MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z GRUPĄ WB
Punktem wyjścia do debaty „Współpraca przemysłowa dla bezpieczeństwa flanki wschodniej – od wspólnych potrzeb do wspólnych zdolności” była kondycja europejskiego przemysłu obronnego. Czy firmy zbrojeniowe nadążają za aktywnością i pomysłami poszczególnych rządów oraz Komisji Europejskiej? - Ten obraz jest dzisiaj bardzo nierównomierny. Tam, gdzie chodzi o taką szybką innowacyjność, wdrażanie nowoczesnych technologii, gdzie trzeba integrować dane, gdzie wchodzi AI, to przemysł na poziomie europejskim radzi sobie bardzo dobrze – mówił Tomasz Husak, Dyrektor ds. Polityki Obronnej, DG DEFIS w Komisji Europejskiej.
– Jeżeli jednak spojrzymy dzisiaj na problemy ukraińskie, braki w zakresie rakiet balistycznych czy ochrony przeciwrakietowej, to widzimy, że Europa niestety ma problemy z szybkim nadgonieniem zaniedbań produkcyjnych i inwestycyjnych. Czyli przemysł znacząco zwiększył produkcję w niektórych obszarach, ale nie tak, jak byśmy sobie tego życzyli – dodawał.
Zdaniem dyr. Husaka niektóre europejskie firmy stają się liderami rozwoju technologicznego w zakresie obronności. – Natomiast kluczowa będzie w najbliższym czasie odpowiedź na pytanie, czy programy takie jak SAFE pozwoliły nam na lepsze wydawanie pieniędzy, czy jesteśmy w stanie zbudować projekty paneuropejskie, które będą integrować państwa członkowskie ponad granicami? Czy przemysły będą w stanie współpracować w ramach tych samych standardów? – pytał przedstawiciel Komisji Europejskiej.
Cenna unifikacja
– Musimy porzucić starą inżynierię myślenia i stare struktury, które nas ograniczały – deklarował Konrad Nowak, Business Development Director w SAAB. – Dotychczasowy system pozyskiwania uzbrojenia był dobry na czas pokoju. Ukraina działa tak szybko, w tak wysokim tempie rozwojowym, ponieważ nie ma wyboru. Tam pewne ograniczenia zostały zniesione. My nie możemy tego zrobić, bo nie jesteśmy na szczęście w takiej sytuacji jak nasz wschodni sąsiad – dodawał.
Jednak współpraca, partnerstwa między firmami zaczynają się rozwijać. – Przez to Europa staje się tylko jeszcze silniejsza. Unifikacja ułatwia wiele spraw, jeżeli chodzi o standaryzację, obieg dokumentów i dalszą współpracę. Nagle okazuje się, że wszyscy mówimy tym samym językiem, opieramy się na tych samych doktrynach i działamy w tym samym obszarze. Duch współpracy to takie DNA w SAAB – przekonywał Konrad Nowak. Jednak, dlaczego właśnie teraz ma się udać coś, co nie działało w stopniu satysfakcjonującym przez lata – partnerstwa pomiędzy europejskimi firmami przy wsparciu administracji publicznej i Komisji Europejskiej? – Nie zgodziłabym się z założeniem, że wcześniej się nie udawało. Europejskie firmy współpracowały od lat, natomiast skala potrzeb, presja czasu i zaangażowanie administracji publicznej oraz instytucji unijnych są dziś zupełnie inne – zauważyła Małgorzata Darowska, Dyrektor ds. Europejskich w Grupie WB. – Dlaczego teraz partnerstwa przemysłowe mają się udać? Jest kilka przyczyn. Pierwsza to postęp techniczny, integracja różnych technologii, dzięki której możemy dziś budować rozwiązania bardziej dojrzałe i kompleksowe. Druga to po prostu realna potrzeba, Mamy wojnę tuż za naszymi granicami, a bezpieczeństwo Europy wymaga szybkiego zwiększania zdolności obronnych.
