– Umowa na zakup tych maszyn to następna wielka inwestycja, która przyczynia się do zacieśnienia relacji polsko-amerykańskich – powiedział podczas podpisania umowy prezydent Andrzej Duda.
– To wielki dzień dla Rzeczypospolitej. To wielki dzień dla nas wszystkich. Wejście kupowanych dzisiaj samolotów do służby oznacza bowiem wzmocnienie bezpieczeństwa bezpieczeństwa Rzeczypospolitej i naszej części Europy – dodał.
Fot./Łukasz Pacholski
– To jest rzeczywiście pamiętna chwila – mówił premier Mateusz Morawiecki.
– Modernizacja armii przyspiesza – zapowiedział Morawiecki. – Oprócz F-16 na naszym niebie pojawią się wkrótce znakomite myśliwce F-35. To spowoduje, że cień rosyjskiej dominacji nad tą częścią Europy, nad Rzecząpospolitą, którego pozbyliśmy się trzydzieści lat temu, będzie coraz dalej odsuwał się – stwierdził premier.
Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak podczas uroczystości tłumaczył, że decyzje o zamówieniu amerykańskich supermyśliwców, w ramach Programu „Harpia”, zapadały w MON po serii wypadków i katastrofy z udziałem przestarzałych migów rosyjskiej produkcji nadal służących w polskich Siłach Powietrznych.
– Nowe samoloty oznaczają w polskim lotnictwie bojowym technologiczną rewolucję. Są w stanie zapewnić przewagę na polu walki naszym wojskowym pilotom – mówił.
– Zrobię wszystko, aby wyeksploatowany poradziecki sprzęt odszedł w przeszłość – podkreślał Błaszczak.
Czytaj także: Polska kupuje F-35. Co to oznacza dla Sił Powietrznych?
W międzynarodowym klubie
Gdy jesienią zeszłego roku Kongres USA wydawał zgodę na sprzedaż Polsce najnowocześniejszych myśliwców koncernu Lockheed Martin i systemu technicznego wsparcia dla 32 samolotów, wycenił wstępnie transakcję na ok. 6,5 mld dol. W toku kilkumiesięcznych negocjacji cenę awangardowej broni udało się obniżyć do 4,6 mld dol. Samolotową transakcję z Waszyngtonem prowadzono zgonie z procedurami Foreign Military Sales (FMS) standardowymi dla państwowego eksportu uzbrojenia i nowych technologii wojskowych w Stanach Zjednoczonych.
Polska do 2026 r. powinna otrzymać pierwsza partię 16 samolotów F-35A Lightning II – wycenionych na 87 mln dol. od sztuki. Do 2030 r. mamy mieć gotowe do użycia kompletne 2 eskadry – czyli 32 błyskawice.
Czytaj także: F-35 współpracuje z IBCS
Samoloty kontraktujemy wraz z pakietem logistycznym i szkoleniowym. Łącznie mowa jest o 8 symulatorach lotu.
Na pokładzie naszych błyskawic będą już najnowsze wersje stacji radiolokacyjnych i zaawansowane systemy przetwarzania danych. Polski F-35 ma mieć miejsce w lukach bombowych wewnątrz kadłuba na 6 precyzyjnie kierowanych rakietowych pocisków.
W skład pakietu logistycznego wchodzi zapas części zamiennych, informatyczny system zarządzania eksploatacją supermyśliwców oraz sprzęt potrzebny do obsługi naziemnej maszyn F-35A Lightning II. Kontrakt zobowiąże producenta Błyskawic, czyli Lockheed Martin, do zapewnienia „pełnego wsparcia logistycznego statków powietrznych raz pozostałego sprzętu do 2030 roku”.
Fot./Andrzej Kiński
Otwieracz antydostępowych twierdz
Lockheed Martin informuje, że już 491 maszyn (w tym 134 tylko w 2019 r.) zostało dostarczonych klientom i rozlokowanych w 21 bazach na całym świecie. Przeszkolono ponad 975 pilotów i 8,6 tys. pracowników obsługi z 9 krajów a cała flota samolotów F-35 wylatała do tej pory łącznie ponad 240 tys. godzin.
Czytaj także: Pół tysiąca F-35 szlifuje gotowość bojową
Zdaniem Jerzego Gruszczyńskiego, b. pilota i eksperta lotniczego, szefa pisma Lotnictwo Aviation International F-35 to dobry wybór. Tylko nowa generacja samolotów będzie w stanie pokonywać tworzone obecnie na Wschodzie bariery antydostępowe.
Zdaniem eksperta chroniony technologiami stealth F-35, mało widoczny dla wrogich radarów, ma wyjątkowe cechy pozwalające na neutralizowanie silnie skoncentrowanej obrony powietrznej na obszarach o strategicznym znaczeniu na pierwszej linii i tyłach wroga. Dziś nie mamy takich środków bojowych, zwłaszcza lotniczych, które pozwalałyby na przełamanie obrony, przenikniecie do nieprzyjacielskich przeciwlotniczych twierdz i wykonanie skutecznego ataku. F-35 daje taką możliwość – mówi Gruszczyński.
Przewaga informacyjna
Ogromna przewaga informacyjna, którą daje załogom Lightning II pozwala utworzyć z F-35 wysunięte centra dowodzenia i kierowania np. ogniem własne rakietowej artylerii, rojami uzbrojonych bezpilotowców czy samolotami starszej generacji zamienionymi w platformy dostarczające na pierwszą linię precyzyjną amunicję.
Czytaj także: Kolejne umowy na F-35 podpisane
Eksperci zwracają uwagę, że samolotowej polskiej transakcji stulecia nie towarzyszy offset, co oznacza , że krajowej zbrojeniówce nie uda się sięgnąć po nowe amerykańskie technologie obronne, które poza tą drogą są dla naszych firm nieosiągalne. Cześć analityków zarzuca MON, że finalne decyzje o wyborze amerykańskiego samolotu skutkujące miliardowymi wydatkami z budżetu państwa zapadały za zamkniętymi drzwiami bez zachowania podstawowych zasad transparentności obowiązującej w sferze zamówień publicznych.