuk czołgów, jednak trudno powiedzieć, czy to realne, przede wszystkim ze względów proceduralnych. Według planów MON reszta czołgów powinna sukcesywnie meldować się w polskich jednostkach do końca 2026 r.

Chcesz pokoju gotuj wojnę

O pilnym zakupie 250 amerykańskich czołgów Abrams z kilkudziesięcioma pojazdami wsparcia za 23,4 mld zł poinformował niespodziewanie w lipcu 2021 w bazie wojsk pancernych w Wesołej wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński.

- Chcesz pokoju, gotuj wojnę – cytował klasyków wojskowej strategii w lipcowym słońcu, w obecności generałów WP prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Dokładnie w tym samym czasie w ślad za deklaracją prezesa PiS do Waszyngtonu trafiły wnioski o zgodę na sprzedaż Abramsów w ramach Foreign Military Sales – specjalnej procedury towarzyszącej eksportowi amerykańskiej broni do państw – sojuszników USA. Kontrakty FMS uzgadniania się i negocjuje nie z producentami sprzętu, lecz na poziomie międzyrządowym.

Czytaj więcej

Abramsy nie nadążają za Władimirem Putinem

Gen. Maciej Jabłoński pełnomocnik MON ds. wprowadzania Abramsów na uzbrojenie polskiej armii w wypowiedziach dla Polski Zbrojnej, potwierdzał na początku roku, że zamawiamy czołgi w najnowszej wersji M1A2 SEPv3 – prosto z taśm produkcyjnych General Dynamics Land Systems. Dodatkowo zamówimy 26 pojazdów wsparcia technicznego M88A2 Recovery Vehicle „Hercules". Gen. Jabłoński zapewnia, że MON zabiega o to, by naprawiać i serwisować nowe czołgi w Polsce. Choć sprawa nie jest jeszcze zdecydowana, trwają w tej kwestii intensywne rozmowy z GDLS i zakładami koncernu w Reston w Wirginii.

Przygotowania logistyczne w toku

Ponieważ armii zależy na szybkim implementowaniu Abramsów w Wojskach Lądowych, trwają też przygotowania do sformowania struktur szkoleniowych załóg i zespołów obsługi technicznej w kraju. Zapewnienie szerokiego wsparcia logistycznego dla procesu wprowadzania nowej techniki do służby w Siłach Zbrojnych RP będzie jednym z istotnych elementów polsko amerykańskiego kontraktu pancernego - zapewnia gen. Jabłoński.

General Dynamics

Pełnomocnik MON ds. Abramsów ujawnia, że armia myśli także o wyposażeniu pancernych brygad w odpowiedniej klasy wozy dowodzenia i ewakuacji medycznej polskiej konstrukcji. Zapewne, przy pomocy Amerykanów uda się zaadoptować do nowej roli gąsienicowe pojazdy dowodzenia budowane obecnie na potrzeby dywizjonów artyleryjskich armatohaubic Krab. W roli wozów ewakuacji medycznej powinny sprawdzić się istniejące w wojskach zmechanizowanych pojazdy MED produkowane na podwoziach rosomaków.