Polska posiada dziś teoretycznie sześć dywizji wojsk lądowych. Nadal jednak, w razie wojny z Rosją, od pierwszych godzin do walki stanęłyby tylko dwie z nich: 16. i 18. dywizje zmechanizowane (to tzw. dywizje pierwszorzutowe – tier 1). Nawet jednak one nadal nie zakończyły jeszcze formowania wszystkich nowych jednostek. 

Reklama
Reklama

Dwie kolejne, zupełnie nowe dywizje, są dopiero na etapie formowania (1. Dywizja Piechoty Legionów i 8. Dywizja Piechoty Armii Krajowej). Tak wygląda sytuacja na wschodnich rubieżach kraju.

Czytaj więcej

Marek Kutarba: Stała obecność żołnierzy USA w Polsce? Nie mieliby gdzie mieszkać

A co z pozostałymi dwiema dywizjami? Tu sytuacja jest nieco mniej oczywista. To tzw. dywizje zachodnie – sformowane już dawno i pozostawione w starej strukturze trzybrygadowej, z pułkiem artylerii zamiast brygady (dywizje na wschodzie kraju mają po cztery brygady i brygadę artylerii).

Jak naprawdę wygląda gotowość bojowa polskich dywizji

Tymi dwiema, dawno sformowanymi dywizjami, które jednak nie są uznawane za pierwszorzutowe (tzw. tier 2), są dywizje zachodnie: 11. i 12. Dywizje te są częściowo skadrowane, co oznacza, że wchodzące w ich skład jednostki muszą mieć uzupełnione składy osobowe przed wejściem do walki. Większość ich pododdziałów nie byłaby zatem w stanie walczyć już w pierwszym dniu wojny. Potrzebowałyby na to prawdopodobnie od kilkunastu do nawet 30 dni. 

Geostrategiczna mapa Europy

Geostrategiczna mapa Europy

Foto: PAP

Wiemy to ze słów samych przedstawicieli polskiej armii. Zgodnie z klasyfikacją wprowadzoną przez szefa Sztabu Generalnego WP gen. Wiesława Kukułę, dywizje tier 1 to takie, których jednostki są w stanie wejść do walki w okresie do 7 dni, a część ich pododdziałów nawet w ciągu kilkunastu godzin. Natomiast dywizje tier 2 potrzebują na to do 30 dni.

Za dywizje pierwszorzutowe generał Kukuła uznał 16 Pomorską Dywizję Zmechanizowaną rozlokowaną na granicach obwodu królewieckiego i 18 Dywizję Zmechanizowaną, która rozlokowana jest wzdłuż granicy z Białorusią. Stąd oczywisty wniosek, że pozostałe istniejące dywizje to dywizje drugiego rzutu. 

Warto jednak pamiętać, że przypisanie konkretnie 11. i 12. Dywizji do sił drugiego rzutu nie ma dziś odzwierciedlenia w jawnych dokumentach czy wypowiedziach MON (poza tym, co mówił gen. Kukuła). Jawnie znane jest tylko zaklasyfikowanie 18. Dywizji jako tier 1 oraz 1. i 8. Dywizji jako tier 3). Reszta to wynik analizy.

Na zachodzie najważniejsza jest 11. Dywizja

Najważniejszym związkiem w strukturze dywizji zachodnich pozostaje 11. Lubuska Dywizja Kawalerii Pancernej im. Króla Jana III Sobieskiego, dowodzenie nad którą przejął dopiero co gen. bryg. Sławomir Lidwa.

To jedyna pancerna z nazwy polska dywizja. W jej skład wchodzą trzy brygady ogólnowojskowe: 10. Brygada Kawalerii Pancernej im. gen. broni Stanisława Maczka (Świętoszów), 34. Brygada Kawalerii Pancernej im. Hetmana Wielkiego Koronnego Jana Zamoyskiego (Żagań) oraz 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana im. gen. broni Józefa Dowbora-Muśnickiego (Międzyrzecz). W składzie dywizji znajduje się też pułk artylerii. Nie ma obecnie informacji o rozwijaniu go do struktury brygady, tak jak ma to już miejsce w dywizjach wschodnich 16. i 18. oraz dopiero tworzonej 2. Dywizji.

