Jak ustalili redaktorzy military.com trwają już przygotowania do wysłania samolotów należących do Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych na pierwszą tego typu turę operacyjną. Może to oznaczać zupełnie nową jakość w operowaniu lotnictwa pokładowego zarówno Wielkiej Brytanii jak i Stanów Zjednoczonych. Połączone floty dysponowałyby w przyszłości 13 wielkimi lotniskowcami wśród których 11 należałoby do Stanów Zjednoczonych, a 2 do Wielkiej Brytanii.

Czytaj także: F-35A zaatakowały cele w Iraku

Dodatkowo Stany Zjednoczone dysponują całym szeregiem mniejszych okrętów z pokładem lotniczym, które co prawda nie są w stanie przyjąć na swój pokład odrzutowych samolotów bojowych takich maszyn F/A-18 Super Hornet czy F-35C Lightning II, ale jako że przenoszą samoloty bojowe pionowego/skróconego startu i lądowania AV-8B Harrier II należące do US Marine Corps (wycofanie typu z linii nastąpi w latach 2028-2029) liczba okrętów z potencjalnie ogromną siłą uderzeniową zaczyna dalej rosnąć.

Jeśli cała operacja dojdzie do skutku oznaczać to będzie dalsze zacieśnienie współpracy pomiędzy obu krajami i być może powrót Wielkiej Brytanii na oceany i wspieranie Stanów Zjednoczonych w realizowaniu wspólnych celów geopolitycznych. Amerykanie dysponując dużą liczbą samolotów będą mogli w efektywny sposób powiększyć siłę uderzeniową własnej floty dodając do jej potencjału dodatkowe okręty używane przez najbliższych sojuszników. W przypadku sytuacji kryzysowej możliwe będzie szybkie przerzucenie eskadr na kolejne okręty. Można również wyobrazić sobie scenariusz w którym w wyniku uszkodzenia okrętu własnego dzięki realizowanym ćwiczeniom samoloty będą mogły skorzystać z pomocy okrętu sojuszniczego operującego w regionie.

Japonia, Korea i Włochy też czekają na F-35B

Wielka Brytania nie jest jedynym krajem, który używać będzie samolotów skróconego startu i pionowego lądowania F-35B. W kolejce czekają już Włochy i Japonia. O ile ten pierwszy kraj nie należy do kluczowych sojuszników Stanów Zjednoczonych, o tyle Japonia już takim jest. Od dłuższego czasu trwają w tym kraju przygotowania do umożliwienia operowania F-35B z okrętów klasy Izumo przewidzianych pierwotnie do przenoszenia śmigłowców.

Czytaj także: Amerykańskie F-35 na Bliskim Wschodzie

W kolejce czeka również Republika Korei. Na początku kwietnia amerykański generał Lewis Craparotta w wypowiedzi dla koreańskich mediów oświadczył, że nie widzi przeszkód, by F-35B operowały w przyszłości z pokładu okrętów klasy Dokdo. Póki co mowa jest o ćwiczeniach, ale realnie należy rozpatrywać tego typu deklaracje jak dalsze poszerzenie potencjału Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników.

Jeśli doszłoby do połączonych operacji z pokładów okrętów wszystkich wymienionych krajów Stany Zjednoczone odprowadziłyby do dalszego zacieśnienia więzi wojskowych, co będzie miało niebagatelne znaczenie w kontekście rywalizacji pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a Chinami o wpływy na zachodnim Pacyfiku.

Czytaj także: Brytyjskie samoloty F-35B polecą na Cypr