29 lipca 2026 r. dwa samoloty szturmowe A-10C wykonały ostatni przelot nad bazą Davis-Monthan w Arizonie. Zakończyło to niemal 50 lat obecności tego samolotu w tym miejscu, do którego pierwsze egzemplarze trafiły w 1976 r.
Dziewięć dni wcześniej do Izby Reprezentantów wpłynął projekt ustawy, która ma nie tylko zatrzymać, ale wręcz odwrócić proces wycofywania tych maszyn ze służby w amerykańskim lotnictwie. Pełny tekst dokumentu upubliczniono 12 sierpnia. Okazało się, że projekt idzie znacznie dalej, niż początkowo sądzono.
Czytaj więcej
Nad północną Polską we wtorek można było zaobserwować wzmożoną aktywność lotnictwa NATO. Na uwagę szczególnie zasługuje pojawienie się nad naszym k...
Warthog – samolot zaprojektowany wokół działka
A-10 Thunderbolt II, powszechnie znany jako „Warthog” („guziec”; to nieoficjalny, żołnierski przydomek tej maszyny), to jedyny samolot w historii amerykańskich Sił Powietrznych zaprojektowany od podstaw wyłącznie do bezpośredniego wsparcia wojsk lądowych. Powstał na podstawie doświadczeń z wojny w Wietnamie.
Tym, co go wyróżnia, jest odwrócona sekwencja projektowania. Zwykle najpierw powstaje płatowiec, a dopiero potem umieszcza się na nim uzbrojenie. Tu było odwrotnie. Samolot zaprojektowano wokół uzbrojenia i to dosłownie.
Zaczątkiem konstrukcji było siedmiolufowe działko obrotowe GAU-8/A Avenger kalibru 30 mm, wielkości zbliżonej do samochodu osobowego. Strzela ono z szybkością 3900 pocisków na minutę. Tak szybko, że pojedyncze wystrzały zlewają się w charakterystyczny warkot.
Działko GAU-8/A Avenger kalibru 30mm, część uzbrojenia samolotu A-10 Thunderbolt II
Wokół tego działka zaprojektowano płatowiec tak, by przetrwał loty bezpośrednio nad polem walki. Kluczowe elementy konstrukcji zamknięto w tytanowej „wannie”. Dwa silniki umieszczono wysoko i szeroko rozstawiono, by ograniczyć sygnaturę termiczną i podatność na trafienie. Wszystko to nadało maszynie bardzo charakterystyczny wygląd.
Ceną za ponadprzeciętną ochronę są niski pułap lotu i niewielka prędkość samolotu. W zamian może on długo operować w powietrzu i startować z prowizorycznych lądowisk. Okazał się też wyjątkowo odporny na uszkodzenia. Wielu pilotów wracało nim do bazy z uszkodzeniami, które dla większości innych samolotów oznaczałyby ich koniec.
A-10 zaprojektowano do niszczenia radzieckich kolumn pancernych. Miał wyrównać szanse w starciu z ZSRR, który liczbą czołgów wielokrotnie górował nad Zachodem, ale nie było mu dane sprawdzić się w tej roli. Bojowo zadebiutował w 1991 r. w czasie operacji Pustynna Burza.
Czytaj więcej
Chiny mają dostarczyć Iranowi 400 przenośnych zestawów przeciwlotniczych. A jeszcze pięć dni wcześniej Xi Jinping zapewniał Donalda Trumpa, że tego...
Przez kolejne trzy dekady eskadry A-10 specjalizowały się w trzech kategoriach misji: bliskim wsparciu wojsk pozostających w kontakcie z przeciwnikiem, naprowadzaniu lotnictwa z powietrza oraz osłonie akcji ratunkowych za linią wroga, które w żargonie nazywa się „Sandy”.
Wojna z Iranem ponownie udowodniła przydatność samolotów A-10
Amerykańskie Siły Powietrzne starają się o wycofanie tego samolotu od ponad dekady. Pierwszy taki wniosek pojawił się w 2014 r. Za każdym razem na przeszkodzie stawał Kongres.
