To otworzyło drogę do decyzji o wznowieniu lotów maszyn tego typu eksploatowanych w Siłach Zbrojnych Kanady.
Czytaj także: CH-53K uzupełnia paliwo w powietrzu
W katastrofie śmigłowca zginęło sześć osób znajdujących się na jego pokładzie. Na miejsce wypadku przybył w drugiej połowie maja połączony zespół amerykańsko-kanadyjski. Rozpoczęto poszukiwania wraku, co ma miało umożliwić rozwiązanie zagadki. W pracach uczestniczyły m.in. zdalnie sterowane pojazdy podwodne. Szczątki maszyny odnaleziono na głębokości 3143 metrów 28 maja. Wydobyte rejestratory pokładowe pozwoliły śledczym na prześledzenie ostatnich minut feralnego lotu śmigłowca.
Według dotychczasowych ustaleń, w czasie manewrów poprzedzających podejście do lądowania na pokładzie fregaty HMCS Fredericton, pracę pilotów wspierał autopilot nadzorujący utrzymanie założonej wysokości i prędkości. Działania pilotów doprowadziły do powstania anomalii w pracy systemu sterowania, której nie spodziewała się załoga. Powyższe, na razie wstępne, wyniki prac komisji wskazują, że wśród kluczowych przyczyn z pewnością jest błąd załogi wynikający z pojawienia się problemu z interpretacją danych spływających z systemów pokładowych.
Czytaj także: Kolejne środki na produkcję śmigłowców CH-53K King Stallion
Kanada jest jedynym użytkownikiem wielozadaniowych śmigłowców pokładowych Sikorsky CH-148A Cyclone, który jest zmilitaryzowaną wersją transportowego S-92 Superhawk. Łącznie zamówiono 28 egzemplarzy, spośród których producent dostarczył około 20. Stanowią wyposażenie trzech eskadr lotnictwa morskiego, które wystawiają komponent lotniczy dla okrętów pełniących zadania operacyjne. Katastrofa z 29 kwietnia była pierwszą w historii programu S-92 od 14 marca 2017 r. Dotychczas, należąca do korporacji Lockheed Martin, firma Sikorsky Aircraft Corp. dostarczyła odbiorcom, głównie cywilnym, ponad 300 śmigłowców rodziny S-92 Superhawk.