MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z TARGAMI KIELCE

Czym tegoroczny MSPO będzie się różnił od ubiegłorocznej edycji?

Przede wszystkim skalą. Dwa lata temu mieliśmy 700 wystawców – dokładnie 740. W ubiegłym roku – 812. W tym roku będzie ich ponad 1200, z czego niemal 200 z Kanady. To ponad 40 proc. więcej niż w roku ubiegłym. „Technicznie”, logistycznie stało się to możliwe dzięki temu, że wybudowaliśmy nową halę, której długość jest porównywalna z długością rynku w Krakowie – 273 metry. To 18,5 tysiąca metrów kwadratowych powierzchni użytkowej. Mimo to musieliśmy dostawić dwie hale tymczasowe, co ostatecznie oznacza, że MSPO zajmie 11 hal na powierzchni 49 tysięcy metrów kwadratowych. W ubiegłym roku przez cztery dni targi odwiedziło 39 tysięcy osób i nie są to osoby przypadkowe – trzeba mieć zaproszenie albo być specjalistą lub żołnierzem. W tym roku ten rekord na pewno pobijemy. Skala nie jest oczywiście jedynym wyróżnikiem, ważniejsza jest warstwa merytoryczna.

Jakie tematy będą dominować podczas towarzyszących targom konferencji?

Będzie aż 71 konferencji. Dwie z nich poświęcone są Ukrainie, z udziałem między innymi kierownictwa firmy produkującej rakiety Flamingo, które dziś sięgają celów w Moskwie i Petersburgu, oraz wysokiej rangi gości reprezentujących poszczególne rządy. Ważnym tematem będą także bezzałogowce – nie tylko latające drony, ale również morskie, dzięki którym Ukraińcom udało się zatopić na początku wojny pół Floty Czarnomorskiej, oraz pojazdy naziemne z efektorami do rażenia przeciwnika.

Skąd aż taka obecność Kanady?

Kanada jest bardzo zainteresowana programem SAFE, ma wiele do zaoferowania także naszym rodzimym firmom. Wśród kanadyjskich firm jest wiele niszowych, których produkty nie mają polskich odpowiedników. W ostatnich miesiącach sytuacja, w jakiej znalazł się ten kraj, dla którego „perspektywa” włączenia go jako 51. stanu do Ameryki Północnej, spowodowała jeszcze większe polityczne zbliżenie Kanady do Europy. Od 2004 roku MSPO towarzyszą Wystawy Narodowe, a kraj wiodący wybierany jest przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Dotychczas potencjał swojego przemysłu obronnego prezentowały między innymi: Niemcy, USA, Korea Południowa, Turcja, Francja, Włochy, Norwegia czy Wielka Brytania. W tym roku będzie to Kanada, członek założyciel NATO. Obecność Kanadyjczyków to nie tylko przemówienie ministra obrony tego kraju, który zapowiedział przyjazd do Kielc, ale przede wszystkim konkretne rozmowy bilateralne między firmami przy stolikach oraz konferencja o współpracy polsko-kanadyjskiej. Dotychczas liderem wśród firm zagranicznych na MSPO przez wiele lat były Stany Zjednoczone, dwukrotnie pełniące rolę kraju wiodącego.

Czego możemy się spodziewać, jeśli chodzi o podpisywanie umów i premiery?

