Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie wyzwania utrudniają pełne wykorzystanie pożyczek z Instrumentu SAFE?
- Jak kwestie rozliczania VAT wpływają na zawieranie umów z polskim przemysłem?
- Jakie rozbieżności dotyczą zwolnienia z VAT między MF a MON?
- Z jakimi wyzwaniami finansowymi mierzą się przedsiębiorcy przy zwrocie VAT?
Oficjalnie wszystko jest w porządku. Po tym, jak prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE, rząd przyjął uchwałę i teraz to na tej podstawie chce pożyczyć ponad 180 mld zł z UE. Jest duża szansa, że umowę w tej sprawie podpiszemy w najbliższym tygodniu i wkrótce potem do Polski powinno trafić ok. 15 proc. zaliczek, czyli prawie 30 mld zł.
Według deklaracji przedstawicieli rządu, prawie 90 proc. pożyczanej kwoty, czyli ok. 150 mld zł ma być skierowane na zamówienia do polskiego przemysłu. Jednak według rozmówców „Rzeczpospolitej”, rośnie ryzyko, że nie uda się wykorzystać pełnej puli z alokowanych środków. Jest to związane z tym, że czas, w którym powinny zostać zawarte umowy, szybko ucieka. Wszelkie kontrakty, w których kupującym w polskim przemyśle obronnym jest tylko MON, bez udziału innych państw (tzw. single procurement), trzeba zawrzeć do końca maja.
Biorąc pod uwagę chociażby to, że na ocenę każdej umowy Prokuratoria Generalna ma do dwóch tygodni czy fakt, że w co najmniej kilku przypadkach ostateczne oferty jeszcze nie zostały złożone, widać, że ryzyko niewyrobienia się z podpisaniem kilkudziesięciu umów i aneksów jest olbrzymie.
Chaos może pogłębić fakt, że w najbliższym czasie w zarządzie Polskiej Grupy Zbrojeniowej ma dojść do zmian, a to może mieć wpływ na spowolnienie procesów decyzyjnych.
Który minister skorzysta na VAT
Poza tym, mimo tak bliskiego terminu ostatecznego zawarcia tych umów, na linii Ministerstwo Finansów – Ministerstwo Obrony Narodowej wciąż jest kilka niejasności, jak to dokładnie zrobić. Te najważniejsze dotyczą podatku VAT.
Zgodnie z rozporządzeniem unijnym z maja 2025 r., transakcje finansowane z pożyczek z SAFE są z niego zwolnione. By jednak firmy produkujące ten sprzęt faktycznie z tego zwolnienia mogły skorzystać, potrzebne są tzw. świadectwa zwolnienia z VAT. MF twierdzi, że powinno je wystawiać MON. Tymczasem MON nie widzi do tego wystarczających podstaw prawnych.
– Jestem przekonana, że w najbliższych dniach wszystkie wątpliwości wyjaśnimy. Najważniejsze, że zgodnie z rozporządzeniem SAFE wszystkie zakupy zwolnione są z VAT. To daje duże oszczędności. Do końca maja podpiszemy z polskim przemysłem umowy warte co najmniej kilkadziesiąt miliardów złotych – wyjaśniała tydzień temu na łamach „Rzeczpospolitej” Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocnik rządu ds. instrumentu SAFE. Z tym, że problem nadal nie jest rozwiązany, a to oznacza, że w praktyce nie można zawrzeć umów z wykonawcami.
Czytaj więcej
W ciągu najbliższych 50 dni powinniśmy zawrzeć warte dziesiątki miliardów złotych umowy na zakup uzbrojenia z unijnego Instrumentu SAFE. Jednak na...
