Wiele wskazuje na to, że do podpisania umowy dojdzie jeszcze przed wyborami – dowiedzieliśmy się nieoficjalnie.
Dla Huty Stalowa Wola to bardzo dobra wiadomość. Ostatnie egzemplarze moździerzy, zamówione w 2016 r. w ramach kontraktu za 1mld zł, wkrótce wyjadą z huty do jednostek artyleryjskich. Brak zamówień na kolejne superdziała i konieczność wygaszenia produkcji Raków mogłaby mieć poważne konsekwencje dla HSW.
Ryzyka i szanse
– Powtórne uruchomienie, po przerwie, linii montażu zaawansowanej technologicznie broni jest zawsze wyjątkowo skomplikowane i kosztowne – ostrzegał już kilka miesięcy temu prezes HSW Bartłomiej Zając.
Szacował, że znacząco droższy – co najmniej o jedną czwartą – mógłby być potem nowy, gotowy sprzęt.
Czytaj także: Kolejne moździerze Rak dla polskich artylerzystów
– Odbudowanie sieci kooperacyjnych powiązań i dostawców ważnych komponentów, a jest ich co najmniej kilkunastu, to zawsze dodatkowe ryzyka i znaczący wydatek – argumentował prezes HSW.
Na szczęście to już obawy nieaktualne. To zresztą nie jedyna korzyść z przedwyborczego „prezentu” obecnej władzy dla artyleryjskiej huty. Na pracującej na pełnych obrotach linii będzie można sprawnie integrować zatwierdzone przez wojsko pojazdy wsparcia. Mowa m.in. wozy dowodzenia, amunicyjne czy remontowo – techniczne uzbrojenia.
Jerzy Reszczyński, ekspert broni artyleryjskiej i pancernej, zwraca jednak uwagę na jeden ważny aspekt. Planowany zakup dwóch nowych modułów Raków nie daje odpowiedzi, co dalej z tą nowoczesną bronią rodzimej konstrukcji. Koncepcje jej rozwoju dojrzewają już od dawna. Rozważa się m.in. np. zabudowania działa na cięższym, gąsienicowym podwoziu opracowanym w HSW.
– Tutaj decyzja z pewnością będzie należała do wojska – mówi Reszczyński
Wydaje się także, że Rak dysponuje wciąż niewykorzystanym potencjałem eksportowym.
8 pocisków na minutę
Samobieżne, zautomatyzowane superdziało kal 120 mm, zaliczane jest do najnowocześniejszych obecnie w Europie.
Rak to broń całkowicie polskiej konstrukcji. Jak dotąd wojsko zamówiło 64 „jednostki ogniowe” tego systemu. Mowa o wspomnianym już kontrakcie z 2016 r.
Czytaj także: Waszyngton już patrzy na ręce polskim fachowcom
Stalowowolski moździerz to broń wyposażona w potężne armaty kaliber 120 mm z unikalnymi automatami ładowania. Polowe działo, o zasięgu ognia ok. 8 km, dzięki nowoczesnemu systemowi nawigacji może dokładnie określać w terenie swoją pozycję. Wbudowany komputer pokładowy dzięki autonomicznym urządzeniom kierowania ogniem, współpracującym z obserwacyjnymi dronami i radarami rozpoznania, jest w stanie samodzielnie strzelać i niszczyć wskazane cele. Do głównych zalicza się miejsca koncentracji wrogich wojsk, ośrodki dowodzenia, umocnione punktu obrony nieprzyjaciela i fortyfikacje.
W tym roku kończy się realizacja umowy, zawartej w kwietniu 2016 r., na dostawę do Wojska Polskiego pierwszych ośmiu kompanijnych modułów ogniowych 120 mm moździerzy samobieżnych Rak. Fot./MON.
Załoga Raka może wystrzelić 8 pocisków na minutę. Oprócz solidnego działa moździerz wyposażony w uniwersalny karabin maszynowy 7,62 mm.
Pojazdy towarzyszące rakom na polu bitwy także wyposażono w elektronikę najwyższej klasy. Umożliwia ona transmisję danych z różnych źródeł rozpoznania i zapewniającą cyfrową komunikację z ośrodkami dowodzenia.
Potrzebna nowoczesna amunicja
– Obecny zasięg skutecznego ognia raków to 8 km, ale docelowo przyszła amunicja precyzyjnego rażenia, będzie w stanie sięgać strategicznych celów z odległości nawet 12 kilometrów – mówi Reszczyński.
Eksperci przyznają jednak, że nie wiadomo kiedy to nastąpi. Rak ma jedną zasadniczą słabość. Nadal trwają prace nad konstruowaniem nowoczesnej amunicji.
Czytaj także: Rekordowe przychody HSW dzięki ogromnym zamówieniom
Andrzej Kiński szef pisma Wojsko i Technika, podkreśla, że przejściowe mankamenty systemu nie powinny przesłaniać faktu, iż powstała unikalna w skali światowej i wyjątkowo udana broń, od podstaw zaprojektowania w stalowowolskim centrum artyleryjskim. Rak to też przykład możliwości współpracy państwowego przemysłu z prywatnymi, innowacyjnymi firmami ( z grupy WB Electronics). To one odpowiadały za systemy elektroniczne i automatykę.
– Ta kooperacja przyniosła innowacje zgodne z światowymi trendami i oryginalne rozwiązania, które da się wykorzystać także w innych systemach uzbrojenia – mówi Kiński