Zawarciem porozumienia pochwalił się General Dynamics Land Systems (GDLS), firma będąca producentem amerykańskich czołgów Abrams. Drugą stroną zawartego kontraktu jest PROMOT – Zakłady Metalowe sp. z o.o. z Cieszyna. Podmiot niekojarzony raczej dotychczas z branżą zbrojeniową, a raczej motoryzacyjną. Mimo to firma figuruje w prowadzonym przez resort rozwoju rejestrze przedsiębiorców sektora obronnego.
Zawarta przez PROMOT umowa nie ma żadnego związku z porozumieniami międzyrządowymi na linii Warszawa – Waszyngton ani zobowiązaniami offsetowymi wynikającymi z kontraktów, które Polska zawarła na dostawy czołgów Abrams dla Wojska Polskiego (a przynajmniej nic o tym nie wiadomo). Nie jest to zatem realizacja żadnej obietnicy inwestycyjnej złożonej Warszawie w zamian za kontrakt, a samodzielnie podjęta współpraca między będącymi stroną porozumienia firmami. To wiarygodne świadectwo kompetencji polskiego przemysłu, który co prawda drobnymi krokami, jednak coraz śmielej wchodzi w łańcuchy dostaw dla dużych graczy branży zbrojeniowej.
Czołg M1 Abrams
Co robi polska firma w łańcuchu dostaw producenta Abramsów?
Jak wynika z informacji udostępnionych przez GDLS, umowa z polską firmą dotyczy siedmiu zamówień „obejmujących siedem różnych części, produkowanych w seriach o zróżnicowanej wielkości”. Z odpowiedzi, których nam udzielono, wiemy też, że zamówienie obejmuje głównie „odkuwki oraz elementy pochodzące z obróbki skrawaniem”. We wspomnianym wcześniej rejestrze przedsiębiorstw sektora obronnego, jako przykładowe produkty Promotu wskazano „kołnierze, zawory, koła, dźwignie, klamry, obudowy i korpusy”.
Odkuwka matrycowa to element formowany przez kucie rozgrzanego metalu w zamkniętej matrycy. To metoda dająca korzystniejszy niż odlew układ włókien materiału, a więc wyższą wytrzymałość. Obróbka skrawaniem to nadawanie wymiarów końcowych przez toczenie i frezowanie, dziś wykonywana głównie na obrabiarkach sterowanych numerycznie.
Czytaj więcej
Podczas tegorocznych targów obronnych w Kielcach Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) pokaże pierwszy, prototypowy egzemplarz ciężkiego bojowego wozu pie...
Istotną informacją jest to, że produkowane przez Promot dla GDLS części nie trafiają wyłącznie do magazynów serwisowych (takich, w których gromadzone są części zapasowe). Jak wynika z udostępnionych informacji, część produkowanych w Cieszynie komponentów jest już montowana w czołgach M1A2 SEPv3 przeznaczonych dla Polski i produkowanych w zakładzie w Limie w stanie Ohio, w którym znajduje się jedyna w USA linia montażu tych czołgów.
Wygląda na to, że polski producent przeszedł całą wymaganą ścieżkę dopuszczenia jego wyrobów do puli komponentów wykorzystywanych w produkcji seryjnej nowych czołgów. Warto przy tym zaznaczyć, że zatwierdzenie dostawcy przez producenta obejmuje konkretny numer katalogowy. Ten sam element może następnie trafiać zarówno na linię montażową, jak i do puli części zamiennych. Zupełnie inną drogą idą wytwórcy, którzy chcieliby produkować zamienniki z pominięciem producenta pojazdu. Wówczas o dopuszczeniu decyduje już amerykańska administracja wojskowa, a dostawca musi udowodnić, że jego wyrób jest równie dobry lub lepszy od części dotychczas zatwierdzonej. Promot wybrał współpracę z producentem i to ona otwiera mu dostęp nie tylko do polskich Abramsów, ale i do globalnej puli serwisowej producenta.
Polska zamówiła w USA 250 czołgów wersji SEPv3, z których większość już odebrano, zaś ostatnie zamówione egzemplarze mają być dostarczone do Polski do końca tego roku. Wcześniej zamówiła też (i już odebrała) 116 używanych, ale „odświeżonych” czołgów Abrams wersji M1A1 FEP.