Zdaniem Małgorzaty Darowskiej istotnym impulsem do nawiązywania partnerstw przemysłowych są rozmowy między rządami różnych państw, które są zainteresowane pozyskiwaniem nowych zdolności. W jej przekonaniu następuje zmiana paradygmatu współpracy na gruncie międzynarodowym, coraz większa regionalizacja działań przy aktywnym wsparciu administracji publicznej, Komisji Europejskiej i NATO. – Wszystko wskazuje na to, że z tego powodu przy tej specyficznej koniunkturze zmiana musi nastąpić i ona już nastąpiła – stwierdziła dyr. Darowska.
– Ze strony administracji nastąpiła wielka zmiana jakościowa – uzupełnił Marcin Kamassa, Naczelnik Wydziału UE w Departamencie Przemysłu Obronnego Ministerstwa Rozwoju i Technologii. – Mamy wręcz restrukturyzację administracji publicznej pod kątem tego, jak odpowiednio wykorzystać to wsparcie i w jaki sposób wspierać przemysł obronny. A przecież nie mówimy tylko o samym przemyśle obronnym, ale również o innych technologiach, które docelowo kojarzyły się z przemysłem cywilnym, a mają niebagatelne zastosowanie na polu walki i dotyczą także wsparcia otoczenia sił zbrojnych. Czyli tutaj jest wiele ścieżek, którymi trzeba się zaopiekować i to wymaga od administracji publicznej dużej zmiany – dodawał.
Uczenie się od siebie
Według Marcina Kamassy ta zmiana właśnie następuje. –Natomiast jest jeszcze też na pewno bardzo wiele do zrobienia. Warto pewnie zastanowić się, jak można integrować podobne programy czy podobne mechanizmy. Natomiast tempo zmian musi być szybkie – zauważył.
Czy jednak tak bardzo szerokie pole współpracy między firmami sektora obronnego jest możliwe? Mamy przecież głębokie różnice organizacyjne czy technologiczne pomiędzy poszczególnymi podmiotami. – Przyświeca nam jeden cel: bezpieczeństwo. I nic innego – zapewniał Konrad Nowak z SAAB. – To, co nas różni, tylko nas wzmacnia, bo możemy się wiele od siebie nauczyć. Trzeba współpracować. Jeżeli wiecie, jak coś zrobić lepiej, taniej, szybciej – powiedzcie nam, jaki macie pomysł i razem wymyślimy coś, co może być o wiele lepsze niż suma poszczególnych elementów. I nie mówimy tu o integracji, tylko tworzymy razem coś nowego – dodawał.
Konrad Nowak podkreślał, że taki mechanizm nie stoi w sprzeczności z konkurencyjnością poszczególnych firm. – Cały czas gramy po jednej stronie boiska, do jednej bramki z napisem bezpieczeństwo. Przecież wiadomo, że w pewnych obszarach SAAB ma inne kompetencje, specjalizacje niż Grupa WB. Musimy współpracować, jeżeli zaczniemy przeciągać linę w swoją stronę, nikomu z nas nie będzie służyć.
– Komisja Europejska mówi o konkurencyjności w trochę innym wymiarze – dodała Małgorzata Darowska z Grupy WB. – Chodzi o konkurencyjność przemysłu europejskiego na rynkach międzynarodowych. Rynek obronny jest bardzo specyficzny, firmy w jakimś stopniu ze sobą konkurują, ale istnieje też współpraca. Nas jednak teraz najbardziej interesuje budowa zdolności. Czyli jesteśmy w fazie dogadywania się, zdefiniowania specjalizacji po to, żeby w szybkim tempie dostarczyć użytkownikowi rozwiązania. Ważna jest też bliskość czysto geograficzna. Mamy wspólny interes w tym, żeby rozwijać nasze zdolności w regionie. Chcemy razem wzmacniać wschodnią flankę Europy – zapewniała.
