W ramach zmian organizacyjnych w Wojsku Polskim, poza dodatkowymi batalionami w brygadach (rozbudowa ze struktury trzybatalionowej na czterobatalionową), nowymi brygadami w dywizjach oraz poza ich strukturami (np. nowe brygady rakiet) i rozwinięciem pułków artylerii do brygad, w batalionach sił lądowych mają pojawić się „kompanie dronowe”, czyli „kompanie bezzałogowych systemów uzbrojenia”.
Wnioski z Ukrainy. Sześciu żołnierzy na tysiąc metrów frontu. Resztę zapewniają drony
Taką informację w wywiadzie z wydawaną przez MON (Wojskowy Instytut Wydawniczy) „Polską Zbrojną” przekazał były dowódca 11 Dywizji Pancernej gen. dyw. Piotr Fajkowski, który od lipca pełni funkcję Inspektora Wojsk Lądowych w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych. To właśnie m.in. w strukturach 11 Dywizji testowane jest to rozwiązanie. Sam generał zdradził, że właśnie tym zadaniem będzie się teraz zajmował.
Pilotaż takiej jednostki prowadzony jest m.in. w 1. Batalionie Piechoty Zmotoryzowanej z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej (ze składu 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej). Kompania dronowa powstała w niej na początku roku. Na początku marca odbyła się prezentacja sprzętu pozwalającego na wykonywanie zadań związanych z rozpoznaniem obrazowym i działaniami drużyny rozpoznawczo-uderzeniowej. Dowódca tej kompanii zapowiadał wówczas, że certyfikacja jednostki nastąpi w listopadzie na jednym z poligonów w Polsce.
Generał Fajkowski podkreślił, że od wprowadzania systemów bezzałogowych nie ma odwrotu. – Bez działania dronów i systemów przeciwdronowych nie ma współczesnego pola walki – podkreślił. Wcześniej dokładnie ten sam pogląd wyraził w rozmowie z „Rzeczpospolitą” duński generał Brian Nissen, zastępca dowódcy Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego z kwaterą główną w Szczecinie. Duński generał stwierdził w niej m.in., że doświadczenia ukraińskie pokazują, że na każde tysiąc metrów linii frontu może przypadać zaledwie sześciu żołnierzy piechoty, a resztę przestrzeni mogą kontrolować drony. To sygnał, że wnioski z wojny dronowej na Ukrainie są wyciągane zarówno na poziomie Sojuszu, jak i polskiej armii.
Jaką rolę będą odgrywać kompanie dronowe w polskich batalionach?
Dotychczas dostępna była informacja o testowaniu „pilotażowych kompanii dronowych”, jednak bez większych szczegółów. Teraz mogliśmy dowiedzieć się nieco więcej o polskich planach w tym zakresie. Jak wynika z ujawnionych informacji, po zakończeniu certyfikacji pilotażowych kompanii dronowych, docelowo jednostki takie miałyby znaleźć się we wszystkich batalionach zmechanizowanych, zmotoryzowanych, a nawet w batalionach czołgów.
Drony na polu walki
Zadaniem takich kompanii ma być w pierwszej kolejności rozpoznanie sił przeciwnika, a następnie niszczenie ich na dystansie do kilkudziesięciu kilometrów przed siłami własnymi. W ten sposób powstawać miałyby podobne do znanych z Ukrainy tzw. szare strefy, czyli obszary, na których wszystkie wrogie obiekty oraz siła żywa przeciwnika są metodycznie niszczone przez wojska dronowe. Zadaniem kompanii dronowych w batalionach ma być zatem niedopuszczenie pododdziałów przeciwnika do fizycznego kontaktu z siłami batalionu. W realizacji tego zadania kompanie dronowe wspierałaby także artyleria.
Główne siły batalionu wchodziłyby do walki dopiero z tymi siłami przeciwnika, które przebiłyby się przez utworzoną przez drony i artylerię „szarą strefę”. To taktyka dobrze znana z Ukrainy.
Kompanie dronowe czekają na certyfikację
Zanim jednak kompanie dronowe staną się integralną częścią batalionów, kompanie „pilotażowe” mają przejść proces certyfikacji, który pozwoli stwierdzić, czy założenia przyjęte w Dowództwie Generalnym i Sztabie Generalnym Wojska Polskiego się sprawdziły, czy też na etapie wdrażania rozwiązania w kolejnych jednostkach konieczna będzie zmiana struktury kompanii lub też wyposażenia jej w inny, bardziej efektywny sprzęt. Pilotaż ma odpowiedzieć m.in. na pytanie, „jakie pododdziały bezzałogowe i o jakich zdolnościach będą najbardziej optymalne: czy samo rozpoznanie, rozpoznanie i rażenie, samo rażenie, zwalczanie dronów”, a także na pytanie, czy kompanie takie powinny mieć w swoim składzie także pododdziały walki elektronicznej. Generał Fajkowski podkreślił przy tym, że pilotaż bazuje na doświadczeniach żołnierzy ukraińskich.
Dziś batalion w Wojsku Polskim składa się z czterech kompanii bojowych (w sumie 58 wozów, odpowiednio czołgów, bojowych wozów piechoty lub kołowych transporterów opancerzonych) oraz kompanii wsparcia. Zwykle w jego skład wchodzi też kompania dowodzenia i kompania logistyczna. W niektórych batalionach są także kompanie wsparcia (dotychczas wyposażone m.in. w moździerze). Na szczeblu batalionu działają także kompanijne moduły ogniowe Rak, czyli samobieżne moździerze 120 mm Rak (8 moździerzy i wozy wsparcia), których kolejna partia zamówiona została w ramach kontraktów finansowanych środkami z SAFE.