Lotnictwo ma argumenty. A-10 lata wolno i nisko, czyli dokładnie tak, jak nie powinno się latać nad polem walki nasyconym nowoczesną obroną przeciwlotniczą. Każda godzina jego lotu jest też nieproporcjonalnie kosztowna, podobnie jak utrzymanie starzejących się samolotów w linii. Tych pieniędzy brakuje później na programy takie jak np. F-35. Spór nie toczy się o to, czy samolot jest dobry. Toczy się o to, do jakiej wojny Amerykanie się przygotowują i jakich potrzebują w związku z tym maszyn.
Żołnierze sekcji kontroli taktycznej Gwardii Narodowej Stanów Zjednoczonych koordynują wsparcie powietrzne z pilotami samolotów A-10 Thunderbolt II, poligon Saylor Creek Bombing Range w Idaho, grudzień 2025 r.
W tym roku sytuacja jest jednak inna, bo zwrot nastąpił po stronie administracji. 20 kwietnia 2026 r. sekretarz Sił Powietrznych Troy Meink ogłosił na platformie X, że lotnictwo przedłuży służbę A-10 do 2030 r., zmieniając harmonogram, który zakładał, że nastąpi to wcześniej. Decyzja zapadła po konsultacjach z prezydentem Donaldem Trumpem i sekretarzem obrony Pete'em Hegsethem.
Ta zmiana wiązała się bezpośrednio z intensywnym wykorzystaniem A-10 w wojnie z Iranem. To o tyle ciekawe, że gdy jakiś czas temu pojawił się pomysł przekazania części tych maszyn Ukrainie, Amerykanie zasłonili się argumentem, że samolot ten zupełnie nie sprawdza się na współczesnym polu walki. Okazało się, że w niektórych przypadkach to nieprawda. Choć trzeba pamiętać, że wojny w Iranie i na Ukrainie, mimo pewnych podobieństw związanych z użyciem dronów, mają różną specyfikę.
Operacja Epic Fury rozpoczęła się 28 lutego 2026 r. o godzinie 1:15, a A-10 znalazły się na liście środków użytych już w pierwszych 24 godzinach uderzeń. Samoloty wykorzystywały pociski AGM-65 Maverick przeciwko pojazdom opancerzonym, systemom obrony powietrznej, transportowi i składom paliwa, prowadziły też ostrzał niekierowanymi rakietami.
Czytaj więcej
Brytyjskie pokazy lotnicze i wystawa przemysłu lotniczego Farnborough International Airshow 2026 (20-24 lipca) były doskonałą okazją, by zapoznać s...
15 marca Dowództwo Centralne USA opublikowało materiały pokazujące A-10 tankowane w locie, podkreślając, że maszyna może pozostawać nad celem godzinami. 19 marca gen. Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, potwierdził, że A-10 działają na południowej flance operacji, zwalczając szybkie łodzie uderzeniowe Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w cieśninie Ormuz.
Warthogi brały też udział w akcji poszukiwawczo-ratowniczej załogi zestrzelonego F-15E Strike Eagle. Akcję prowadzono głęboko za linią wroga. Jeden z A-10 został wówczas trafiony ogniem irańskiej obrony przeciwlotniczej. Pilot wyprowadził maszynę poza kontrolowaną przez Iran przestrzeń powietrzną i bezpiecznie się katapultował.
12 czerwca jedenaście A-10C wróciło do USA po zakończeniu rotacji na Bliskim Wschodzie. Maszyny przyleciały z malowaniami na nosach (nose art) i oznaczeniami trafień, w tym dwoma symbolami zatopionych irańskich jednostek pływających na burcie samolotu o przydomku „Samus”.
Samolot A-10C Thunderbolt II Sił Powietrznych USA w swoim ostatnim locie nad bazą Davis-Monthan w Arizonie, 29 lipca 2026 r.
Liczby, które tłumaczą, o co toczy się spór wokół samolotów A-10
Plan wycofania A-10 nie został wstrzymany ani zawieszony, przesunął się jedynie w czasie. Liczba maszyn nadal ma spadać – i właśnie to nie podoba się części kongresmenów.
