Obecnie jedynym odbiorcą produkowanych w Polsce przez Hutę Stalowa Wola S.A. (HSW) Bojowych Wozów Piechoty (BWP) Borsuk jest 16. Pomorska Dywizja Zmechanizowana im. Króla Kazimierza Jagiellończyka (nazywana „Bursztynową Dywizją”), rozlokowana na kierunku królewieckim. Wszystko wskazuje na to, że to ona będzie beneficjentem dostaw nie tylko z pierwszej umowy wykonawczej, ale także kolejnej, której podpisanie właśnie się zbliża.

Trzy główne brygady dywizji to jednostki pancerne i zmechanizowane. Są to 9. Brygada Kawalerii Pancernej oraz 15. i 20. Brygada Zmechanizowana, które łącznie dysponują siedmioma batalionami czołgów (w tym trzema w trakcie formowania) oraz pięcioma batalionami zmechanizowanymi.

Czwarta brygada dywizji (16. Brygada) to formowana dopiero brygada zmotoryzowana na kołowych transporterach opancerzonych (KTO), które w przypadku wersji wyposażonych w wieże z działkami 30 mm można też traktować jako „kołowe BWP”.

Polska „Bursztynowa Dywizja” potrzebuje blisko 300 Borsuków

W skład 16. Dywizji wchodzi łącznie pięć batalionów zmechanizowanych, na wyposażeniu których powinny znaleźć się nowe BWP. W zależności od tego, czy utrzymana zostanie dotychczasowa struktura 58 wozów w batalionie, czy też pojawią się bataliony mniejsze o jedną kompanię, czyli liczące po 44 wozy, zapotrzebowanie tej dywizji na Borsuki wynosi 290 lub 220 wozów w wersji BWP, a zatem nie licząc zapowiadanych wersji specjalistycznych.

Zarówno z wypowiedzi przedstawicieli wojska, jak i biorąc pod uwagę zadanie, jakie realizować ma dywizja, wynika, że utrzyma się w niej model „58” (a zatem zapotrzebowanie na minimum 290 Borsuków). Przy czym należy zastrzec, że gdy mówimy o zadaniu dywizji, nie opieramy się na oficjalnych informacjach, a jedynie na wnioskach z własnych analiz.

BWP Borsuk

BWP Borsuk

Foto: PAP

Dotychczas zamówiono łącznie 116 wozów, co pozwoli na przezbrojenie dwóch batalionów zmechanizowanych. Jednak już w maju może dojść do podpisania drugiej umowy wykonawczej na Borsuki, co w rozmowie z „Rzeczpospolitą” potwierdził prezes PGZ Adam Leszkiewicz. W ramach nowej umowy wykonawczej zostaną najpewniej zamówione wozy dla dwóch kolejnych batalionów oraz być może kilka dodatkowych egzemplarzy przewidzianych do celów szkoleniowych. Te ostatnie trafiłyby najpewniej do Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu, które przygotowuje też kadry dla Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych.

Ile Borsuków ma docelowo trafić do polskiej armii?

Zgodnie z umową ramową zawartą w 2023 roku Wojsko Polskie planuje docelowo pozyskać łącznie 1 400 Borsuków. Kontrakt przewiduje dostarczenie ponad 1 000 wozów w wersji bojowej oraz ponad 300 pojazdów w wariantach specjalistycznych, które mają obejmować m.in. wozy dowodzenia, rozpoznawcze, saperów, medyczne czy wsparcia technicznego.

Czytaj więcej

Ukraińskie haubice mogą rozwiązać problem, jaki ma polska armia

Pierwsza umowa wykonawcza do umowy ramowej, podpisana w 2025 roku obejmuje dostawę 111 BWP Borsuk. Dostawy realizowane będą w kilku etapach. Pierwsze 15 sztuk dostarczono pod koniec 2025 roku. Kolejne trzy miały trafić do wojska w 2026 r. (prawdopodobnie będzie ich jednak więcej), a następne partie (33 i 55 sztuk) zaplanowano na lata 2027–2029.

Wcześniej, w latach 2020–2023, do Wojska Polskiego trafiła seria wozów przedseryjnych (w sumie pięć), przeznaczonych głównie do testów kwalifikacyjnych i wdrażania szkolenia personelu. Wozy te pozwoliły na sprawdzenie pełnego plutonu zmechanizowanego i zdiagnozowanie wszelkich istotnych problemów technicznych, a także ocenę zdolności taktycznych Borsuka przed uruchomieniem produkcji wozów seryjnych.

16. Dywizja jest pierwszą jednostką Wojska Polskiego, która przechodzi proces przezbrojenia w Borsuki, a także pierwszą, która w całości przesiądzie się na nowe czołgi K-2

Obecnie trwają negocjacje dotyczące drugiej umowy wykonawczej, która ma znacząco zwiększyć liczbę zamawianych i produkowanych wozów. Produkcją zajmuje się Huta Stalowa Wola (HSW), której moce produkcyjne sukcesywnie rosną.

Oprócz samych bojowych wozów piechoty przewiduje się także pozyskanie „wozów towarzyszących” dla Borsuka, które pełnić będą role specjalistyczne w ramach brygad zmechanizowanych. W tej części programu kluczowy będzie dialog między HSW a Wojskowymi Zakładami Motoryzacyjnymi (WZM) w Poznaniu, ponieważ istnieje realna perspektywa, że właśnie nowo tworzone Wielkopolskie Centrum Pancerne przejmie produkcję tej części zamówienia.