Polska Grupa Zbrojeniowa przywiezie prototyp ciężkiego bojowego wozu piechoty – nowego, znacznie lepiej opancerzonego pojazdu przeznaczonego do przewożenia żołnierzy i prowadzenia walki razem z czołgami. W odróżnieniu od pływającego Borsuka tutaj priorytetem jest przede wszystkim większa ochrona załogi i desantu podczas najcięższych działań bojowych. Będzie też światowa premiera systemu GLADIUS II polskiej WB GROUP. To nowej generacji odrzutowy bezzałogowiec o zwiększonym zasięgu, sięgającym kilkuset kilometrów, większej prędkości i konstrukcji utrudniającej wykrycie przez radar. Światową premierę systemu KAMD przeznaczonego do wykrywania i przechwytywania wrogich dronów, także wtedy, gdy zakłócana jest nawigacja satelitarna, przygotowuje południowokoreańska Airbility. Kanadyjski INKAS zaprezentuje natomiast po raz pierwszy w Europie dron ANURI. To bezzałogowiec opracowany jako odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony małych dronów na współczesnym polu walki. W Kielcach firma pokaże go razem z opancerzonymi pojazdami wojskowymi, tworzącymi cały system ochrony i mobilności żołnierzy. Zobaczymy też pierwszy seryjnie produkowany w Polsce silnik turboodrzutowy do bezzałogowców. Podpisywanie umów to domena Ministerstwa Obrony Narodowej, Agencji Uzbrojenia oraz Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Ale podczas targów obronnych podpisywane będą także inne ważne porozumienia, jak np. list intencyjny dotyczący budowy terminala intermodalnego w Obicach, z udziałem przedstawicieli rządu, Agencji Rozwoju Przemysłu i miasta Kielce. To pokazuje, że w Kielcach spotykają się nie tylko producenci uzbrojenia, ale także instytucje i partnerzy, którzy podejmują decyzje przekładające się później na konkretne inwestycje i projekty.

W dyskusji polityków i biznesu często pojawia się temat funduszu SAFE. Czy ten wątek też będzie obecny w Kielcach?

Skala tych środków jest ogromna – to przeszło 43 miliardy euro, czyli około 180 miliardów złotych dla naszego kraju. Ta liczba robi wrażenie na całym świecie. Stąd też liczna obecność na targach firm, które dotychczas koncentrowały się na produkcji cywilnej, a teraz widzą szansę w byciu kooperantem dla firm przemysłu obronnego.

Patrząc generalnie na sektor zbrojeniowy, widać wyraźnie, z jaką stagnacją mieliśmy do czynienia w okresie 30 lat od upadku Układu Warszawskiego, gdy poszczególne kraje ograniczały wydatki na obronność. Niedawno przeczytałem, że przez ostatnie 30 lat flota amerykańska zmniejszyła się z 600 do zaledwie 300 jednostek. Dotyczy to też Europy Zachodniej. Znane są choćby problemy armii niemieckiej. Przed nami zmiany i długi proces przeobrażeń. Mam także nadzieję, że doczekamy się większego eksportu polskiego uzbrojenia. To dla nas bardzo duża szansa, biorąc pod uwagę, że wiele krajów jest za małych, by rozwijać własny przemysł obronny. Kiedyś dostarczaliśmy uzbrojenie oparte na radzieckich technologiach między innymi do Indii i Malezji. Czas więc mocniej odbudować i unowocześnić polski przemysł zbrojeniowy.

Poza Kanadą, które kraje będą w Kielcach szczególnie widoczne?

Niemcy – to aż 90 firm, USA – 57, Australia – 49, Francja – 27. Wśród głównych krajów salonu są też: Turcja, Wielka Brytania, Włochy, Hiszpania, Korea Południowa i Czechy. W tym roku większość stanowią wystawcy z zagranicy, reprezentują 42 kraje. Spodziewamy się też zwiedzających, w tym dziennikarzy z całego świata.

Czy wśród wystawców widać też małe i średnie polskie firmy oraz start-upy?

Zdecydowanie, i to nie od dzisiaj. Kiedyś na targach wystawiali się głównie producenci końcowi, jak Huta Stalowa Wola, Mesko czy Łucznik Radom. Dziś widoczne są też firmy cywilne oraz start-upy – nie w najcięższych elementach uzbrojenia, jak czołgi czy haubice, ale np. w przemyśle kosmicznym, gdzie będzie obecnych kilkadziesiąt niewielkich spółek, oraz w cyberbezpieczeństwie i rozwiązaniach wykorzystujących sztuczną inteligencję.

MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z TARGAMI KIELCE