Rakietowy parasol przeciwlotniczy „Narew” zbuduje krajowa zbrojeniówka

Start pocisku przeciwlotniczego CAMM-ER. Fot./MBDA.

Tarczę powietrzną „Narew” zbudujemy własnymi siłami, pozyskując przy okazji niezbędne technologie i kompetencje rakietowe – zapowiedział w czwartek w 3 Brygadzie Rakietowej Obrony Powietrznej szef MON Mariusz Błaszczak. Na tę decyzję od lat czekała zbrojeniówka z Polska Grupą Zbrojeniową na czele.

Minister Błaszczak potwierdził podczas spotkania w żołnierzami, że powierzenie rodzimym firmom skupionym w PGZ budowy niższego piętra obrony przeciwlotniczej, to rezultat wielomiesięcznych analiz i prac koncepcyjnych w resorcie obrony. MON spodziewa się, że przy okazji polski przemysł obronny zbuduje własne rakietowe kompetencje.

Za dzisiejszą deklaracją pójdą konkretne negocjacje i przygotowanie umów. Zbrojeniówka, która od lat domagała się przydzielenia jej zadań związanych z budową systemu obrony powietrznej krótkiego zasięgu, powinna być do tego przygotowana.

Wojsko zamawia „rakową” amunicję

Z Sochaczewa przyszła też wiadomość, że MON wreszcie uzupełni system samobieżnych  zautomatyzowanych moździerzy Rak w brakujący element. Mowa o nowoczesnej amunicji 120 mm. W czwartek szef MON Mariusz Błaszczak podpisał umowę z firmą Dezamet Nowa Dęba. Porozumienie dotyczy dostawy 23 tys. sztuk amunicji o zasięgu ponad 10 km. Nowa broń od kilku miesięcy czekała na zielone światło, czyli skierowanie do produkcji, po tym jak pozytywnie zaliczone zostały ostatnie testy poligonowe. Prace nad amunicją nowej generacji przedłużały się. Konstruktorzy musieli pokonać liczne problemy techniczne, aby osiągnąć założony efekt. Udało się.

Czytaj także: Zakończenie badań amunicji do moździerzy Rak

MON zamówił też kolejne partie, po. 2,3 tys., produkowanych w MESKO pocisków rakietowych do wyrzutni BM -21 Grad i wieloprowadnicowych produkowanych przez HSA wyrzutni „Langusta”.

Moździerze na posterunku

Zamówienie nowej generacji amunicji do raków do dobra wiadomość. Równolegle, jak już informował Radar, trwa dostosowanie systemów ogniowych, w tym automatu ładowania, do nowej amunicji.

Załoga Raka może wystrzelić 8 pocisków na minutę. System kierowania ogniem wyposażony jest  m.in. w inercyjną nawigację TALIN+GPS, komputer pokładowy oraz układ automatycznego naprowadzania działa na cel. Całość uzupełnia system łączności wewnętrznej i zewnętrznej, urządzenia obserwacji dookrężnej i samoobrony z wyrzutniami granatów dymnych. Oprócz solidnego działa moździerz wyposażony jest w pokładowy uniwersalny karabin maszynowy 7,62 mm.

120 mm moździerze samobieżne na podwoziu kołowym M120K Rak. Fot./Maciej Nędzyński/CO MON.

Pojazdy towarzyszące rakom na polu bitwy także wyposażono w elektronikę najwyższej klasy. Umożliwia transmisję danych z różnych źródeł rozpoznania i zapewniającą cyfrową komunikację z ośrodkami dowodzenia.

Kompletny kompanijny moduł ogniowy to cały zespół pojazdów. M.in. 8 samobieżnych moździerzy M120K, 4 Artyleryjskie Wozy Dowodzenia (AWD), Artyleryjski Wóz Remontu Uzbrojenia (AWRU), 3 Artyleryjskie Wozy Amunicyjne (AWA) oraz 2 Artyleryjskie Wozy Rozpoznania (AWR).

Czytaj także: Szczegóły zamówienia trzeciej partii moździerzy Rak

Z pierwszej partii 8 kompanijnych modułów ogniowych (64 dział zakupionych przez MON w 2016 r.) dostarczanych sukcesywnie siłom zbrojnym, większość dostosowano już do nowej, dalekosiężnej amunicji. Kolejnych 60 raków, zakontraktowanych za władzy w MON ministra Mariusza Błaszczaka, powstaje w HSW od razu w docelowej, zmodyfikowanej wersji.

Kadrowe zamieszanie w Mesko…

Zapowiedz startu programu „Narew” i zamówienie na nową amunicję do Raków trafia do Mesko w trudnym momencie. Firma obronna ze Skarżyska ma za sobą kilkumiesięczny okres zamieszania i kadrowych turbulencji.

Po odwołaniu prezesa Tomasza Stawińskiego największy w kraju producent amunicji i rakiet czeka wciąż na nowego szefa. Firma czeka także na wznowienie przerwanego konkursu, który wyłoniłby pełny skład zarządu.

Czytaj także: Kolejne moździerze Rak dla polskich artylerzystów

Na razie firmą, jedną z największych w państwowej zbrojeniówce, kieruje p.o prezesa, oddelegowany ze składu Rady Nadzorczej dyr. Robert Bury, absolwent zarządzania UW.

…i precyzyjna amunicja

Ale są też kolejne dobre wiadomości. Niewykluczone, że jeszcze w tym roku zapadną decyzje o dalszym losie opracowanej wspólnie z kijowskim biurem konstruktorskim Łucz naprowadzanej laserowo, precyzyjnej amunicji 120 mm do raków.

Testy nowej broni cały czas trwają, ale dotychczasowe próby wypadły dobrze. Założenie jest proste: pocisk dostosowany do polskiego ładowanego automatycznie superdziała z Huty Stalowa Wola ma skutecznie razić z odległości ok. 8 km. System naprowadzania na cel – podświetlony laserem – musi umożliwić śmiertelne trafienie np. pojazdu wroga z niewiarygodną dokładnością, kilkudziesięciu centymetrów.

Czytaj także: Huta Stalowa Wola z kontraktem na serwis modułu ogniowego Regina

Amunicję APR 120 polsko-ukraiński zespół inżynierski tworzy w oparciu o umowę  o współpracy sprzed niemal dekady.

– To efektywny układ, a nasze kompetencje się uzupełniają. Polacy dostarczają laserowo – elektroniczne systemy naprowadzania wykorzystując m.in. doświadczenia i technologie uzyskane przy rozwijaniu zestawów GROM. Strona ukraińska dostarcza elementy mechaniczne i bloki sterowania.  Sięga tutaj do imponującej wiedzy zdobytej przy rozwijaniu przez ostatnie dekady technologii rakietowych – mówi Janusz Noga, szef technologicznej firmy Telesystem Mesko.

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Rusza remotoryzacja B-52H

Siły powietrzne Stanów Zjednoczonych (USAF) opublikowały roboczą wersję prośby o oferty w przetargu na ...

Zakończenie badań amunicji do moździerzy Rak

Należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej Zakłady Metalowe „DEZAMET” zakończyły badania kwalifikacyjnych nowej amunicji odłamkowo-burzącej. ...

Stokrotka na drony czyli jak zbroimy Ukrainę

Podczas ostatnich październikowych targów Arms&Security w Kijowie MON miało jedną z największych ekspozycji polskiego ...