Jeszcze w maju 2024 roku gen. bryg. Jarosław Górowski (ówczesny szef Zarządu Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych) twierdził, że „obecna liczebność batalionu czołgów lub bojowych wozów piechoty (58 wozów) jest wciąż uważana za najlepszą" i że „batalion z 44 wozami na razie traktowany jest eksperymentalnie”. Od 2024 roku wiele się jednak wydarzyło. Również w obsadzie najwyższych stanowisk w Sztabie Generalnym.
W wojsku ruszył zaś wspomniany eksperyment, o którym zresztą na łamach „Rzeczpospolitej” już pisaliśmy. Trwa od niemal roku. Dwie jednostki, czyli batalion piechoty zmotoryzowanej z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej (ze składu 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej) oraz taki sam batalion z 12. Brygady Zmechanizowanej (ze składu 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej), jedną z czterech kompanii bojowych zastąpiły kompanią bezzałogowych systemów uzbrojenia. Oba bataliony wyposażone są w kołowe transportery opancerzone Rosomak. Ich liczba w batalionie miała w związku z tym spać z 58 do 44 wozów.
Czytaj więcej
Program Rozwoju Sił Zbrojnych RP zakłada wzrost zdolności głębokiego rażenia, czyli uderzenia na ponad tysiąc kilometrów w głąb Rosji. To jest tzw....
Kompania bezzałogowych systemów uzbrojenia w batalionie. Jak działa pilotaż Modelu 44
W 1. Batalionie Piechoty Zmotoryzowanej z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej kompania bezzałogowych systemów uzbrojenia powstała na początku 2026 roku Do jej zadań ma należeć: rozpoznanie sił przeciwnika na dystansie do kilkudziesięciu kilometrów przed własnymi pozycjami, niszczenie celów w utworzonej „szarej strefie” (obszarze, w którym wszystkie wrogie obiekty i siła żywa są metodycznie eliminowane przez drony), niedopuszczenie pododdziałów przeciwnika do fizycznego kontaktu z siłami batalionu oraz współdziałanie z artylerią w tworzeniu strefy zaporowej. Obecnie w niektórych informacjach wspomina się także o zadaniach z zakresu walki elektronicznej, koniecznej przy zwalczaniu dronów przeciwnika.
Wojsko podaje przy tym jeden dodatkowy konkret. Batalion w nowej strukturze ma samodzielnie wykrywać, identyfikować i razić cele na odległości sięgającej 30 kilometrów. To dystans dwa i pół raza większy niż dotychczas. Na wyposażeniu kompanii znalazły się amunicja krążąca, drony FPV, systemy rozpoznawcze oraz środki przeznaczone do zwalczania bezzałogowców przeciwnika.
Czytaj więcej
Rozwój wojsk dronowych – jak zapewniał kilkukrotnie wicepremier i minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak Kamysz – priorytetem Ministerstwa O...
Od razu warto też zauważyć, że pilotaż odbywa się w pewnym sensie w „rezerwowych” dywizjach zachodnich (11. i 12. Dywizji), nie zaś w dwóch „pierwszoliniowych” dywizjach wschodnich, czyli 16. i 18.
Wojsko zakłada, że docelowo każdy batalion bojowy ma otrzymać taką kompanię na stałe do swojego składu (pisaliśmy o tym już zresztą wcześniej w „Rzeczpospolitej”). Teraz pojawiła się jednak dodatkowa informacja, którą podała „Polska Zbrojna”, wydawana przez MON (Wojskowy Instytut Wydawniczy). Jak przekazał gen. bryg. Grzegorz Potrzuski, szef Zarządu Planowania i Programowania Rozwoju Sił Zbrojnych – P5 w Sztabie Generalnym WP, Model 44 został wpisany do „Programu Rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2025–2039”. Ma to być docelowy model organizacyjny (struktura) dla batalionów bojowych: pancernych, zmechanizowanych i zmotoryzowanych. Wojsko ma się obecnie skupiać na analizie kolejności wdrażania nowych rozwiązań w kolejnych jednostkach.
Co ciekawe, decyzja o zmianie modelu zapadła, zanim eksperyment się zakończył. Oba pilotażowe bataliony przejdą certyfikację dopiero w listopadzie tego roku. To ona ma zweryfikować, czy przyjęte założenia sprawdziły się w praktyce. To oznacza, że pilotaż ma pokazać raczej, jak sprawdza się struktura nowej kompanii, niż to, jak sprawdza się Model 44.
