Odbiorcami będą Wojska Lądowe Stanów Zjednoczonych oraz klienci  zagraniczni importujący amerykańską broń w ramach procedury Foreign Military Sales. W drugiej grupie jest także Polska.

Wartość zamówienia wynosi 561,8 mln dol.

Pociski ATACMS, o zasięgu ok. 300 km, zakontraktowała w tym roku polska armia. Będą stanowić dalekosiężny oręż wyrzutni Homar. Pociski dla m.in Sił Zbrojnych RP powstaną w Centrum Doskonałości Precyzyjnego Ognia firmy Lockheed Martin w Camden.

Czytaj także: Rakietowy Homar dosięgnie iskanderów

Dwuletnia umowa z Pentagonem, warta 561 mln dol., zobowiązuje Lockheed Martin do dwóch rzeczy. Po pierwsze firma wyprodukuje nową partię pocisków ATACMS. Po drugie wykona modernizację kilku wcześniejszych modeli rakiet w ramach trzeciej fazy programu przedłużenia eksploatacji. Mowa o tzw. Service Life Extension Program (SLEP III).

Nowe możliwości dzięki pociskom ATACMS

Modernizowane pociski ATACMS, jak ujawnia producent, zostaną wyposażone w technologię czujników. Umożliwi ona niedawno potwierdzoną zdolność ustawiania wysokości eksplozji dalekosiężnych rakiet.

Ta nowa funkcja umożliwi żołnierzom zwalczanie celów obszarowych głęboko na polu walki – wyjaśniła Gaylia Campbell, wiceprezes ds. precyzyjnego ognia i bojowych systemów manewrujących w dziale Pocisków i Kontroli Ognia Lockheed Martin.

Dział Pocisków i Kontroli Ognia LM od ponad 40 lat jest głównym producentem systemów ogniowych ziemia-ziemia dalekiego zasięgu.

Na początek 30 rakiet

Polska w lutym tego roku zakontraktowała w Waszyngtonie, wykorzystując rządową procedurę FMS, dywizjon 20 wyrzutni artylerii rakietowej HIMARS (High Mobility Artillery Rocket System). Kontrakt, o wartość ok. 1,5 mld zł (414 mln dol.), przewiduje dostarczenie do 2023 r. jednego z najskuteczniejszych obecnie systemów artylerii rakietowej NATO.

Czytaj także: Rakietowy Homar nadlatuje z USA za 8 mld złotych

Umowa obejmuje dostawę pełnego wyposażenia trzech mobilnych baterii. Uzupełnienie stanowią dwie dodatkowe wyrzutnie ćwiczebne. Oprócz wyrzutni system wspierać będzie kilkadziesiąt  pojazdów systemu kierowania ogniem, dowodzenia, wsparcia logistycznego i technicznego.

""

Ćwiczenia 5 batalionu, 3 regimentu artylerii polowej, armii USA z wykorzystaniem zestawów wyrzutni artyleryjskiego systemu rakietowego HIMARS.

radar.rp.pl

Polska zakontraktowała także zapas amunicji. 30 pakietów po sześć pocisków GMLRS o zasięgu 70 km. 30 dalekosiężnych operacyjnych rakiet ATACMS, przeznaczonych do precyzyjnego niszczenia wybranych, strategicznych celów oddalonych nawet o 300 km. Producent broni zapewni także przygotowanie i wyszkolenie  polskiej obsługi technicznej i załóg bojowych.

Lądowa tarcza tańsza bez offsetu

Szef MON, Mariusz Błaszczak, tuż po sfinalizowaniu tegorocznego kontraktu na rakietowe Homary, które w dalekosiężnej wersji  będą stanowić element  bojowego potencjału odstraszania RP tłumaczył, że do zakupu gotowej broni z waszyngtońskiej półki i praktycznie bez offsetu skłoniły wojsko wyliczenia. System Homar tworzony z udziałem polskich firm byłby znacznie droższy, bo prace konstrukcyjne i adaptacyjne a potem certyfikacja sprzętu generują dodatkowe koszty.

Czytaj także: Polska podpisała umowę na dostawy systemu rakietowego HIMARS

Z tego powodu zamiast spodziewanych technologii musi nam wystarczyć zapewnienie, że producent dostarczy nam sprzęt dla pierwszego „dywizjonowego modułu ogniowego” w konfiguracji najbardziej zbliżonej do oręża, który trafia do wojsk lądowych i przede wszystkim Korpusu Piechoty Morskiej USA. To zresztą żelazna zasada amerykańskiego programu Foreign Military Sales. Obejmuje wyłącznie eksport gotowej broni aktualnie używanej przez US Army.

""

Ćwiczenia 5 batalionu, 3 regimentu artylerii polowej, armii USA z wykorzystaniem zestawów wyrzutni artyleryjskiego systemu rakietowego HIMARS.

radar.rp.pl

HIMARS to może już nie najnowsza, ale wciąż bardzo precyzyjna, dalekosiężna broń, której bardzo brakuje wojskom lądowym RP. Według producenta trafia z odległości kilkuset kilometrów w cel z dokładnością do 10 metrów – mówi Adam Maciejewski specjalista w dziedzinie systemów rakietowych pisma „Wojsko i Technika”.

Ekspert twierdzi, że przyszły polski Homar przy pomocy pocisków ATACMS  może likwidować ważne strategicznie obiekty na tyłach wroga. Mowa m.in. o posterunkach radiolokacji, stanowiskach wrogich wyrzutni, ośrodkach dowodzenia czy centrach logistyczne przeciwnika.

Odstraszający ATACMS

Zastawy HIMARS trafiły do służby w 2005 r. jako ofensywny oręż dostosowany do potrzeb amerykańskich Marines. Potem zamawiali je też sojusznicy z NATO. Wyrzutnie HIMARS umieszczone są na sześciokołowych pojazdach wysokiej mobilności. Można je  transportować samolotami C-130 hercules.

Zobacz także: HIMARS w akcji – Wideo

Zdaniem Maciejewskiego atutem Homara jest przede wszystkim potężny, prawie czterometrowej długości pocisk  M-57 ATACMS kal. 607 mm. To dalekosiężny oręż o przeznaczeniu operacyjnym. Balistyczna rakieta z głowicą bojową zawierającą ok. 250 kg  materiału wybuchowego naprowadzana jest na cel inercyjnie (bezwładnościowo) a także satelitarnie.

Zobacz także: Amerykańskie strzelania z systemu rakietowego HIMARS

Zestaw HIMARS ma jednak charakter uniwersalny –  wyrzutnie w wersji  sześcioprowadnicowej  można załadować kierowanymi  pociskami GMLRS mniejszego kalibru (z głowicą o wadze  90 kg).  Można nimi zwalczać punktowe cele na dystansie 15 – 70 km.