Pierwszy Suffren otwiera serię sześciu podobnych jednostek, na które czeka Marine nationale. Zastąpią taką samą liczbę starych jednostek typu Rubis. Choć właściwe wodowanie odbędzie się pod koniec miesiąca, już nazajutrz rozpoczęto próby stoczniowe nowej Barracudy.

Wśród zaproszonych do Cherbourga 700 gości byli: francuska minister sił zbrojnych Florence Parly, jej australijska odpowiedniczka Linda Reynolds, liczni przedstawiciele władz francuskich i zagraniczne delegacje rządowe oraz wojskowe, jak również rzesza dziennikarzy. Jednak o randze imprezy najlepiej świadczyła obecność prezydenta Republiki Francuskiej Emmnuela Macrona.

""

Prezydent Macron inauguruje uroczystość prezentacji Suffrena. Fot./Tomasz Grotnik.

radar.rp.pl

Czytaj także: Francuski lotniskowiec na wspólnych ćwiczeniach

Suffren to 17. atomowy okręt podwodny zbudowany w tym kraju, ale w podobnych ceremoniach uczestniczyło zaledwie dwóch jego poprzedników: na wcześniejszym takim wydarzeniu – prezentacji strategicznego Le Terrible w marcu 2008 r. – był Nicolas Sarkozy, zaś wodowanie pierwszego w ogóle okrętu z napędem jądrowym dla Marine nationale Le Redoutable w marcu 1963 r. zainaugurował Charles de Gaulle.

Suffren czyli nowa jakość

Okręt powstawał długo, a program jest opóźniony o około trzy lata. Trudno się jednak dziwić, skoro mowa o jednej z najbardziej złożonych konstrukcji technicznych, ustępujących jedynie atomowym okrętom podwodnym z pociskami balistycznymi.

Projekt Barracud powstał na bazie doświadczeń właśnie ze strategicznymi jednostkami typu Le Triomphant, jak też w efekcie licznych prac naukowo-badawczych i feedabacku od podwodniaków operujących na Rubisach.

W ten sposób narodził się następca tych ostatnich, którego nie należy rozpatrywać w kategorii ewolucji klasy okrętów, jak dzieje się to w większości innych flot, lecz przeskoku generacyjnego

""

Suffren. Fot./Naval Group

radar.rp.pl

Barracudy przewyższają Rubisy pod każdym względem, w tym tak istotnych parametrach jak: wysoka „dyskretna” prędkość podwodna, wyciszenie i głębokość zanurzania. Cechuje je również wysoka cyfryzacja i automatyzacja procesów sterowania oraz dowodzenia, ale wprowadzają też nowe zdolności do francuskich sił podwodnych: ataku na cele lądowe z użyciem pocisków manewrujących MBDA MdCN i transport komandosów oddziału Hubert. Te zasadnicze – ochronę własnych nosicieli pocisków balistycznych czy grupy lotniskowca atomowego Charles de Gaulle, Suffren będzie realizował jeszcze sprawniej. Otrzyma w tym celu nowe torpedy ciężkie F21.

Czytaj także: Francja przyspiesza zakup śmigłowców

Zastosowano ponadto po raz pierwszy w ogóle na atomowym okręcie podwodnym rufowe stery zanurzania w układzie litery X i zrezygnowano z peryskopów. Te ikoniczne urządzenia optyczne zastąpiono, po raz pierwszy we Francji, dwoma masztami optoelektronicznymi, wykorzystującymi kamery do obserwacji w różnych pasmach. Zdaniem producenta i francuskiej marynarki, Barracudy to najbardziej zaawansowane technicznie jednostki tej klasy na świecie.

Skomplikowana konstrukcja okrętów typu Suffren

Suffrena tworzy między innymi 700 000 części i podzespołów, 70 000 mechanizmów i systemów, 20 km armatury i 150 km kabli, jak też jądrowy zespół napędowy o masie 400 ton, zaś ich integracja zajęła stoczniowcom z Cherbourga 8 mln roboczogodzin i zaangażowała 800 innych przedsiębiorstw. Nic dziwnego, że program obejmujący rozwój, budowę i długoterminowe dostawy części do produkcji i serwisu sześciu Barracud kosztował zawrotne 9,1 mld euro.

""

Suffren. Fot./Naval Group

radar.rp.pl

Obecnie Suffren jest przygotowywany do prób morskich, które rozpoczną się w I kwartale 2020 r. niedaleko miejsca narodzin okrętu. Potem przeniosą się do Brestu, aby zakończyć w tym samym roku testami systemu walki i uzbrojenia oraz przekazaniem DGA – Generalnej Dyrekcji do spraw Uzbrojenia paryskiego resortu obrony.

Czytaj także: Nowa generacja okrętów dla Francji

Jak to możliwe, aby tak skomplikowany okręt przetestować w ciągu roku, skoro w przypadku naszego Kormorana zajęło to więcej czasu? Otóż Francuzi – znów po raz pierwszy – zastosowali nową metodę szkolenie załogi nieistniejącego okrętu z użyciem zaawansowanych symulatorów i technik wirtualnej rzeczywistości. W efekcie, po trzech latach pracy, 63-osobowa męsko-żeńska załoga pod dowództwem kmdr. Axela Roche weszła na pokład Suffrena „jak do siebie”. Oficjalne sformowanie obsady okrętu nastąpiło dzień przed jego prezentacją.

