Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie aktualne trendy charakteryzują notowania giełdowe spółek zbrojeniowych?
  • Co przyczynia się do obecnego wzrostu inwestycji w sektorze obronnym?
  • W jaki sposób odmiennie radzą sobie spółki zbrojeniowe w Stanach Zjednoczonych i w Europie?
  • Jakie sygnały ostrzegawcze wskazują na potencjalne spowolnienie wzrostów w branży?

Z punktu widzenia akcjonariuszy największych koncernów zbrojeniowych, obecne zawirowania na świecie wydają się być dobrą wiadomością. Wojny wymagają uzbrojenia, a jeśli magazyny amunicji i pocisków pustoszeją, to zapasy znów trzeba będzie uzupełnić. Głównym problemem branży jest obecnie nie brak zamówień, a raczej brak odpowiednio dużych zdolności produkcyjnych.

Ta sytuacja ma odzwierciedlenie w kursach giełdowych największych tego typu podmiotów. I tak np. notowania największego koncernu zbrojeniowego świata – amerykańskiego Lockheed Martin od początku roku zyskały ok. 20 proc., a momentami było to nawet ponad 30 proc. Wpływ na tę zmianę może mieć m.in. rekordowy portfel zamówień spółki, który na najbliższe lata wynosi prawie 200 mld dol. Prawie 20-procentowy wzrost odnotowali także inni potentaci zza Atlantyku – Northrop Grumman czy L3Harris Technologies.

Na tym tle znacznie gorzej radzą sobie General Dynamics, Boeing czy RTX, których kurs akcji jest na podobnym poziomie, ale generalnie NYSE Arca Defense Index, który bazuje na największych spółkach zbrojeniowych, wzrósł od początku roku o ponad 15 proc.

Czytaj więcej

Prezes Boeinga: Wychodzimy na prostą

W najbliższych miesiącach dla inwestorów zainteresowanych tą branżą, ciekawa może być batalia dotycząca amerykańskiego budżetu na obronność. Prezydent Donald Trump zapowiedział, że chce jego zwiększenia aż o 50 proc. do astronomicznej kwoty 1,5 biliona dol. Nie jest przesądzone, że taki budżet faktycznie zostanie przyjęty. Ale jeśli tak, na pewno zyskają na tym także amerykańskie koncerny zbrojeniowe.

Europejska zbrojeniówka: wzrost wydatków na obronność i nowe zamówienia

Z kolei w Europie już teraz można obserwować wzrost wydatków na obronność. Jak szacuje Sojusz Północnoatlantycki, w 2024 r. wyniósł 18,6 proc., a w 2025 r. kolejne 15,9 proc. (te liczby dotyczą europejskich państw NATO i Kanady). W tym samym czasie w USA było to zaledwie kilka proc. rocznie.

Dodatkowo w najbliższym czasie, europejskie spółki zbrojeniowe mogą liczyć na wzrost przychodów związany z zakupami państw Unii Europejskiej finansowanymi z unijnego instrumentu pożyczkowego SAFE. Chodzi o 150 mld euro, które mają trafić w większości do spółek europejskich. Dostawy muszą być zrealizowane do 2030 r. Już teraz wiadomo, że skorzystają na tym m.in. tacy potentaci jak Rheinmetall czy Thales.

Jak radzili sobie europejscy giganci na giełdach od początku stycznia? Kurs tego pierwszego na początku roku wystrzelił, ale później spadł, tak więc obecnie jest praktycznie na tym samym poziomie, co na początku pierwszego kwartału. Francuski Thales zyskał w tym czasie ponad 10 proc., włoski gigant Leonardo prawie 20 proc., a szwedzki Saab prawie 10 proc. Brytyjski gigant BAE Systems zwiększył w tym czasie swoją wartość o ponad 20 proc.

Zbrojeniówka na giełdzie: czy to koniec wzrostów i sygnały ostrzegawcze

Czy to już koniec tych wzrostów? Wydaje się, że niepewność międzynarodowa spowodowana inwazją Rosji na Ukrainę oraz amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran powinna sprzyjać branży. Podobnie jak rosnące budżety państw zachodnich na obronność.

Jednak warto pamiętać, że pojawiają się także sygnały ostrzegawcze, które mogą świadczyć o tym, że branża jest już wyceniana dosyć wysoko. Po pierwsze, nie wszystkie spółki rosną. Np. kurs obronno-lotniczego giganta Airbus stracił w tym roku ok. 20 proc. Z kolei czeski koncern CSG, który w styczniu zanotował spektakularny debiut na giełdzie w Amsterdamie, teraz jest wyceniany na ponad 30 proc. mniej.

Czytaj więcej

Zbrojeniówka rozgrzała giełdy. Wycena polskiej Grupy WB może przekroczyć 20 mld zł

Po drugie, wyceny spółek są już wysokie. Np. wartość Saaba czy Leonardo w ciągu zaledwie 3 lat zwiększyła się 5-krotnie. Oczywiście przychody i zyski tych spółek rosły znacznie wolniej. A to oznacza, że zysk przypadający na jedną akcję się zmniejsza.

Wreszcie trzeba pamiętać, że nie wszystkie dziedziny zbrojeniówki będą przynosić równie duże zyski. Np. w obszarze amunicji artyleryjskiej swoje zdolności produkcyjne zwiększa co najmniej kilku producentów po obu stronach Atlantyku, co może doprowadzić do tego, że za kilka lat podaż przewyższy popyt. Z kolei transatlantyckie pęknięcie może oznaczać, że chęć Europejczyków, by sięgać po amerykańskie uzbrojenie, może się zmniejszać. Pierwsze oznaki, jak chociażby wstrzymanie decyzji o zakupie samolotów F-35 przez Portugalię, już widać. Otwarte pozostaje pytanie, czy ten trend przybierze na sile i czy to się przełoży na kursy giełdowe.

Jak na tym tle wypadają polskie spółki? Zdecydowanie największy polski podmiot zbrojeniowy to państwowa Polska Grupa Zbrojeniowa, która nie jest notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych. Z kolei największy prywatny podmiot – Grupa WB, rozważa debiut, ale to jeszcze nic pewnego. Na głównym parkiecie notowana jest Lubawa, a od 21 kwietnia także Niewiadów Polska Grupa Militarna.