Siły Powietrzne weszły w rok fiskalny 2026 ze 162 maszynami A-10 i wystąpiły o zgodę na wycofanie całej floty. Kongres odmówił. Ustawa obronna na 2026 r. zabroniła schodzenia poniżej liczby 103 maszyn i wymagała utrzymania 93 jako podstawowego wyposażenia bojowego do 30 września 2026 r. Do upływu tego terminu pozostaje zatem już niewiele czasu.
Po kwietniowej decyzji Meinka w służbie ma zostać około 54 maszyn w trzech eskadrach: dwóch w Moody AFB (AFB to skrót od angielskiej nazwy: baza sił powietrznych) w Georgii i jednej rezerwowej w Whiteman AFB w Missouri. Jedna z nich ma latać do 2029, dwie pozostałe do 2030 r. Przy typowej dla A-10 obsadzie osiemnastu maszyn na eskadrę oznacza to, że w 2030 r. zostanie około 36 samolotów.
Czytaj więcej
Podczas szczytu NATO w Ankarze doszło do podpisania listu intencyjnego w sprawie międzynarodowej współpracy w zakresie zakupu oraz użytkowania samo...
Redukcja ze 162 do 54 to spadek o dwie trzecie. To liczba, wokół której toczy się cały spór. Szczególnie że wycofywaniu towarzyszy demontaż całego zaplecza. 357. Eskadra Myśliwska w Davis-Monthan, ostatnia jednostka szkolenia formalnego na tym typie samolotów, zakończyła ostatni kurs pilotów 3 kwietnia 2026 r., zamykając program, który wyszkolił każdego pilota A-10 w amerykańskim lotnictwie. Zamknięto też centrum obsługi remontowej w Hill AFB w Utah.
Samoloty wycofywane w Davis-Monthan nie odlatują daleko. Słynne lotnicze cmentarzysko wycofanych maszyn mieści się na tym samym lotnisku.
To najważniejszy element układanki. Samolot można jeszcze teoretycznie zatrzymać w służbie decyzją Kongresu. Instruktorów, techników i linii remontowej, których już nie będzie, już nie.
Samolot A-10 Thunderbolt II Sił Powietrznych USA ze 190. Eskadry Myśliwskiej 124. Skrzydła Myśliwskiego podczas ćwiczeń Steel Knight w Idaho, 9 grudnia 2025 r.
Kongres USA ratuje legendarne samoloty szturmowe
Narzędziem, za pomocą którego Kongres blokuje decyzje Pentagonu, jest NDAA, czyli coroczna ustawa autoryzująca wydatki obronne. Nie przyznaje ona pieniędzy (to robi osobna ustawa budżetowa), ale to właśnie w niej zapisuje się takie rzeczy jak zakaz schodzenia poniżej określonej liczby samolotów. Uchwala się ją nieprzerwanie od ponad sześćdziesięciu lat. To realne narzędzie w rękach Kongresu, które pozwala blokować pomysły prezydenckiej administracji i Pentagonu.
Rzecz w tym, że Izba Reprezentantów i Senat piszą własne wersje, a dopiero potem uzgadniają je w komisji, by otrzymać wspólną obowiązującą wersję ustawy. To dlatego dla losów A-10 znacznie ważniejsze jest to, co znalazło się w NDAA niż osobne projekty ustaw.
Samolot A-10 Thunderbolt II przed tankowaniem w powietrzu podczas operacji Epic Fury, 9 marca 2026 r.
Polityczne wsparcie dla A-10 pozostaje silne. Jeszcze w październiku 2025 r. kongresmen Tom Barrett z Michigan wraz z niemal całą delegacją stanową oraz całą delegacją Idaho wysłał dwupartyjny list do Komisji Sił Zbrojnych, domagając się ochrony maszyn stacjonujących w Selfridge i Gowen Field.
Tradycyjnie pierwszym polem walki była właśnie NDAA. Izba Reprezentantów przyjęła swoją wersję 22 lipca 2026 r. stosunkiem głosów 216 do 212.
Czytaj więcej
Stany Zjednoczone po raz pierwszy od wznowienia walk z Iranem użyły strategicznego bombowca B-1 do ataku na cele Korpusu Strażników Rewolucji Islam...
