Materiał powstał przy współpracy z PKO Bankiem Polskim

Czy intensywne działania na rzecz obronności i towarzyszący im bezprecedensowy wysiłek finansowy może stać się motorem wzrostu gospodarczego?

Tutaj mamy dwie kwestie. Mówimy o aktywności, również finansowej, dotyczącej polskiego przemysłu obronnego. To na pewno będzie napędzało polską gospodarkę i wzrost gospodarczy. Nasi ekonomiści szacują, że każdy milion złotych włożony w polski przemysł zbrojeniowy polski powinien dawać około półtora miliona zwrotu.

Natomiast druga kwestia dotyczy potencjału dla banków, które przecież również są motorem wzrostu. System bankowy pełni rolę kreacyjną, jeśli chodzi o pieniądz i mógłby jeszcze bardziej napędzać tę koniunkturę. Muszę jednak powiedzieć, że na razie popyt na pieniądz pochodzący z banków nie jest zbyt duży i trzeba czekać na szersze działania dotyczące rozwoju przemysłu obronnego. Nie oznacza to jednak bezczynności, banki bardzo mocno działają na rzecz zachęcenia przemysłu do korzystania z ich finansowania. Na razie jednak w przestrzeni przemysłu zbrojeniowego pieniądza jest bardzo dużo, przede wszystkim ze środków publicznych.

Na jaki model działania przygotowują się banki wobec przemysłu obronnego?

Często słyszę pytanie, czy finansowanie sektora obronnego jakoś się różni od finansowania innych sektorów. Co do zasady – nie. Banki zawsze działają zgodnie z regułami prawa i zaleceniami KNF. Tutaj nie ma jakiegoś innego podejścia do przemysłu zbrojeniowego. Natomiast przemysł zbrojeniowy ma oczywiście swoją specyfikę. Jest w dużej mierze oparty na kontraktach i zamówieniach, które nie mają charakteru długoterminowego. Dlatego istotne jest dalsze określanie kierunków jego rozwoju. Kluczowe będzie wskazanie, na których segmentach przemysłu obronnego chcemy w przyszłości budować przewagi – czy rozwijać produkcję określonych rodzajów uzbrojenia, czy szerzej inwestować w kompetencje i technologie, które znajdą zastosowanie również w sektorze dual-use.Na razie spółki dysponują kontraktami krótkoterminowymi, nawet o programie SAFE ciężko mówić jak o zadaniu długoterminowym, bo ma zostać rozliczony już w 2030 roku.

Jakie są konsekwencje braku tej dłuższej perspektywy?

Konsekwencją jest krótkoterminowe podejście do finansowania projektów tam, gdzie potencjał inwestycyjny został już zbudowany. A także finansowanie projektów o krótkim horyzoncie czasowym, które nie wymagają dużych nakładów finansowych. Myślę tutaj o projektach związanych z nowoczesnymi technologiami, z myślą techniczną, jak na przykład projekty kosmiczne. Czyli przedsięwzięcia z perspektywą kilkuletnią, bez dużych nakładów inwestycyjnych.

A jak podchodzicie do ryzyka związanego z projektami dotyczącymi bezpieczeństwa i obronności?

Dzisiaj to podejście jest znacznie bardziej elastyczne niż to bywało w poprzednich latach. Zbrojeniówka dzisiaj ma dobrą ocenę, między innymi dlatego, że będzie się bardzo intensywnie rozwijała w dłuższej perspektywie.

Zresztą wydaje się, że przez ostatnich kilkadziesiąt lat inwestycje w polskim przemyśle zbrojeniowym nie były realizowane z wykorzystaniem dużych nakładów. W związku z tym teraz i w kolejnych latach te nakłady są potrzebne, także na budowę potencjału eksportowego. To generuje dobre podejście także od strony ryzyka.

Gdyby się okazało, że na przykład w perspektywie pięciu lat sytuacja geopolityczna się uspokoi , to pewnie będziemy się mocno zastanawiać, czy pokój będzie nam generował ryzyko, czy odwrotnie – czy pozwoli wydłużyć horyzonty spłat.

Jaki powinien być docelowy model współpracy między sektorem publicznym i prywatnym, jeżeli chodzi o zwiększanie potencjału bezpieczeństwa i obronności?

Model powinien być publiczno-prywatny. Podmiotów prywatnych w obronności powinno być po prostu więcej. Tutaj potrzebne jest większe otwarcie, poluzowanie różnego rodzaju rygorów certyfikacyjnych, żeby polski przemysł prywatny zaczął odgrywać bardziej istotną rolę.

Mam też nadzieję na normalizację sytuacji. Dzisiaj mamy do czynienia z podmiotami, które w ostatnich latach dostarczały wojsku po kilka sztuk danego sprzętu, a obecnie otrzymują zamówienia na 500 sztuk. Trudno oczekiwać, że będą w stanie zrealizować tak duże zamówienia w krótkim czasie. Dlatego warto stopniowo zwiększać ich skalę i dostosowywać wartość zamówień do realnego potencjału wytwórczego.

Materiał powstał przy współpracy z PKO Bankiem Polskim