Trzeba też już teraz podkreślić, że poza zmianą organizacji jednostek wojskowych, skutkiem zmiany może być przesunięcie w czasie nowych zamówień na sprzęt pancerny i zmechanizowany, a także rezygnacja z części planowanych wcześniej zakupów. Nawet pobieżna analiza wyraźnie wskazuje bowiem, że nowa struktura dość dobrze wpisuje się w podpisane dotychczas kontrakty.
Ile wozów ma batalion? Polskie jednostki na tle NATO, Rosji i Białorusi
Dziś Polska ma jedne z najsilniejszych batalionów w NATO. W Sojuszu najczęściej spotykane są bataliony liczące po 44 wozy, chociaż niektóre bataliony mają ich też mniej. 58 wozów mają natomiast niektóre ciężkie bataliony USA, na strukturze których Polska się wzorowała. Silne bataliony mają też Brytyjczycy (liczą po 56 wozów).
Polskie bataliony miały dotychczas niemal dwa razy więcej czołgów czy BWP niż jednostki rosyjskie czy białoruskie, w wyposażeniu których jest zazwyczaj około 30–40 wozów, chociaż najczęściej 31. Podobną „wschodnią” strukturę mają zresztą także jednostki ukraińskie, w których bataliony liczą od 31 do 40 wozów. W przypadku batalionów białoruskich jest to 31 wozów.
Czołg M1 Abrams
Model 58 to cztery kompanie po 14 wozów plus dwa wozy dowództwa batalionu. Kompania to trzy plutony po cztery wozy i ponownie dwa wozy dowództwa kompanii. Przejście na Model 44 oznaczało będzie wycofanie jednej takiej kompanii, czyli 14 wozów ze składu batalionów. Podkreśla się, że batalion nadal liczył jednak będzie cztery kompanie. Czwarta z nich będzie jednak teraz jednostką „wsparcia dronowego” o dość szerokim zakresie zadań.
Warto odnotować jednak, że już dziś bataliony „bojowe”, poza czterema kompaniami liniowymi, mają zazwyczaj w swoim składzie kompanię wsparcia. Przykład: 19. Chełmski Batalion Zmechanizowany (18. Dywizja). W jego strukturze znajdują się cztery kompanie zmechanizowane, kompania dowodzenia, kompania wsparcia i kompania logistyczna.
Inny przykład to 7. Batalion Strzelców Konnych Wielkopolskich (11. Lubuska Dywizja Kawalerii Pancernej). To dla odmiany batalion zmotoryzowany, wyposażony w KTO. Skład: cztery kompanie piechoty zmotoryzowanej, kompania dowodzenia, kompania wsparcia, kompania logistyczna. Nie każdy batalion ma jednak tak rozbudowaną strukturę. Obecnie w Wojsku Polskim często nawet jednostki z tej samej kategorii (np. dwa bataliony pancerne) potrafią mieć różniące się między sobą struktury.
Podsumowując, obecny Model 58 to model oparty na strukturze złożonej z czterech kompanii bojowych. Model 44 to struktura oparta na trzech kompaniach bojowych. Kompania wsparcia, która im towarzyszy, nie jest niczym nowym. Zmienia się tylko jej charakter, wyposażenie i styl działania. I to w jak najbardziej pożądanym dziś kierunku.
Mniejsze bataliony, mniej czołgów. Co zmiana oznacza dla zamówień MON na uzbrojenie?
Zmiana struktury organizacyjnej batalionów ma istotne implikacje praktyczne. Mniejsze bataliony z nowym typem kompanii to oczywiście większe nasycenie jednostek systemami dronowymi i walki elektronicznej. To istotny element wyposażania wojska na współczesnym polu walki. I wniosek płynący zarówno z doświadczeń wojny na Ukrainie, jak i wielu przeprowadzonych w ostatnich dwóch latach sojuszniczych ćwiczeń.