Efekt jest jednak dla obrońców Warthoga rozczarowujący. W przeciwieństwie do ustawy na 2026 r. nowa wersja nie określa żadnych limitów liczbowych. Po 30 września znika więc obowiązek utrzymania w służbie 103 maszyn. Izbowa ustawa zawiera jedynie zapis zobowiązujący do podtrzymania szkoleń, obsługi i utrzymania tych maszyn do 2030 r., czyli dokładnie w terminie założonym przez Pentagon. Autorem tego zapisu jest kongresmen Abe Hamadeh z Arizony.
Osobny przepis nakazuje z kolei ocenę możliwości przekazania części A-10 innemu rodzajowi sił zbrojnych. To zapis raczej teoretyczny, bo Armia USA jeszcze w 1966 r., w porozumieniu z lotnictwem, zrzekła się prawa do eksploatacji załogowych stałopłatów bojowych, a Korpus Piechoty Morskiej nie ma ani takich zdolności, ani potrzebnego budżetu.
Samolot A-10C Thunderbolt II rozsiewa flary podczas misji w obszarze odpowiedzialności Dowództwa Centralnego Stanów Zjednoczonych, 5 stycznia 2026 r.
Na marginesie warto odnotować, że w tej samej ustawie znalazł się przepis wstrzymujący budowę „pancerników Trumpa” do czasu poświadczenia dojrzałości technologicznej ich uzbrojenia. Izba Reprezentantów w tym samym dokumencie broni więc samolotu z lat 70. i hamuje okręt, który ma powstać w latach 30.
BRRRRT Act, czyli próba odwrócenia biegu wydarzeń
I tak pojawia się nowa ustawa. Na taki rozwój wypadków zanosiło się już w czasie prac w komisji. Prawdopodobnie ich przebieg zdecydował, że 20 lipca, dwa dni przed uchwaleniem NDAA, do Izby wpłynął osobny projekt.
Formalnie to Bolstering Recognition, Resurgence, Retention, and Remembrance of the Thunderbolt Act, czyli ustawa o wzmocnieniu uznania, odrodzeniu, utrzymaniu i pamięci o Thunderbolcie. Tak karkołomną nazwę wymyślono jednak wyłącznie po to, by skrót brzmiał BRRRRT. Tak właśnie, w amerykańskim zapisie, oddaje się dźwięk działka GAU-8.
Czytaj więcej
Bombowiec B-52 ma za sobą siedemdziesiąt lat służby. Zabiera większy ładunek bomb niż jakikolwiek inny samolot bojowy. Chiny uznały go za większe z...
Za projektem stoi Hamadeh, a współprowadzącym jest Don Davis, demokrata z Karoliny Północnej i wiceprzewodniczący komisji z ramienia mniejszości. Obaj zasiadają w podkomisji odpowiadającej za strukturę sił myśliwskich. Wśród czterech republikańskich współwnioskodawców są deputowani z Georgii i Missouri, stanów z dwiema ostatnimi bazami A-10.
Opublikowany już pełny tekst pokazuje, że ustawa nakazuje utrzymanie w służbie co najmniej 126 maszyn do roku fiskalnego 2033, zabrania redukcji personelu jednostek, zdolności szkolenia pilotów, zdolności testowych i obsługi remontowej, a równocześnie wymaga odbudowania tego, co już zlikwidowano. Sekretarz Sił Powietrznych miałby na przedstawienie planu odbudowy 90 dni od wejścia ustawy w życie.
Osiągnięcie progu 126 maszyn oznaczałoby wstrzymanie zaplanowanych już wycofań i wyciągnięcie wycofanych samolotów z cmentarzyska.
A-10C Thunderbolt II nad Zatoką Meksykańską, 16 września 2025 r.
Najważniejszy jest jednak inny zapis. Ustawa definiuje, co może zostać uznane za następcę A-10. Nowa maszyna musiałaby osiągnąć pełną gotowość operacyjną, mieć zapewnionych pilotów, techników, szkolenie, logistykę i zaplecze remontowe, a przede wszystkim przejąć jako zadania podstawowe wszystko to, co dziś robi Warthog: bliskie wsparcie wojsk, naprowadzanie lotnictwa, osłonę akcji ratunkowych i odzyskiwanie personelu zza linii wroga.