Struktura obydwu brygad pancernych dywizji (10. i 34.) jest identyczna. Obydwie mają w swoim składzie po dwa bataliony pancerne i po jednym batalionie zmechanizowanym. Ostatnia brygada, mimo że w jej nazwie pojawia się słowo „zmechanizowana”, jest tak naprawdę brygadą zmotoryzowaną, w skład której wchodzą trzy bataliony zmotoryzowane, brygada ta nie ma batalionu czołgów. Zatem cała dywizja ma tylko cztery bataliony pancerne i powinna mieć łącznie 232 czołgi.

Dywizje zmechanizowane 16. i 18. mają w swoim składzie więcej batalionów pancernych niż opisywana dywizja pancerna. 18. Dywizja ma ich np. sześć. Wszystkie otrzymają czołgi Abrams. 16. Dywizja będzie miała docelowo siedem lub osiem batalionów pancernych (osiem, jeśli batalion czołgów otrzyma formowana brygada zmotoryzowana), wyposażonych w czołgi K2.

Ciekawą informacją, która pojawiła się wraz z nowym dowódcą, jest fakt pojawienia się w 17. Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej kompanii dronowej, która ma być jednostką pilotażową. Wygląda to na zapowiedź wprowadzenia takich kompanii także do struktur innych dywizji (mówi się o certyfikacji tej jednostki i wdrożeniu systemowym).

Leopardy, Kraby i Homary-K, czyli czym walczy 11. Dywizja

Trzy główne systemy uzbrojenia używane w dywizji to czołgi Leopard 2, armatohaubice Krab oraz koreańskie wyrzutnie Homar-K (K239 Chunmoo).

Armatohaubica Krab

Armatohaubica Krab

Foto: PAP

Jeśli chodzi o czołgi Leopard 2, to 34. Brygada odzyskuje je dopiero, po tym jak za czasów rządów PiS (decyzja ministra Antoniego Macierewicza z 2016 r.) trafiły na uzbrojenie warszawskiej brygady pancernej w zamian za T-72. Po przezbrojeniu tej ostatniej w nowe czołgi Abrams, Leopardy 2A5 i 2PL zaczęto zwracać do Żagania. Ma to umożliwić ostateczne pozbycie się przestarzałych czołgów T-72M1.

Polska ma obecnie łącznie około 233 czołgi Leopard 2 w trzech wersjach: 46 w wersji Leopard 2A4 (czekające na modernizację), 82 zmodernizowane w standardzie Leopard 2PL/2PLM1 oraz 105 sztuk Leopard 2A5.

Czołg Leopard 2

Czołg Leopard 2

Foto: PAP

Dywizjonów artylerii (po 24 armatohaubice) jest w dywizji w sumie pięć. Zapotrzebowanie na Kraby, jeśli uzbrojenie dywizji ma być ujednolicone, wynosi zatem 120 dział. Po donacji Krabów na Ukrainę (54 sztuki) w Wojsku Polskim pozostało jedynie około 26 tych wozów. Dostawy nowych Krabów wznowiono w sierpniu 2025 roku, także do 23. Pułku Artylerii, w ramach realizowania kontraktów z 2016 i 2022 roku (dostawy do końca 2027 roku). W ramach SAFE zawarto też kolejny kontrakt na Kraby, podpisany 30 maja. Umowa obejmuje 96 Krabów z dostawą do końca 2030 roku. Wojsko Polskie ma zatem do 2030 roku posiadać łącznie 360 Krabów.

Przed przezbrojeniem dywizyjnej artylerii w Kraby, użytkowała ona starsze, wywodzące się z czasów radzieckich, choć produkowane w Polsce armatohaubice 122 mm 2S1 Goździk. Krab stanowi dziś kluczowe wyposażenie 23. Śląskiego Pułku Artylerii w Bolesławcu. Nie jest natomiast pewne, jak wygląda sytuacja w dywizjonach artylerii wchodzących w skład brygad. Każda z nich ma po jednym takim dywizjonie.