Pojawia się też trudność, która dotyczy umów już zawartych, a które trzeba będzie aneksować, by je finansować z SAFE. W przypadku takich umów, dostawcy otrzymali zaliczki z podatkiem VAT, który musieli odprowadzić do Urzędu Skarbowego. Jednak teraz Agencja Uzbrojenia będzie się domagać zwrotu tego VAT, który przedsiębiorca będzie musiał odzyskać z Urzędu Skarbowego. Powoduje to ryzyko płynności finansowej u przedsiębiorcy – może dojść do sytuacji, że będzie musiał oddać VAT Agencji, zanim odzyska go z Urzędu, czyli zamiast zwolnienia, przez krótki czas, będzie go musiał zapłacić dwukrotnie. Znacznie prostsze byłoby przekazanie tego podatku bezpośrednio z US do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. To by wyłączyło przedsiębiorców z tego procesu. Jednak MF się na takie uproszczenie nie zgodziło.
Kolejną kością niezgody jest to, gdzie ma trafiać zwracany w tym wypadku VAT. MF chce, by wracał do budżetu państwa. MON, by do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, z którego finansowany jest zakup uzbrojenia. Jeśli ten VAT, który przedsiębiorcy zwrócą przy refinansowaniu umów, wróci do budżetu państwa, a nie budżetu MON, to w praktyce będzie to oznaczać brak dodatkowych środków na zakup uzbrojenia, a jedynie zmniejszenie deficytu w kasie państwa. Z perspektywy MON wygląda to więc tak, że mimo wykonania olbrzymiego wysiłku przy okazji zawierania umów w SAFE, w przypadku refinansowanych umów, pula dostępnych środków wcale się nie zwiększy. Z perspektywy MF oznacza to lepsze wskaźniki długu.
Biorąc powyższe pod uwagę, nie jest oczywiste, że umowy refinansowania np. antydronowego projektu San zostaną zawarte. W sumie plan zakładał takie „podłożenie” finansowania na co najmniej 30 mld zł.
Jak wliczać SAFE do długu
Niejasne jest także to, kto formalnie będzie podpisywał umowę pożyczkową z Komisją Europejską. W artykule 10 zawetowanej ustawy było jasno zapisane, że to „Bank Gospodarstwa Krajowego zaciąga pożyczkę SAFE na rzecz FIZB (Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa - red.)”. W lutym MF informowało w Polskiej Agencji Prasowej iż „oznacza to, że pożyczka nie będzie wliczana do państwowego długu publicznego (wg definicji krajowej). Należy zakładać, że FIZB zostanie zaliczony do sektora instytucji rządowych i samorządowych wg definicji UE. Oznacza to, że pożyczka będzie wliczana do długu sektora instytucji rządowych i samorządowych wg definicji UE”.
Czytaj więcej
W ostatnich latach Agencja Uzbrojenia nakładała na firmy zbrojeniowe, które nie wywiązywały się z umów, średnio ponad 100 mln zł kar rocznie. Jedna...
Jednak po wecie nie jest pewne, że KE będzie chciała podpisać umowę z BGK, a nie bezpośrednio z MF. W tym drugim przypadku można by więc zakładać, że te pożyczki jednak będą wliczane do państwowego długu publicznego. To by z kolei oznaczało, że licząc metodą krajową, wkrótce przekroczymy próg zadłużenia w wysokości 60 proc. PKB, a wówczas prawo wymaga radykalnych kroków mających na celu jego zmniejszenia.
W rozmowie z „Rz” pełnomocnik rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka twierdzi, że nie ma takiego ryzyka. Dwóch innych rozmówców „Rz” znających kulisy tych rozmów, nie jest co do tego przekonanych. A jeśli to ryzyko by się zmaterializowało, czeka nas polityczne trzęsienie ziemi.
Warto przypomnieć, że np. w Rumunii przy okazji pożyczek z SAFE skandal wybuchł z powodu tego, że na ostatniej prostej potencjalni kontrahenci podnieśli ceny o kilkadziesiąt procent w stosunku do pierwotnych ofert. Na obecnym etapie nie jest jasne, jak elastycznie Komisja Europejska będzie podchodzić do zmian w planach krajowych, które poszczególne państwa złożyły. Wydaje się jednak, że poprawek nie da się uniknąć. Na pewno zmianie nie ulegnie to, że wszystkie projekty realizowane z pożyczek SAFE muszą być zrealizowane do końca 2030 r.