Co spółka z Cieszyna produkuje dla Amerykanów?
Na tym kończą się pewne informacje. Ani GDLS, ani Promot nie podały, jakie konkretnie części obejmuje siedem zamówień. Odpowiedź na nasze pytanie w tej kwestii ograniczyła się do wskazania kategorii wytwórczej, bez określenia funkcji tych elementów w pojeździe, ich umiejscowienia czy nazw. Ta powściągliwość nie jest zaskoczeniem. W sektorze obronnym szczegóły katalogowe części zwykle podlegają ograniczeniom nałożonym przez integratora (w tym przypadku producenta, którym jest GDLS), a niekiedy także amerykańskie przepisy o kontroli eksportu uzbrojenia.
Czytaj więcej
Litewska spółka zależna fińskiego koncernu YIT Oyj wygrała przetarg na budowę montowni czołgów Leopard 2A8, która ma powstać w Kownie w najbliższyc...
Bez tej wiedzy nie sposób w pełni ocenić technicznego ciężaru współpracy. Kilkukilogramowa odkuwka bywa elementem układu jezdnego, od którego zależy trwałość zawieszenia, ale bywa też prostym łącznikiem konstrukcyjnym. Różnica między jednym a drugim decyduje o tym, jak głęboko polska firma weszła w strukturę wyrobu. Innymi słowy, jak ważne miejsce zajmuje w łańcuchu dostaw amerykańskiej firmy.
Należy jednak mieć na uwadze fakt, że dopuszczenie nowego dostawcy do produkcji zbrojeniowej to wyjątkowo złożony, wielomiesięczny proces, który Promot najwyraźniej z sukcesem przeszedł. Procedura taka obejmuje zazwyczaj audyt zakładu oraz weryfikację pochodzenia i świadectw materiału hutniczego. Dokonywane są także pomiary pierwszej partii i potwierdzenie zgodności z dokumentacją, a następnie zbierane dowody, że parametry utrzymają się w kolejnych seriach. Zgoda dotyczy przy tym nie tylko samego wyrobu, ale i metody jego wytwarzania: wskazanych maszyn oraz materiału od zatwierdzonego dostawcy.
Dla Promotu ważne zapewne jest także to, że wśród zamówień GDLS znajdują się części potrzebne do serwisowania Abramsów, które w Wojsku Polskim pozostaną w użyciu przez kilka najbliższych dekad. To daje pewniejsze gwarancje zamówień, nawet jeśli te są obecnie niewielkie. Należy jednak pamiętać, że na całym świecie użytkowanych jest ponad pięć tysięcy Abramsów. Rynek części zamiennych nie jest zatem wcale taki mały.
Co wiadomo o firmie Promot
Pewną wskazówką co do tego, jakie części z polskiej firmy trafiają do USA, jest profil działalności cieszyńskiej spółki. Promot to prywatna firma rodzinna założona w 1988 roku w Cieszynie, wytwarzająca odkuwki matrycowe kute na gorąco i dostarczająca je wraz z obróbką mechaniczną oraz montażem, według dokumentacji technicznej dostarczonej przez klienta.
Jak informuje sama spółka, blisko dziewięćdziesiąt procent jej produkcji opuszcza zakład jako wyroby gotowe do montażu, a specjalnością są odkuwki stalowe o masie od stu gramów do sześciu kilogramów, wykonane ze stali węglowych, wysokostopowych, nierdzewnych i kwasoodpornych, a także odkuwki aluminiowe. Park maszynowy obejmuje linie kuźnicze z prasami o nacisku dochodzącym do 1600 ton oraz obrabiarki pięcioosiowe – pionowe i poziome centra obróbcze, jedno- i wielowrzecionowe.
Firma wywodzi się z branży motoryzacyjnej. Jej głównymi odbiorcami były dotychczas międzynarodowe koncerny samochodowe i kompletujący podzespoły poddostawcy. Wyroby z Cieszyna trafiają również do górnictwa, przemysłu maszynowego, transportu, rolnictwa i budownictwa.
Około osiemdziesięciu procent produkcji firmy z Cieszyna trafia na eksport: przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Czech. Sama firma chwali się też, że jej zakład pracuje w rygorze norm ISO 9001 oraz IATF 16949, branżowego standardu jakości obowiązującego w motoryzacji.