Dyr. Tomasz Husak Komisji Europejskiej przypomniał, że w Europie mamy 121 różnych systemów obrony, natomiast w USA – 24. – Chodzi o to, aby w jak najbardziej racjonalny sposób móc tym zarządzać. Standaryzacja, wspólne wymogi, harmonizacja to są kwestie, które Komisja Europejska próbowała wspierać wszystkimi swoimi programami. W tym kontekście pojawia się kwestia flanki wschodniej, która jest jednym z pięciu flagowych projektów paneuropejskich – podkreślił.
W unijnym programie Eastern Flank Watch chodzi o zbudowanie systemu, który będzie odpowiadał wszystkim wymogom potencjalnego konfliktu na flance wschodniej. Kwestiom zintegrowania pola walki czy na przykład wzmocnienia barier fizycznych. Jak to ma działać? – Dzisiaj, jak mówiłem, nie ma problemów z technologiami w Europie – zapewniał dyr. Husak.
– Chodzi bardziej o to, żeby państwa członkowskie zechciały bardziej współpracować i żeby przemysł był w stanie się umówić na wspólne wymogi techniczne. A Komisja Europejska jest tutaj po to, żeby pomóc znaleźć tę synergię. Mamy coraz więcej sygnałów o takiej współpracy, jestem optymistą – deklarował.
Aktywność Europy
Jak zwrócił uwagę Marcin Kamassa z Ministerstwa Rozwoju program Eastern Flank Watch obejmuje aż sześć ścieżek technologicznych. Polska jest wraz z Finlandią liderem tego projektu. – Mamy obszar dronowy, obszar obrony przeciwrakietowej, przeciwlotniczej, czy obszar military mobility, czyli zdolności sił zbrojnych do szybkiego przemieszczania się. To specyficzny projekt na skalę Unii Europejskiej. Nasze podejście opiera się na tym, że chcemy zabezpieczyć zarówno zdolności obronne, ale też produkcję w naszym obszarze. A jednocześnie umożliwić współpracę z innymi partnerami z zachodniej Europy, zaangażować nas przemysł we współpracę transgraniczną – zapewniał.
– Nie ma innej drogi niż partnerstwa przemysłowe – dodał Konrad Nowak z SAAB.- Razem jesteśmy silniejsi. Centrum ciężkości naszych zdolności obronnych to właśnie współpraca, Sojusz i w rozbicie tego sojuszu mierzy właśnie putinowska Rosja. Tak więc stronger together nie jest wytartym frazesem. W Europie posiadamy wszystkie kompetencje, a wszystkie poszczególne elementy rozrzucone po europejskiej części NATO razem stanowią doskonały element odstraszania i budowania wspólnej architektury bezpieczeństwa w naszym regionie.
– Partnerstwa pozwalają nam współpracować w regionie i dostarczać rozwiązania nie tylko dla swojego państwa, ale również dla sąsiadów – mówiła dyrektor Małgorzata Darowska z Grupy WB. – Kooperacja pozwala nam się specjalizować, definiować projekty i uzgadniać, które z nich będą miały szansę uzyskać finansowanie. Takie złożone, wysokoskalowe prace możemy realizować tylko w partnerstwach – zauważyła.
Tomasz Husak z Komisji Europejskiej przypomniał, że Stany Zjednoczone dały na szczycie NATO w Ankarze jasny sygnał: Europa też musi się wziąć za swoje bezpieczeństwo. – Dlatego tak ważne stają się partnerstwa przemysłowe – jeżeli przemysły mają być konkurencyjne, to muszą otwierać się na innych graczy z Europy. Wtedy będą utrzymywały swoje zasoby innowacyjności i możliwości ekspansji – dodawał.
Marcin Kamassa podkreślał, że partnerstwa są po prostu przykładem rozwoju, dążeń przemysłu i ambicji. – To jest też sygnał dla administracji publicznej, że powinna ona wspierać wspólne projekty z jak największym zaangażowaniem – deklarował.
Uczestnicy debaty byli zgodni, że wspólne potrzeby bezpieczeństwa flanki wschodniej umożliwiają budowę trwałych partnerstw przemysłowych, które jednocześnie zwiększą zdolności wojskowe, interoperacyjność oraz technologiczny i produkcyjny potencjał Europy.
MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z GRUPĄ WB