To uderza wprost w dotychczasową linię argumentacji lotnictwa. Samo przypisanie zadań A-10 istniejącym samolotom, takim jak F-35, F-16, F-15E czy F-15EX, nie wystarczyłoby do spełnienia wymogów ustawy.
Do tego dochodzi warunek proceduralny: certyfikację musieliby zatwierdzić na piśmie sekretarz Armii, komendant Korpusu Piechoty Morskiej i dowódca sił specjalnych, czyli wszyscy ci, którzy z wsparcia tych maszyn korzystają.
Czytaj więcej
Wojskowe Zakłady Uzbrojenia przekazały armii kolejne wyrzutnie iLauncher. To najdroższy komponent programu Pilica+. Polska obrona bardzo krótkiego...
Rozbudowany rozdział dotyczy maszyn już wycofanych. Wybrane egzemplarze miałyby być przechowywane w stanie umożliwiającym powrót do służby, z zachowaniem głównych systemów i elementów konstrukcyjnych, bez demilitaryzacji. Zakazana byłaby kanibalizacja maszyn po wymianie skrzydeł, z resursem powyżej 1500 godzin lub uznanych za kandydatów do reaktywacji bądź przekazania za granicę.
Jest w projekcie także wątek, który warto odnotować osobno. Pentagon miałby ocenić do stycznia 2027 r. możliwość przekazania nadmiarowych A-10 partnerom zagranicznym, w ramach sprzedaży rządowej albo programu sprzedaży nadwyżek sprzętu obronnego. To nie pierwszy taki pomysł. W 2024 r. Kongres kazał zbadać możliwość przekazania tych maszyn Jordanii. Wydaje się, że w takiej formie projekt nie ma szans, o czym jego autorzy prawdopodobnie wiedzą.
Samolot A-10 Thunderbolt II Sił Powietrznych USA eskortuje USS Nebraska (SSBN 739), okręt podwodny klasy Ohio uzbrojony w pociski balistyczne, Ocean Spokojny, 28 lipca 2026 r.
Senat schował szturmowego A-10 w definicji myśliwców
Senacka wersja ustawy obronnej nie zawiera osobnego przepisu poświęconego A-10. Zawiera natomiast zapis o wymogach inwentarzowych dla samolotów myśliwskich, a także osobne przepisy poświęcone bezzałogowcom MQ-9 i samolotom wczesnego ostrzegania E-3.
Rozwiązanie zagadki pominięcia A-10 leży w definicji. Przepis określa samolot myśliwski jako maszynę z przedrostkiem „F” lub „A” w oznaczeniu, załogową, wykonującą misje jedno- lub wielorolowe, w tym atak naziemny, wsparcie bliskie i wsparcie akcji ratowniczych. A-10 wchodzi więc do puli utrzymywanej floty automatycznie, przez sam przedrostek.
Samolot A-10 Thunderbolt II ląduje w warunkach polowych na wyschniętym dnie jeziora w rejonie Alamo w Nevadzie, 28 maja 2026 r.
To ochrona znacznie słabsza niż dotychczas. Teoretycznie Siły Powietrzne mogłyby bowiem wycofać wszystkie A-10, o ile zrekompensują to np. samolotami F-35 i F-15EX i utrzymają zbiorczy próg wszystkich maszyn myśliwskich. Senat potrafi przy tym pisać osobne przepisy dla konkretnych typów, o czym świadczą nie tylko historyczne zapisy o Warthogu, ale i nowe o MQ-9 i E-3. Można więc zaryzykować twierdzenie, że w przypadku A-10 nie zrobiono tego świadomie.
Do tego dochodzi problem znacznie poważniejszy. 14 lipca Senat nie zdołał przyjąć wniosku o przystąpienie do rozpatrzenia własnej wersji ustawy. Głosowanie nad zamknięciem debaty zakończyło się wynikiem 50 do 46, przy wymaganych 60 głosach. Demokraci zablokowali ustawę, argumentując, że nie zamierzają jej popierać w czasie, gdy administracja prowadzi wojnę z Iranem bez zgody Kongresu.
