Materiał powstał we współpracy z KONGSBERG
Podczas MSPO podpisaliście porozumienie z Grupą WB. Czego dotyczy?
Rozwijając różne obszary naszej działalności i dostarczając zdolności dla Wojska Polskiego podjęliśmy z Grupą WB współpracę w zakresie rozwiązań morskich. Są to bezzałogowe, nawodne platformy, którymi jest zainteresowana zarówno Polska, jak i inne kraje. Uznajemy, że to porozumienie ma być realizowane globalnie i długoterminowo. Naszą współpracę chcemy dalej rozwijać w zakresie modułowości, różnych wariantów tych platform, być może wchodzą w obszar zdolności podwodnych.
Skąd pomysł współpracy z WB?
Od dłuższego czasu próbowaliśmy z WB znaleźć obszary komplementarne i ten temat bardzo ładnie nam się spiął. Obie firmy mają bardzo podobne spojrzenie na to, w którym kierunku marynarki wojenne będą się rozwijały. Bardzo podobnie patrzymy też pod kątem biznesowym.
Przenieśmy się do innego projektu – SAN, tarczy antydronowej. Kongsberg będzie jej współtwórcą razem między innymi z Polską Grupą Zbrojeniową. Jak przebiegają prace nad tym projektem?
Jest bardzo skomplikowany. To potężna umowa wykonywana w ramach pilnej potrzeby operacyjnej, co stwarza dodatkowy element presji czasowej. Są też wyzwania związane ze współpracą trzech podmiotów o trochę różnej charakterystyce działania. Przyznam, że na dziś wygląda to bardzo dobrze. Planujemy dostawy pierwszej baterii trzech plutonów do demonstracji jeszcze w tym roku. Dalej nastąpi zintegrowanie i dostawa kolejnych elementów. Temat jest o tyle trudny, że pole walki, które jest związane z systemami antydronowymi, niezwykle szybko się zmienia. Ale i my, i Agencja Uzbrojenia wiedzieliśmy od początku, że musimy rozpocząć od pewnej konfiguracji, która składa się z elementów polskich i zagranicznych. Zdajemy sobie sprawę, że ten system musi być cały czas aktualizowany, i modernizowany. Jednak musimy od czegoś zacząć.
Czy największe wyzwanie przy tym projekcie to tempo realizacji?
Tak. Nie zapominajmy, że to jest naprawdę duży system o bardzo wielu komponentach. W związku z tym integracja normalnie pewnie trwałaby trochę dłużej. Ale w tym roku będziemy mieli pierwsze plutony i pierwszy pokaz demonstracyjny. Pewnie nie będzie jeszcze zawierał wszystkich elementów, co jest uzgodnione z Ministerstwem Obrony Narodowej. Myślę, że wyzwaniem jest również docieranie się trzech partnerów w tak trudnym temacie. Jednak jesteśmy zdeterminowani, żeby zrealizować projekt zgodnie z uzgodnieniami.
Kolejny temat: fabryka Kongsberga w Polsce. Jak to wygląda?
Bardzo dobrze. Chcemy, żeby na przykład elementy konieczne w ramach serwisowania systemu SAN były dostępne w Polsce. Sprawą dodatkową jest to, że chcemy po prostu szerzej patrzeć na kwestię ekspansji w Europie i odblokować pewne wąskie gardła w kontekście chociażby poddostawców. Czyli naszym pomysłem na tę fabrykę nie jest tylko przeniesienie jeden do jednego czegoś, co robiliśmy w Norwegii. Tylko produkcja nowych komponentów koniecznych dla naszego rozwoju.
Na MSPO po raz pierwszy pokazaliście rozwiązania niskokosztowe – rakiety.
To konsekwencja przejęcia amerykańskiej spółki Zone 5. Dzięki temu w naszym portfolio znalazły się dwie rakiety niskokosztowe przewidziane do masowej produkcji. Jedna z nich to rozwiązanie uderzeniowe, druga służy do obrony w zakresie obrony przeciwlotniczej. I obie są w tej chwili użytkowane w Ukrainie.
Jak się sprawdzają rozwiązania Kongsberga podczas wojny w Ukrainie?
Nasz system obrony przeciwlotniczej NASAMS osiągnął tam 97-98 proc. skuteczności. To oczywiście napawa dumą, ale też wyciągamy bardzo dużo lekcji chociażby w kontekście niskokosztowych rakiet. Mamy świadomość tego, że trzeba zwiększać dywersyfikację w obszarze efektorów i w wielu sytuacjach proponować tańsze ale skuteczne rozwiązania. Kolejny obszar to Morze Czarne. Tam jesteśmy bardzo aktywni w zakresie jednostek nawodnych. Zyskujemy potężną wiedzę, co pozwala zrozumieć, w którą stronę będzie przebiegał rozwój marynarek wojennych.
Jakie są w tej chwili najbardziej istotne wyzwania dla sektora obronnego?
Z punktu widzenia klientów takich jak MON – zderzenie z tym, co rynek dzisiaj oferuje i weryfikacja, które z tych produktów bądź systemów jest realnie przydatny i skuteczny. Z kolei dla nas – odpowiadanie na to co się dzieje i co się zmienia na polu walki, lub wręcz wyprzedzanie tych trendów. I jeszcze jedna sprawa, nie wiem czy w sumie nie najważniejsza, to zabezpieczenie dostaw w ramach już podpisanych kontraktów. Jest ich dużo i ciągle pojawiają się pytania z kolejnych krajów. W tym sensie łańcuch dostaw jest jednym z kluczowych wyzwań, które nam się pojawia w tym obszarze.
Kolejna rzecz to wzrost. Dzisiaj w branży defence wszystkie firmy rosną. Pytanie o zasoby ludzkie i pytanie o to, jak dalej rosnąć. Organiczny wzrost też ma swoje limity. Musimy więc patrzeć na współpracę z innymi w zakresie komplementarnych produktów i usług. Trzeba też myśleć o przejęciach. Dynamika jest po prostu niezwykła.
Materiał powstał we współpracy z KONGSBERG