Kraby wzmocniły lubuską artylerię

8 pierwszych samobieżnych armatohaubic Krab trafiło z Huty Stalowa Wola do 5. Lubuskiego Pułku Artylerii w Sulechowie. Fot./materiały prasowe

8 pierwszych samobieżnych armatohaubic Krab trafiło z Huty Stalowa Wola do 5. Lubuskiego Pułku Artylerii w Sulechowie. Superdziałom kal.155 towarzyszy komplet pojazdów dowodzenia i wsparcia.

– Kontynuujemy wzmacnianie i przezbrajanie w nowoczesny oręż Wojska Polskiego i polskiej artylerii – krzepił podczas uroczystego przekazania broni w jednostce minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Szef MON wręczając kluczyki do armatohaubic Krab podkreślał, że jest to sprzęt, którym chwalimy się za granicą, jest sprawdzony i realnie odstrasza potencjalnego agresora.

Docelowo sulechowski pułk zostanie wyposażony w 24 samobieżne armatohaubice. Dodatkowo pułk otrzyma 18 pojazdów dowodzenia i logistyki. Mowa o: 2 wozach dowódczo-sztabowych, 9 wozach dowódczych, 6 amunicyjnych oraz wozie remontu uzbrojenia i elektroniki.

MON nie ukrywa zadowolenia z artyleryjskiej inwestycji, bo armatohaubica Krab to „obecnie najpotężniejsze działo, jakim dysponują polscy artylerzyści”.

Czytaj także: Kraby ruszyły do jednostki

Długa historia superdziała z HSW

Ważąca ponad pięćdziesiąt ton samobieżna armatohaubica Krab jest w stanie wystrzelić na odległość około 40 kilometrów do 6 pocisków na minutę. Obsługa liczy 5 osób. W miarę kolejnych dostaw staną się podstawowym środkiem ogniowym dywizjonu artylerii. Pododdziału przeznaczonego do realizacji zadań wsparcia ogniowego na szczeblu brygady.

Zamówienie na 4 dywizjony superdział, łącznie 120 armatohaubic, tonie lada wyzwanie dla producenta – Huty Stalowa Wola. Nic dziwnego. Kontrakt z 2016 r., warty ponad 4 mld zł, jest jednym z największych w historii sił lądowych RP.

Armatohaubice Krab to bez wątpienia dzieło inżynierów HSW, choć, jak w przypadku każdej wyjątkowo złożonej konstrukcji, technologie podkarpacka zbrojownia pozyskiwała z różnych źródeł.  Pierwsze decyzje rozpoczynające tworzenie systemu zapadały w końcówce lat 90 XX wieku. Licencję na wieżę bojową kupiliśmy w 1999 r. od brytyjskiego koncernu GEC Marconi (obecnie BAE Systems). Ówczesny system Braveheart przemianowano wówczas na Chrobry, a przyszłą dalekosiężną broń okrzyknięto „działem Romualda Szeremietiewa”.

Potem koncepcja budowy i rozwoju dywizjonowego modułu artyleryjskiego Regina przechodziła różne koleje losu. Z powodu poślizgu w produkcji, spowodowanego koniecznością wymiany podwozi na licencyjne koreańskie gąsienice Samsunga, dostawy broni dopiero w ostatnich latach rzeczywiście nabrały tempa.

Czytaj także: Rośnie moc gniazda artyleryjskich krabów i raków

Armatohaubice Krab wyznaczają standardy

Armatohaubica 155 mm Krab to potężna broń, wykorzystująca amunicję zgodną ze standardami NATO. Broń dzięki komputerowym systemom kierowania ogniem, automatyce, zintegrowanemu rozpoznaniu jest w stanie trafiać w cel z nadzwyczajną precyzją. Należy do najbardziej obiecujących systemów artyleryjskich na świecie.

– To brzmi niewiarygodnie, ale podczas testowych strzelań na dystansie 30 km z uwzględnieniem aktualnych danych meteo, rozrzut trafień wokół wyznaczonego punktu nie przekracza 15 metrów – mówi Piotr Wojciechowski prezes prywatnej ożarowskiej firmy WB Electronics (Grupa WB). Spółka odpowiadała za cyfrowe systemy kierowania ogniem, środki komunikacji i elektronikę superdziała.

Wyposażenie krabów jest bardzo bogate. Broń wyposażona jest m.in. w bardzo precyzyjny system nawigacji inercyjnej wspomaganej wojskowym GPS. Za celność odpowiada zaawansowany system kierowania ogniem. Nowoczesne cyfrowe urządzenia łączności wewnętrznej i zewnętrznej zapewniają łączność. Armatohaubice wyposażone są w dzienne i nocne przyrządy obserwacyjne (kierowcy i dowódcy). Do obrony wykorzystywany jest system ostrzegania i samoosłony pojazdu, który wykrywa opromieniowanie z dalmierzy lub oświetlaczy laserowych. Umożliwia także automatyczne postawie zasłony dymnej w kierunku, z którego wykryto zagrożenie. Kraby posiadają także własny zestaw przeciwpożarowy i tłumienia wybuchu.

Oprócz działa 155 mm krab jest wyposażony w karabin maszynowy 12,7 mm i wyrzutnie granatów dymnych.

Dalekonośne armatohaubice Krab oraz moździerze rak z Huty Stalowa Wola wyznaczają dziś artyleryjskie standardy w siłach zbrojnych. To właśnie one budują technologiczne kompetencje całej państwowej grupy kapitałowej, czyli Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Rozwój w trudnych czasach

Postęp w dziedzinie lufowej artylerii nie wziął się z niczego.