Sytuacja jest więc nieco paradoksalna. Ta sama wojna, która uratowała A-10 przed wycofaniem, zablokowała ustawę, która miałaby przesądzić o przyszłości samolotu.
Czytaj więcej
Tylko w tym roku polskie myśliwce co najmniej ośmiokrotnie przechwytywały rosyjskie samoloty rozpoznawcze Ił-20. Kreml takimi prowokacjami jest w s...
Ustawa, która miejscami sama sobie przeczy
Jest w projekcie BRRRRT jeszcze jeden zapis, który zasługuje na osobne potraktowanie, bo przyznaje rację stronie przeciwnej. Ustawa nakazuje przeprowadzenie konkurencyjnych eksperymentów z systemami autonomicznymi, półautonomicznymi i wspieranymi sztuczną inteligencją, istotnymi dla zestawu misji A-10, z zachowaniem realnej kontroli człowieka nad wyborem celu, użyciem uzbrojenia i przerwaniem misji.
W praktyce oznacza to, że autorzy przepisów broniących załogowego samolotu szturmowego szukają jego następcy poza kategorią samolotu załogowego. I mają rację. Najbardziej prawdopodobnym dziedzicem misji Warthoga nie jest ani F-35, ani przygotowywany dopiero do produkcji F-47, tylko coś, co nie ma jeszcze oznaczenia, a swoją skuteczność pokazuje właśnie na Ukrainie.
Samolot A-10 Thunderbolt II podczas pokazów w Luke Air Force Base w Arizonie, 20 marca 2026 r.
Cały ciężar przepisów o A-10 spoczywa dziś po stronie Izby Reprezentantów. W komisji uzgadniającej zapisy jednoizbowe są typowo najsłabsze, bo nie mają senackiego odpowiednika, o który można się targować. Izbowy przepis może więc zostać rozwodniony albo wypaść z końcowej, wspólnej wersji ustawy.
Sam BRRRRT Act został dopiero wniesiony, jest zatem na bardzo wczesnym etapie prac legislacyjnych. Skierowano go do Komisji Sił Zbrojnych i dodatkowo do Komisji Spraw Zagranicznych. Na tym etapie większość takich inicjatyw nigdy nie wychodzi z komisji.
Szkolenie pilotów A-10 Thunderbolt II w Missouri, 13 sierpnia 2026 r.
I tu dochodzimy do sedna. Spór o A-10 trwa od dwunastu lat i przez cały ten czas obie strony mówią o czym innym. Siły Powietrzne argumentują potrzebę wycofania maszyny nie tylko kosztami jej utrzymania, ale przede wszystkim niską przeżywalnością nad polem walki nasyconym nowoczesną obroną przeciwlotniczą. Kongres odpowiada, że nie widzi certyfikowanego następcy dla misji, które A-10 skutecznie wykonuje. Obie strony mają rację. Tyle że każda z nich myśli o innych scenariuszach wojny.
Iran pokazał scenariusz, w którym A-10 działa świetnie: przeciwnik z rozbitą obroną powietrzną, cele niskiej wartości rozproszone na dużym obszarze, potrzeba długiego pozostawania nad rejonem działań. Zwalczanie irańskich łodzi w Cieśninie Ormuz to zadanie, do którego trudno wyobrazić sobie tańsze narzędzie niż działko kalibru 30 mm. Ale to nie jest scenariusz pełnoskalowej wojny z Chinami, pod który Pentagon buduje siły zbrojne.
A-10 Thunderbolt II w bazie Osan w Pyeongtaek w Korei Południowej, 17 lipca 2025 r.
Warto to zapamiętać, obserwując, jak Kongres przez kolejne miesiące będzie próbował uratować samolot, którego linii szkoleniowej nie zdążył ocalić. Ustawa może przejść pod naciskiem lobbingu kongresmenów ze stanów związanych z programu użytkowania A-10. Jednak instruktorów, którzy odeszli w kwietniu, i tak nie da się wówczas już przywrócić do służby.