Czołg K-2
Z drugiej strony, mniejsze bataliony oznaczają mniejsze zapotrzebowanie na czołgi, bojowe wozy piechoty (BWP), czy kołowe transportery opancerzone (KTO). To daje dwie korzyści MON-owi. Po pierwsze, pozwala zredukować kolejne zamówienia na ciężki sprzęt. Szczególnie na czołgi. Deficyt BWP nadal będzie bowiem spory, ponieważ nadal użytkowane stare BWP-1 muszą być bezwzględnie wymienione. Druga korzyść jest taka, że łatwiej będzie teraz tworzyć nowe jednostki, dla których dotychczas sprzętu brakowało. I dotyczy to zarówno dodatkowych brygad formowanych w 16. i 18. Dywizji, jak i dwóch formowanych od podstaw nowych dywizji, czyli 1. i 8. Dywizji Piechoty.
Dwa formowane już bataliony pancerne 1. Dywizji, czyli 1. Batalion Czołgów w Czerwonym Borze i 5. Batalion Czołgów w Czartajewie (oba w składzie 2. Brygady Pancernej Legionów), można będzie spokojnie skompletować sprzętem „zaoszczędzonym” w „odchudzanych” batalionach. Co prawda dowódca tej jednostki, gen. dyw. dr Norbert Iwanowski, mówił w lipcu 2025 roku o przezbrojeniu dywizji docelowo w czołgi K2, z dostawami od 2027 roku jednak w okresie przejściowym miały do niej trafiać wycofywane m.in. ze składu 16. Dywizji czołgi PT-91 Twardy, zastępowane na granicach obwodu królewieckiego przez nowe czołgi K2. Twardych mamy nadal dość, by wyposażyć te dwa bataliony. Okres przejściowy może jednak trwać znacznie krócej niż się dotychczas wydawało.
Z użytkowanych w 18. Dywizji Zmechanizowanej czołgów Abrams, których do końca roku ma być 366, po zmianie na Model 44 można by zamiast obecnych sześciu batalionów pancernych wyposażyć osiem takich batalionów (czyli wszystkie bataliony tej dywizji oraz dwa w dywizjach nowo formowanych). Operacyjnie, po skompletowaniu dywizja dysponuje 348 wozami (kolejnych 18 pozostaje w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych). Przejście na Model 44 zmniejsza jej potrzeby do 264 czołgów, uwalniając 84 wozy. Do skompletowania dwóch batalionów brakuje czterech. Wystarczy przesunąć je z puli szkoleniowej, w której nadal zostanie 14 Abramsów, czyli pełna kompania.
W takim wariancie liczba czołgów w 18. Dywizji spadłaby z 348 do 264. To liczba porównywalna z tym, czym dysponują po drugiej stronie granicy cztery zmechanizowane brygady białoruskie (w służbie ma być około 248 czołgów, w rezerwie nieco ponad 300).
Warto przy tym pamiętać, że już dziś czołgi w Wojsku Polskim krążą między jednostkami. Nowsze wozy trafiają do przezbrajanych batalionów, o wyższym stopniu gotowości i lepiej wyszkolonych, zaś starsze trafiają do jednostek czekających na przezbrojenie, a wyposażonych w starszy sprzęt, lub jednostek „rezerwowych”.
Czołgi K2 i BWP Borsuk. Ile batalionów pozwolą przezbroić podpisane kontrakty
Jeśli chodzi o czołgi K2, to dotychczas Polska odebrała ich 180 i zamówiła kolejną partię 180 wozów. Sprzęt ten trafia na wyposażenie batalionów pancernych 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej.
BWP Borsuk
360 czołgów w Modelu 58 pozwala na skompletowanie sześciu batalionów pancernych. W Modelu 44 można wyposażyć natomiast osiem batalionów. A to oznacza, że po przejściu na mniejsze bataliony dwa już zawarte kontrakty na czołgi K2 pozwolą na całkowite przezbrojenie tej dywizji. W jej docelowej strukturze jest osiem batalionów pancernych: trzy w 9. Braniewskiej Brygadzie Kawalerii Pancernej, po dwa w 15. Giżyckiej i 20. Bartoszyckiej Brygadzie Zmechanizowanej oraz jeden, który ma powstać w formowanej 16. Nidzickiej Brygadzie Zmotoryzowanej. Osiem batalionów po 44 wozy to 352 czołgi. Mieści się to w zamówionych 360 czołgach bez konieczności podpisywania kolejnej umowy. Tymczasem w Modelu 58 czołgów K2 nie wystarczyłoby nawet na ukompletowanie siedmiu batalionów.
