Zatrzymanie wrogiego okrętu i przechwycenie kolejnych morskich intruzów utrudniających przeprowadzenie sojuszniczej operacji desantowej przećwiczyli praktycznie w końcu lutego uczestnicy programu OCEAN2020 (Open Cooperation for European mAritime awarNess). To dziś jeden z największych w Unii Europejskiej projektów badawczo-rozwojowych który pozwoli budować w UE zintegrowane systemy dozoru akwenów morskich, rozpoznania i świadomości sytuacyjnej z wykorzystaniem najnowszych technologii w tym dronów i wodnych pojazdów bezzałogowych.
Rozszerzona rzeczywistość z CTM
Liderem gigantycznego przedsięwzięcia w które zaangażowało się 42 naukowych i przemysłowych partnerów jest włoski potentat zbrojeniowy Leonardo. Polskę w tym międzynarodowym gronie reprezentuje gdyńskie Centrum Techniki Morskiej – specjalistyczny ośrodek badawczy Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
– Szczegóły najnowszych rozwiązań wdrażanych w projekcie OCEAN2020 nie są jawne, mogę powiedzieć tylko, że zespół fachowców z CTM odpowiada m.in. za zarządzanie informacją z wykorzystaniem najnowszych technologii cyfrowych w tym technik rozszerzonej rzeczywistości – mówi dr Hubert Jando rzecznik Centrum.
Morskie i kosmiczne manewry
O wyjątkowej skali programu OCEAN2020 świadczą choćby znaczne siły zaangażowane w pierwszy z zaplanowanych dwóch wielkich testów. Uczestniczyło w nim pięć okrętów, dziewięć zdalnie sterowanych pojazdów, pięć satelitów, dwie naziemne sieci komunikacyjne, cztery krajowe ośrodki koordynacyjne Maritime Operations Centre (MOC) a także prototypowe na razie europejskie centrum operacyjne w Brukseli. Cel pierwszego praktycznego pokazu miał dostarczyć materiału do analiz jak zdalnie sterowane systemy mogą pomóc w nadzorze obszarów morskich, wykorzystując integrację oraz zdolności interoperacyjne poszczególnych latających czy pływających robotów.
Pokaz odbył się pod kierunkiem Marynarki Wojennej Włoch zgodnie ze scenariuszem który przewidywał wymuszenie zakazu przemieszczania się wrogiego okrętu a także przechwycenia nieprzyjacielskiego stawiacza min blokującego sojuszniczą operacją desantową.
AWHERO śledzi intruzów
Wśród dronów użytych testowo w Zatoce Taranto, znajdowały się dostarczone przez Leonardo dwa zdalnie sterowane śmigłowce: mały pionowzlot AWHERO a także skonstruowany w PZL Świdnik SW-4 Solo. Jak ujawniły służby prasowe Leonardo bezzałogowiec AWHERO wykonywał zaplanowane zadania operując z pokładu włoskiej fregaty Virginio Fasan (typu FREMM). Pionowzlot AWHERO, wyposażony w optoelektroniczne czujniki obserwacyjne wykrywał, identyfikował oraz śledził jednostki intruzów. Dane i obrazy w czasie rzeczywistym były przesyłane do Morskich Centrów Operacyjnych poprzez infrastrukturę komunikacji satelitarnej. Informacje wykorzystano potem podczas symulowanego ataku na wrogi okręt.
Solo namierza nieprzyjaciela
Zadaniem większego ważącego 1,8 t zdalnie sterowanego śmigłowca SW-4 Solo wyposażonego w radar i kamery do obrazowania w podczerwieni było wykrycie, identyfikacja a potem śledzenie okrętów nieprzyjaciela i dostarczanie danych z rozpoznania bezpośrednio do systemu zarządzania walką fregaty Martinengo. Ponadto, SW-4 wspierał siły specjalne podczas operacji wchodzenia na pokład podejrzanej jednostki, dostarczając dane własnym stacjom kierowania misją na okręcie i użytym w akcji śmigłowcu NH90.
Według informacji Leonardo aż cztery systemy łączności satelitarnej umożliwiały komunikację między okrętami i znajdującymi się na lądzie morskimi ośrodkami operacyjnymi we Włoszech, Hiszpanii, Grecji, Portugalii oraz prototypowym Europejskim Centrum Operacyjnym (EU-MOC) w Brukseli.
Włoski koncern podał, że kolejna próba systemów opracowanych w ramach programu OCEAN2020 finansowanego przez Europejski Fundusz Obronny na zlecenie Europejskiej Agencji Obrony (EDA) odbędzie się już wkrótce na Bałtyku.