W przypadku artylerii rakietowej dywizja ma dwa dywizjony takiego sprzętu (po 18 wyrzutni), co daje zapotrzebowanie na 36 wyrzutni Homar-K. Obydwa dywizjony znajdują się w składzie wspomnianego pułku artylerii z Bolesławca. Pierwsze wyrzutnie trafiły tam w lipcu 2025 roku.

Bataliony piechoty zmotoryzowanej wyposażone są (przynajmniej częściowo) w KTO Rosomak. Aby wyposażyć w te wozy wszystkie trzy bataliony zmotoryzowane, dywizja powinna posiadać co najmniej 174 KTO Rosomak. Stopień ich ukompletowania nie jest jednak znany.

W składzie dywizji znajdują się też dwa bataliony zmechanizowane, które używają prawdopodobnie starych BWP-1 (powinno być 58 wozów w batalionie).

12. Szczecińska Dywizja Zmechanizowana, najbardziej zaniedbana dywizja

Drugą z dywizji zachodnich jest 12. Szczecińska Dywizja Zmechanizowana im. Bolesława Krzywoustego. W jej skład wchodzą trzy brygady ogólnowojskowe: 12. Brygada Zmechanizowana im. gen. broni Józefa Hallera (Szczecin, Stargard, Choszczno), 2. Brygada Zmechanizowana Legionów im. marszałka Józefa Piłsudskiego (Złocieniec, Czarne) oraz 7. Pomorska Brygada Obrony Wybrzeża im. gen. bryg. Franciszka Grzmot-Skotnickiego (Słupsk, Lębork, Trzebiatów). W składzie dywizji znajduje się też 5. Lubuski Pułk Artylerii (Sulechów). Podobnie jak w przypadku 11. Dywizji, nie ma obecnie informacji o rozwijaniu pułku artylerii do wielkości brygady.

Struktura brygad tej dywizji jest zdecydowanie mniej jednolita niż w 11. Dywizji. W jej skład wchodzi tylko jeden batalion czołgów. Stacjonuje w Czarnem, w składzie 2. Brygady Zmechanizowanej i jest uzbrojony w mieszankę czołgów PT-91 Twardy oraz T-72.

Pozostałe dwa bataliony 2. Brygady oraz wszystkie trzy bataliony 7. Brygady Obrony Wybrzeża to bataliony zmechanizowane, wyposażone w BWP-1 (7. Brygada nie ma batalionu czołgów). Zatem cała dywizja ma tylko jeden batalion pancerny i powinna mieć łącznie 58 czołgów – najmniej spośród wszystkich sformowanych dywizji wojsk lądowych.

Ciekawą informacją jest to, że w grudniu 2025 roku 5. Pułk Artylerii otrzymał pierwsze elementy systemu rozpoznawczo-uderzeniowego Gladius (bezzałogowce WB Electronics). To powoli staje się standard w jednostkach artylerii na poziomie dywizji. Potwierdza to, że modernizacja dronowa dociera już nie tylko do dywizji wschodnich, ale i nieco zaniedbanych dotychczas dywizji zachodnich.

Rosomaki, BWP-1 i PT-91 Twardy, czyli uzbrojenie 12. Dywizji

Trzy główne systemy uzbrojenia używane w 12. Dywizji to kołowe transportery opancerzone (KTO) Rosomak, bojowe wozy piechoty BWP-1 oraz armatohaubice Krab.

Jeśli chodzi o czołgi, to jedyny batalion pancerny dywizji wciąż czeka na przezbrojenie. I zapewne długo jeszcze poczeka. W przeciwieństwie do 11. Dywizji, która odzyskuje Leopardy, ani w ogłoszonych planach przezbrojenia w czołgi K2 (trafiające do 16. Dywizji), ani tym bardziej w planach dostaw Abramsów (18. Dywizja), nie pojawia się 12. Dywizja jako odbiorca nowego sprzętu pancernego.

PT-91 Twardy mają docelowo pozostać w Wojsku Polskim głównie jako jednostki OPFOR, symulujące siły przeciwnika, co nie wróży dobrze przyszłości jedynego batalionu czołgów tej dywizji.