Polska Grupa Zbrojeniowa widzi również istotny potencjał eksportowy programu Borsuk. Obecnie w polskich wariantach wozy zintegrowane są z bardzo zaawansowaną, ale w związku z tym również kosztowną polską wieżą ZSSW-30. Dlatego w celu podniesienia konkurencyjności na rynkach zewnętrznych rozważa się konfiguracje z tańszymi systemami wieżowymi, takimi jak m.in. słowacka wieża TURRA, co pozwoliłoby lepiej dopasować ofertę do możliwości finansowych i wymagań zagranicznych klientów.

16. Dywizja będzie pierwszą całkowicie zmodernizowaną dywizją Wojska Polskiego

16. Dywizja jest pierwszą jednostką Wojska Polskiego, która przechodzi proces przezbrojenia w Borsuki, a także pierwszą, która w całości przesiądzie się na nowe czołgi K-2 pochodzące z dwóch pierwszych umów wykonawczych (łącznie 360 sztuk). Biorąc pod uwagę, że równocześnie przechodzi ona przezbrojenie w nowy sprzęt artyleryjski i rakietowy, można uznać, że w nieodległej przyszłości będzie to pierwsza całkowicie zmodernizowana i zreorganizowana dywizja Wojska Polskiego.

Czołg K-2

Czołg K-2

Foto: PAP

W przypadku drugiej intensywnie modernizowanej jednostki, czyli 18. Dywizji Zmechanizowanej, proces ten potrwa zapewne dłużej. Co prawda proces wyposażania jej w nowe amerykańskie czołgi Abrams dobiega powoli końca, podobnie jak modernizacja artylerii, jednak z uwagi na plan wyposażenia jej w nowe ciężkie BWP, park maszynowy batalionów zmechanizowanych będzie musiał poczekać na nowe wozy dłużej. Należy mieć nadzieję, że będą to polskie CBWP Ratel, których prototyp (lub w najgorszym razie model 1:1) powinniśmy zobaczyć już jesienią na targach w Kielcach.

Polskie BWP będą filarem wojsk zmechanizowanych

Borsuk jest dziś jednym z filarów przebudowy wojsk zmechanizowanych. W praktyce pozwala na zastąpienie wysłużonych BWP-1 lekkimi, pływającymi wozami z opancerzeniem na poziomie STANAG 4 z przodu (ochrona przed amunicją przeciwpancerną wielkokalibrowych karabinów maszynowych oraz odłamkami artyleryjskimi), STANAG 3 (podwyższony poziom ochrony balistycznej, chroniąc załogę przed amunicją przeciwpancerną oraz odłamkami artyleryjskimi) z boku oraz odpornością na wybuchy min i improwizowanych ładunków wybuchowych, co znacząco poprawia przeżywalność załogi i desantu.

Czytaj więcej

Czy Polska rozpocznie produkcję ciężkich bojowych wozów piechoty?

W bazowej wersji Borsuk ma około 28 ton masy bojowej, a w konfiguracji z dodatkowym opancerzeniem dochodzi do ok. 30 ton. Wóz ma 7,6 m długości i 3,4 m szerokości. Standardową załogę stanowi trzech żołnierzy plus sześciu żołnierzy desantu, a uzbrojenie zapewnia wieża ZSSW-30 z armatą Bushmaster 30 mm, karabinem 7,62 mm i wyrzutniami Spike LR.

Z kolei projektowany ciężki bojowy wóz piechoty (CBWP Ratel) ma ważyć ok. 42–48 ton, czyli zdecydowanie więcej niż Borsuk, co automatycznie oznacza rezygnację ze zdolności pływania. W tym przypadku skupiono się na mocniejszym opancerzeniu, lepszych własnościach ochronnych (w tym możliwości zintegrowania aktywnych systemów ochrony, takich jak Trophy) oraz pełnej współpracy z czołgami Abrams w ramach 18. Dywizji Zmechanizowanej.

Ratel ma zachować trzyosobową załogę i przewozić 6–8 żołnierzy desantu. Jako główne uzbrojenie otrzyma tę samą wieżę ZSSW-30 co Borsuk, być może jednak w wersji z armatą 40 mm, co dawałoby mu znacząco większą siłę ognia w przypadku zwalczania celów opancerzonych. O tym, jaka będzie konfiguracja tego wozu, prawdopodobnie przekonamy się już jesienią w czasie targów MSPO w Kielcach.

16. Dywizja ma być w stanie, w razie potrzeby, zająć obwód królewiecki

Polska nie buduje 16. Dywizji po to, by atakować Królewiec. Buduje ją po to, by atak na Polskę lub państwa bałtyckie przestał być dla Rosji opcją racjonalną. Borsuki, K2, Homary i nowa obrona przeciwlotnicza to elementy tej samej układanki. Takiej, w której koszt rosyjskiej agresji ma wyraźnie przekraczać ewentualne korzyści. W praktyce oznacza to stworzenie dywizji zdolnej nie tylko do obrony własnego terytorium, lecz także do szybkiej neutralizacji sił rosyjskich w obwodzie królewieckim i zajęcia go, w razie potrzeby, by zapobiec wykorzystaniu tego przyczółka przeciwko NATO.

Obwód królewiecki

Obwód królewiecki

Foto: PAP

Dopóki Królewiec pozostaje dla Moskwy wysuniętym bastionem zdolnym do rażenia natowskich celów i blokowania linii zaopatrzenia państw bałtyckich, dopóty kalkulacja ryzyka po stronie rosyjskiej wygląda inaczej. Dywizja, która w ciągu kilkudziesięciu godzin może ten bastion zamienić w kosztowne obciążenie, odwraca tę kalkulację. Jeśli druga umowa wykonawcza na Borsuki zostanie podpisana w maju zgodnie z zapowiedziami, pełna operacyjność 16. Dywizji w nowej konfiguracji stanie się faktem najpóźniej na przełomie obecnej i następnej dekady (a nie, jak jeszcze niedawno zakładano, końca lat trzydziestych).