Przyszłość Barracud

Cztery pierwsze Barracudy mają być przekazane DGA do 2025 r., pozostałe dwa cztery lata później. Okres ich służby ma być rozciągnięty do początku lat 60.

Już teraz projekt okrętu zainteresował Australię. Canberra wytypowała jego wariant z napędem konwencjonalnym, Shortfin Barracuda, do budowy dla Royal Australian Navy. Dwanaście „barakud krótkopłetwych” zasili ją w kolejnych dekadach. Powstaną one z pomocą Naval Group w Australii. Kontrakt o szacunkowej całkowitej wartości 50 mld dol. australijskich okrzyknięto umową zbrojeniową stulecia. Nic dziwnego, że do Cherbourga zaproszono minister obrony i szefa programu Shortfin Barracuda.

Czytaj także: Australijska flota podwodna idzie do wymiany

Oczy Paryża są też skierowane na poczynania holenderskich partnerów, gdzie trwa program zastąpienie czterech okrętów typu Walrus. Choć nie zdefiniowano jeszcze wymagań operacyjnych, to wiadomo, że Koniklijke Marine operuje globalnie. Oznacza to, że będzie potrzebowała jednostek większych, niż np. oferowane Polsce Scorpène 2000. Dlatego zostanie tam najpewniej zaoferowana konstrukcja bazująca na Barracudzie, ale podobnie jak na Antypodach – z napędem konwencjonalnym. Naval Group zawarł w tym celu przymierze z lokalnym partnerem, spółką Royal IHC.

Zaproszenie dla Polski…

Jak wiadomo, Naval Group jest jednym z trzech oferentów okrętów podwodnych w programie Orka. Spokojnie, nikt nie chce nam „wcisnąć” atomowych Barracud. Oferta dla Polski obejmuje wspomniane Scorpène, ale te mają więcej wspólnego z przełomowym Suffrenem, niż wygląda na pierwszy rzut oka.

Zgodnie z polityką Paryża, producent okrętów otrzymał zgodę na wykorzystanie pewnych kluczowych rozwiązań i technologii na mniejszych eksportowych krewniakach. W ten sposób Scorpène mają optymalny hydrodynamicznie kształt, czujniki i systemy uzbrojenia. W tym pociski manewrujące NCM, we Francji znane jako MdCN, czy najnowsze torpedy F21. Okręty posiadają także rakietowy system przeciwlotniczy do samoobrony.

Do oferowanej Polsce konfiguracji Scorpène został zresztą przeniesiony cały system pozwalający na wykorzystanie pocisków manewrujących NCM. To eliminuje ryzyko integracji tej „premierowej” na zachodnim konwencjonalnym okręcie podwodnym funkcji.

""

Suffren en face. Fot./ Tomasz Grotnik.

radar.rp.pl

Substytutem napędu jądrowego ma być system AIP. Rozwiązanie wykorzystuje ogniwa paliwowe i po raz pierwszy proces reformingu oleju napędowego. Działanie ma na celu wytwarzania wodoru w ilości wymaganej do pracy ogniw. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie trzeba go składować na okręcie, a logistyka w bazie jest dalece uproszczona.

Francuzi na razie nie zainstalowali FC2G na okręcie, jest on testowany od kilku lat w ośrodku w Indret koło Nantes. W marcu tego roku uzyskano, w warunkach symulujących rzeczywiste, 18-dniowy okres pracy urządzenia. To odpowiada niemal trzytygodniowemu działaniu okrętu w zanurzeniu. Wszystko bez konieczności zdradzania swojej obecności wystawianiem chrap niezbędnych do pracy generatora ładującego baterie. Do pewnego stopnia Scorpène jest więc „mini-Barracudą”.

I odwołany przyjazd

Na piątkową uroczystość Francuzi zaprosili delegację polityczno-wojskową z Warszawy, w  celu prezentacji osiągnięcia ich przemysłu podwodnego. Niestety, w ostatniej chwili zrezygnowano z przylotu. W tej sytuacji jedynymi Polakami, słuchającymi w trakcie przemówienie prezesa zarządu Naval Group Hervé Guillou słów o „partnerach z Polski”, byli: Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny RP w Republice Francuskiej i Księstwie Monako Tomasz Młynarski, zastępca attaché obrony, wojskowego, morskiego i lotniczego ppłk Dariusz Pita, dyrektor Naval Group Polska Janusz Przyklang i piszący te słowa.

Szkoda, bo nie wykorzystano okazji do zapoznania się z techniką oferowaną Polsce w jednym z potencjalnie najdroższych programów obronnych. Zapewne nie była to okazja z rodzaju „jedynych”. Mogła się jednak okazać papierkiem lakmusowym zainteresowania Warszawy Orką i współpracą z Francją w ogóle.

""

Suffren. Fot./Tomasz Grotnik

radar.rp.pl