– Wojska lądowe już po historycznym przełomie miały w miarę skonkretyzowany plan, a firmy wbrew codziennej mizerii, zawczasu myślały o rozwoju technologii – tłumaczy Mariusz Cielma ekspert militarny i szef Nowej Techniki Wojskowej.

Prawdziwy cud polegał na tym, że wszystkim, także kolejnym ekipom resortowych decydentów mimo potknięć i przeciwności, nie zabrakło konsekwencji w wciąganiu armat na cyfrowy brzeg. To dlatego m.in. polska artyleria, wciąż jeszcze oparta o konstrukcje wywodzące się z czasów Układu Warszawskiego, zdecydowanie zmienia oblicze.

–  Dołączamy do grona właścicieli zupełnie przyzwoitych systemów – oceniają eksperci.

Ogniste skorupiaki: Kraby, Raki oraz wielolufowe wyrzutnie rakiet WR-40 Langusta to dziś sztandarowe produkty HSW.

Andrzej Kiński szef pisma Wojsko i Technika twierdzi, że HSW zapracowała na swoją pozycję lidera polskiej zbrojeniówki. W jego oceni firma jest przykładem przemyślanych inwestycji i konsekwentnego budowania kompetencji firmy przez kolejne ekipy menedżerskie i zarządy. Obserwatorzy i świadkowie zmian w HSW podkreślają, że w podkarpackiej spółce nawet w trudnych czasach i przy nie zawsze sprzyjających politycznych wiatrach nie zaniedbywano prac rozwojowych i starano się znaleźć na nie pieniądze. Huta wcześniej niż inne państwowe przedsiębiorstwa dostrzegła chociażby korzyści jakie może przynieść współpraca z prywatnymi, innowacyjnymi spółkami przy realizacji trudnych programów zbrojeniowych.

Czytaj także: Superradary, kraby, pioruny i gromy

Przyspieszona modernizacja

Aby nadążyć z zamówieniami Huta właśnie kończy proces modernizacji i automatyzacji linii produkcyjnych. Dzięki temu dziś tzw. moduły ogniowe armatohaubic Krab, czyli broń i cały system towarzyszących pojazdów, trafia do armii bez opóźnień. Dzięki inwestycjom, można nawet myśleć o obniżeniu kosztów, zwiększeniu tempa i poprawie jakości.

Bartłomiej Zając, nowy prezes HSW z satysfakcją opowiada, że w wyposażanej w ostatnim roku nowej hali do zautomatyzowanej obróbki pancerzy właśnie rusza produkcja.

– Mamy już za sobą odbiory wielkich skanerów rentgenowskich do sprawdzania jakości prac spawalniczych. Na liniach montażowych stają pierwsze w krajowej zbrojeniówce przemysłowe roboty. Uruchamia jest gigantyczna sterowana komputerowo obrabiarka do frezowania całych stalowych kadłubów bojowych pojazdów – mówi Zając.

Nowy, mianowany tuż przed wigilią 2018 r. szef podkarpackiej zbrojowni, doskonale wie o czym mówi. Jako młody inżynier stawiał pierwsze kroki w HSW. W stalowowolskiej artylerii zdobywał kolejne szlify. Potem prowadził i nadzorował w hucie kluczowe rozwojowe programy zbrojeniowe m.in. artyleryjskich raków i krabów.

Czytaj także:HSW czeka na komendę

Kraby w cieniu patriotów

Cieniem na najważniejszych wojskowych zakupach, także w HSW, położył się w znaczącej mierze kontrakt na amerykańską tarczę antyrakietową – twierdzą eksperci.

– Miliardy zarezerwowane na Patrioty z USA bezlitośnie drenują budżet MON – to powszechna opinia analityków.

– Finansowe konsekwencje wielkich wydatków na program „Wisła” będziemy ponosić jeszcze przez dekady – ocenia Jerzy Reszczyński, ekspert militarny i znawca broni artyleryjskiej.

– Nic dziwnego, że MON i wojskowi zamilkli w sprawie przyszłości stalowowolskiej artylerii – dodaje.

Prezes Huty nie traktuje jednak importu Patriotów jako bożego dopustu. HSW jest włączona w program „Wisła” i wyprodukuje wyrzutnie dla amerykańskich antyrakiet.

– Poradzimy sobie, to żaden cud techniki. A od amerykańskiego koncernu Raytheon będziemy się uczyć zarządzania realizacją dużych programów obronnych – obiecuje prezes Zając.

Stanowczo zaprzecza, że liczenie każdego grosza w MON przenosi się także na inne produkty np. produkcję armato haubic.

– Realizacja kontraktu na system artyleryjski Regina przebiega zgodnie z umową. W hucie nie ma przy montażu najmniejszych potknięć – przekonywał na początku tego roku szef HSW. Co więcej, już wkrótce dalekonośne haubice kal. 155 mm dostaną pierwsze zbudowane w kraju elementy podwozi wyprodukowane na koreańskiej licencji – zapewniał Zając.

Czytaj także: Wyścig zbrojeń według Mariusza Błaszczaka

 

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Katar odbierał pierwszego Guardiana

Siły Zbrojne Kataru odebrały pierwszy z zamówionych śmigłowców bojowych AH-64E Guardian. W zakładach koncernu ...

Rakietowy Homar dosięgnie iskanderów

Departament Stanu USA zapalił zielone światło dla sprzedaży Polsce mobilnych artyleryjskich zestawów rakietowych Homar ...

Amerykańskie Abramsy pojadą do Tajwanu

Departament Stanu wydał zgodę na potencjalną sprzedaż Republice Chińskiej (Tajwanowi) dwóch pakietów uzbrojenia. W ...