Czytaj więcej

Polska kupuje 64 moździerze Rak za pieniądze z SAFE. Na Ukrainie są koszmarem dla Rosjan

PT-91 pozostanie zapewne jeszcze jakiś czas w służbie. Wycofywane z 16. Dywizji wozy tego typu mają trafić przejściowo (możliwe, że już trafiają) do składu 1. Dywizji piechoty, która formuje już dwa bataliony pancerne. Byłyby używane do czasu, aż rozpocznie się proces przezbrajania jej w czołgi K2. To zaś ma nastąpić dopiero po całkowitym przezbrojeniu 16. Dywizji, czyli najwcześniej w ramach trzeciej, jeszcze nie zamówionej transzy tych wozów.

Dywizjony artylerii samobieżnej są w dywizji cztery: po jednym w 2. Brygadzie i 7. Brygadzie Obrony Wybrzeża (obydwa na Goździkach) oraz dwa w 5. Pułku Artylerii (jeden na haubicach Dana, drugi na Krabach). Zapotrzebowanie na Kraby, gdyby uzbrojenie dywizji miało zostać ujednolicone, wynosi zatem 96 dział. To mniej niż w 11. Dywizji.

Na razie w dywizji pozostaną na wyposażeniu zapewne kołowe Dany. Polska nie planowała dotychczas pozyskania nowych systemów artyleryjskich 155 mm o trakcji kołowej. Chociaż gdyby Ponarowi Wadowice udało się, zgodnie z zapowiedziami, uruchomić produkcję takich systemów, to kto wie – może trafiłyby i do Wojska Polskiego, zastępując 152 mm Dany.

Czytaj więcej

25 lat Polski w NATO. Przeskok generacyjny zbrojeniówki

Sulechowski pułk był drugą jednostką w Wojsku Polskim, która otrzymała Kraby, zaraz po 11. Mazurskim Pułku Artylerii z Węgorzewa (16. Dywizja, obecnie przeformowanym w brygadę), a więc wcześniej niż 23. Pułk Artylerii w 11. Dywizji.

W przypadku artylerii rakietowej sytuacja wygląda gorzej niż w 11. Dywizji. Dwa dywizjony rakietowe 5. Pułku Artylerii wciąż korzystają ze starszych wyrzutni WR-40 Langusta oraz BM-21. W przeciwieństwie do 23. Pułku Artylerii w Bolesławcu, do którego w lipcu 2025 roku zaczęły trafiać nowoczesne Homar-K, dla sulechowskiego pułku nie ma na razie ogłoszonego harmonogramu podobnej modernizacji. A w każdym razie nic na ten temat nie wiadomo publicznie. Warto przy okazji zauważyć, że dywizjony Langust mają na składzie po 24 wyrzutnie, a nie po 18 jak w dywizjonach Homarów.

Bataliony piechoty zmotoryzowanej w 12. Brygadzie Zmechanizowanej wyposażone są (przynajmniej częściowo) w KTO Rosomak. Aby wyposażyć w te wozy wszystkie trzy bataliony zmotoryzowane, brygada powinna posiadać co najmniej 174 Rosomaki. Taki stan posiadania jest jednak wątpliwy, biorąc pod uwagę zarówno stan ukompletowania dywizji, jak i priorytetowe traktowanie dywizji wschodnich.

Bataliony zmechanizowane w 2. Brygadzie oraz 7. Brygadzie Obrony Wybrzeża – w sumie pięć – nadal używają prawdopodobnie starych BWP-1 (powinno być 58 wozów w batalionie), co przy pełnym ukompletowaniu dawałoby zapotrzebowanie na 290 takich wozów. To oczywiście znacznie więcej niż w 11. Dywizji. Pamiętajmy jednak, że w służbie pozostaje dziś kilkaset sztuk mniej tych wozów niż niegdyś posiadane blisko 1250. Spora część z nich trafiła na Ukrainę.

Trzeba też sobie jasno powiedzieć, że na przezbrojenie na polskie BWP Borsuk, biorąc pod uwagę tempo dostaw, żadna z zachodnich dywizji nie ma w najbliższym czasie na co liczyć.