A jak wygląda sprawa z BWP Borsuk? Te polskie konstrukcje także trafiają na wyposażenie 16. Dywizji. Dotychczas zamówiono ich łącznie 257 sztuk. W Modelu 58 pozwoliłoby to na skompletowanie czterech batalionów zmechanizowanych. W Modelu 44 wszystkich pięciu, które dywizja ma w swojej strukturze i jeszcze zostałoby 37 wozów zapasu. W obecnym Modelu 58 potrzeba byłoby zaś 290 sztuk takich wozów.
Co z tego wynika? Zamówiony dotychczas sprzęt, po przejściu na Model 44, pozwoli na całkowite przezbrojenie wszystkich batalionów pancernych tej dywizji do końca 2030/2031 roku W tym samym okresie powinno zakończyć się także przezbrajanie dywizji w BWP Borsuk. Na początku lat trzydziestych, jedna z najważniejszych polskich dywizji, która broni granicy z rosyjskim obwodem królewieckim oraz regionu tzw. przesmyku suwalskiego, będzie w pełni skompletowana i przezbrojona w nowy sprzęt.
Czy Model 44 zatrzyma zakupy sprzętu pancernego?
Zmiana modelu organizacyjnego polskich batalionów będzie zapewne oznaczać zmniejszenie zamówień na nowy sprzęt pancerny. Nie zgadzam się jednak z pojawiającymi się już dziś twierdzeniami, że zastopuje je całkowicie. Nawet po zmianach organizacyjnych niektórych typów uzbrojenia jest zwyczajnie w Wojsku Polskim za mało. Spodziewałbym się zatem raczej ograniczenia zamówień na nowe czołgi niż na bojowe wozy piechoty. Sygnałem, że wcale nie musi to być hamowanie gwałtowne, są zaawansowane negocjacje trzeciej umowy wykonawczej na czołgi K2. Mowa o kolejnych 210 wozach w wersji K2PL. Natomiast łączna liczba zakupionych przez Polskę czołgów K2 na pewno szybko nie osiągnie deklarowanych początkowo 1 000 sztuk, będzie bowiem zależna od terminów i tempa wycofywania starszych wozów, takich jak Leopardy 2.
Czytaj więcej
Podczas tegorocznych targów obronnych w Kielcach Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) pokaże pierwszy, prototypowy egzemplarz ciężkiego bojowego wozu pie...
Nawet po uzyskaniu oszczędności z „odchudzania” istniejących batalionów sprzętu nadal będzie też za mało na pełne wyposażenie dwóch nowo tworzonych dywizji wschodnich. Szczególnie widocznym dziś deficytem jest zbyt mała liczba posiadanych bojowych KTO Rosomak. Pilnie potrzebuje ich choćby formowana w rejonie Grajewa 2. Brygada Zmotoryzowana Legionów. Chociaż w tym przypadku może dojść do niespodzianki. Sztab Generalny zakończył (podobno) analizę amerykańskiej oferty nieodpłatnego przekazania Polsce około 250 używanych transporterów Stryker i przekazał swoją opinię resortowi obrony. Decyzja ma zapaść w drugiej połowie tego roku.
Trzeba przy tym uczciwie powiedzieć, że sprzęt nie jest jedynym wąskim gardłem. W 1. Dywizji Piechoty Legionów w połowie ubiegłego roku służyło nieco ponad 2,1 tys. żołnierzy przy docelowych 30 tysiącach. W 8. Dywizji Piechoty Armii Krajowej przez ponad dwa lata stan osobowy wzrósł o 151 żołnierzy. A zmiany demograficzne nie będą w najbliższych dekadach sprzyjać utrzymywaniu rozbudowanych struktur w armii. Czeka nas raczej rewolucja związana z „automatyzacją” pola walki.
Najważniejsze jednak, że polskie bataliony, po uzupełnieniu ich o kompanie systemów bezzałogowych, będą lepiej przygotowane do działań na współczesnym polu walki. To bezpośrednie przeniesienie do struktur Wojska Polskiego doświadczeń, które przez ponad cztery lata zdobywali na realnym polu walki Ukraińcy. Co więcej, widać, że dronizacja wojska nie jest robiona na zasadzie „teraz wszystko zastąpią drony”. To uzupełnienie już istniejącego systemu opartego na różnorodnych kategoriach uzbrojenia, a nie jego zastąpienie nowinkami technologicznymi. To ważne, bo te technologie nadal będą się zmieniać. Zaś wojna na Ukrainie ma swoją specyfikę i warto mieć to na uwadze przy wyciąganiu z niej zbyt daleko idących wniosków.