Współcześnie pod kategorię „drony” podciągane są wszystkie systemy bezzałogowe. Trudno jednak pogodzić się z tym, że maszyna ważąca kilkaset gramów i wyposażona w kamerę, odrzutowy pocisk przenoszący 200 kg materiału wybuchowego czy wielozadaniowy samolot bojowy pozbawiony pilota (klasyfikowane jako CCA – Collaborative Combat Aircraft) określane są tym samym słowem. Szczególnie ta ostatnia kategoria wydaje się być interesująca i perspektywiczna dla rozwoju lotnictwa bojowego.

Reklama
Reklama

Wielka premiera BAE Systems. Brontanax już w przyszłym roku może brać udział w ćwiczeniach wojskowych

Nieoczekiwanie brytyjski koncern BAE Systems zaprezentował na Farnborough International Airshow 2026 samolot bezzałogowy Brontanax. To już prototyp, a nie tylko urządzenie demonstracyjne. Powstał w zakładach BAE Systems w Warton i z hukiem wszedł na rynek zaledwie tydzień po uruchomieniu przez Royal Air Force programu samolotu bezzałogowego Storm Fighter.

Czytaj więcej

Czy polska nauka skorzysta na potężnych wydatkach obronnych

Brontanax na razie jest przygotowywany do prób naziemnych, a jego start ma odbyć się dość szybko. Już w przyszłym roku może być skierowany do ćwiczeń wojskowych w ramach NATO. Maszyna miałaby współpracować najpierw z EF Typhoon, w przyszłości zaś z Tempestem (czyli maszyną powstającą w ramach programu międzynarodowego GCAP).

Parametry Brontanaxa nie są znane. Wiadomo jedynie, że ma być zbliżony do samolotu szkolnego BAE Hawk (12,5 m długości, rozpiętość skrzydeł 10 m). Stosunkowo duża powierzchnia trapezoidalnych skrzydeł sugeruje duży zasięg, podobnie, jak głęboki kadłub zdolny do pomieszczenia znacznych ilości paliwa i uzbrojenia. Niektórzy eksperci sugerują, że konstrukcja jest dostatecznie solidna, by służyć na lotniskowcach Royal Navy.

Prototyp napędza silnik odrzutowy Williamsa, ale docelowo może to być rodzimy Rolls-Royce Orpheus. Przewidywane są różne opcje uzbrojenia oraz wyposażenie do walki radioelektronicznej. Koszt ma wynosić ok. 25 proc. wartości klasycznych samolotów bojowych. 

Niemiecki samolot bezzałogowy opóźnia się

Z drugiej strony, jak donosi internetowe wydanie niemieckiej gazety „Welt”, niemiecki bezzałogowy samolot myśliwsko-bombowy (Jagdbomberdrohne) jest opóźniony. Pierwotnie Luftwaffe miała otrzymać pierwsze maszyny już w 2029 r., ale według nieoficjalnych doniesień jest to obecnie uznawane za nierealne. Co więcej, konkurs na dostawę maszyny rozpocznie się nie wcześniej niż w przyszłym roku. Biorąc pod uwagę duże wymagania Luftwaffe odnośnie samodzielnej realizacji zadania w razie utraty kontaktu z centrum dowodzenia, sam system sterowania maszyną może wymagać dłuższych prac.

Niemiecki program bezzałogowego samolotu myśliwsko-bombowego opóźnia się. Na zdjęciu niedoszły „pewn

Niemiecki program bezzałogowego samolotu myśliwsko-bombowego opóźnia się. Na zdjęciu niedoszły „pewniak”, MQ-28 Ghost Bat Boeinga.

Foto: Boeing

Trudno orzec, co dokładnie się stało. Jeszcze pół roku temu Luftwaffe miała być zainteresowana bezpośrednim zakupem MQ-28 Ghost Bat, które miały dostarczyć wspólnie Boeing Australia i Rheinmetall (podczas FIA 2026 do zespołu dołączył Hensoldt). Obecnie zapewne musi konkurować on z kilkoma innymi maszynami, które również były szeroko reprezentowane w Farnborough. Amerykański Kratos we współpracy z Airbusem oferuje Niemcom (ale przecież nie tylko) XQ-58 Valkyrie (jako U740, z kolei niemiecki Helsing przygotował CA-1KA Europa (wciąż w fazie projektowania, w powietrze wzniesie się w przyszłym roku). Zaledwie kilka tygodni temu koncern General Atomics uzyskał zgodę rządu USA na przekazanie informacji o swoim Gambit 6.

Wyraźny trend. Bezzałogowe samoloty bojowe wkrótce będą tak powszechne, jak F-16

Poza powyższymi, swoją koncepcję zademonstrował też szwedzki Saab, z pewnością własnej drogi będą też szukali – wobec fiaska programu FCAS – Francuzi. Sam Airbus zresztą w zanadrzu ma też U760 Ravenstorm o większych możliwościach od Valkyrie. Coraz bliżej testów w locie jest też amerykański X-Bat, którego producent zadeklarował, że niezwykła maszyna oferowana Polsce wzniesie się w powietrze przed końcem roku.

Airbus wspólnie z amerykańskim Kratosem rozwija prostszy U740 Valkyrie oraz własny bardziej zaawanso

Airbus wspólnie z amerykańskim Kratosem rozwija prostszy U740 Valkyrie oraz własny bardziej zaawansowany U760 Ravenstorm. Na zdjęciu makieta drugiej z maszyn.

Foto: Airbus

Wyraźnie widoczny jest proces rozwoju bezzałogowych samolotów bojowych. Wciągu kilku lat staną się one równie powszechne, co F-16, F-35, Eurofightery czy Rafale, uzupełniając potencjał starszych maszyn. Dotyczy to zwłaszcza szczególnie ryzykownych misji, podczas których łatwo o śmierć cennego pilota. Co ciekawe, Europa zdaje się preferować większe i bardziej samodzielne konstrukcje, niż USAF – amerykańskie CCA mają być wyraźnie mniejsze od maszyn szkolnych. Wynikać to może z mniejszej ogólnej liczby maszyn w siłach powietrznych poszczególnych państw.