Ok. 50 samolotów bojowych i wsparcia miało przebywać jednocześnie nad Polską we wtorek 18 sierpnia. Nie wszystkie miały włączone transpondery, zatem śledzenie ich za pomocą popularnych aplikacji było niemożliwe.
W powietrzu znalazły się także europejskie tankowce Airbus A330-243 MRTT, amerykańskie Boeing KC-135T Stratotanker, amerykański samolot wczesnego ostrzegania i dozoru Boeing E-3 Sentry i inne. Niecodziennym gościem był jednak znacznie mniejszy, wręcz niepozorny Gulfstream/L3Harris EA-37B Compass Call.
Czytaj więcej
Amerykańska Marynarka Wojenna przyznała należącej do koncernu RTX firmie Raytheon siedmioletni kontrakt o wartości 22,9 mld dolarów na zwiększenie...
Czym jest EA-37B Compass Call
Maszyna należąca do U.S. Air Force operowała na północy kraju, w rejonie od Grudziądza do wybrzeża na zachód od Władysławowa. EA-37B Compass Call to samolot walki radioelektronicznej. Służy do realizacji misji równie bojowych, co uzbrojone w bomby i rakiety F-35 czy B-2. Jego orężem nie są jednak pociski niszczące to, co w powietrzu, na wodzie i na ziemi, lecz anteny emitujące fale elektromagnetyczne.
Użycie tego samolotu w czasie pokoju jest w zasadzie niespotykane, bowiem właściwie jego jedyną funkcją jest prowadzenie działań bojowych. W razie potrzeby ma on wspierać własne siły powietrzne, lądowe oraz morskie za pomocą emisji sygnałów zakłócających działanie systemów przeciwnika, opartych o fale elektromagnetyczne. Oznacza to w praktyce, że samolot ten jest w stanie zakłócić działanie systemów łączności radiowej, układy nawigacji satelitarnej (w przypadku Rosjan byłby to GLONASS) czy nawet systemy radiolokacyjne. Czyni to przeciwnika częściowo „ślepym”, „głuchym” i pozbawionym możliwości komunikacji, a więc skutecznego dowodzenia. Niemożliwe staje się dla niego w pełni skuteczne naprowadzanie wielu typów uzbrojenia itd.
Samolot EA-37B Compass Call podczas swego pierwszego oficjalnego lotu z bazy Davis-Monthan w Arizonie, 28 sierpnia 2024 r.
Zasięg oddziaływania wyposażenia samolotu Compass Call nie jest znany, lecz zapewne jest liczony w setkach km. Najprawdopodobniej więc w zasięgu jego systemów pozostawał cały obwód kaliningradzki, rosyjska eksklawa nad Bałtykiem. Same systemy były zapewne wyłączone, bowiem stanowią one broń – ich użycie przeciw rosyjskim siłom byłoby krokiem niemal równorzędnym do wystrzelenia rakiet w kierunku rosyjskich baz czy okrętów. Stąd też nie stosuje się ich w czasie pokoju wobec potencjalnych przeciwników, a dodatkowym argumentem „przeciw” jest możliwość zbierania danych o jego emisjach.
Samolot z antenami zamiast rakiet
EA-37B to zupełnie nowa maszyna w arsenale Sił Powietrznych USA, wprowadzona do służby przed dwoma laty jako następca EC-130H. Bazę stanowi samolot biznesowy Gulfstream G550. Od wersji cywilnej, znanej z kolei w Polsce jako baza dla małych VIP-olotów, różni się on z zewnątrz głównie zestawem anten. Jako pierwsze wzrok przykuwają potężne, ciągnące się wzdłuż kadłuba anteny konforemne, podobne do stosowanych jako osłony radarów na samolocie wczesnego ostrzegania G550 CAEW. Oprócz tego mniejsze anteny można dostrzec m.in. przed oszkleniem kabiny pilotów, na szczycie statecznika pionowego itd.
Czytaj więcej
Wojskowe Zakłady Uzbrojenia przekazały armii kolejne wyrzutnie iLauncher. To najdroższy komponent programu Pilica+. Polska obrona bardzo krótkiego...
Z uwagi na duże znaczenie strategiczne niezwykle cennego samolotu, zasób dostępnych informacji jest ograniczony. Wiadomo, że załogę stanowi dwóch pilotów i kilku (maksymalnie siedmiu, w zależności od profilu misji) żołnierzy odpowiedzialnych za obsługę systemów zadaniowych. Wśród nich występować ma dowódca-oficer walki radioelektronicznej, oficer walki radioelektronicznej nadzorujący uzbrojenie, kierownik misji, analitycy, technicy itd. Zasięg samolotu to 7100 km, załoga może więc dość długo realizować swoje zadania. Nowsza wersja Baseline 4 ma otwartą architekturę, co pozwala na łatwe uzupełnienie lub wymianę zestawu systemów zadaniowych. Dostawcą głównych urządzeń bojowych jest BAE Systems, zaś integratorem L3Harris.
Do tej pory maszyny te zamówiły jedynie siły powietrzne Stanów Zjednoczonych (dziesięć sztuk, z czego większość dostarczono) oraz Włoch. Włosi zamówili na razie pakiety wyposażenia, które pozwolą na doposażenie dwóch cywilnych G550. Amerykańska załoga z jednostki liniowej odbyła pierwszy lot szkoleniowy 2 maja 2025 r. – byli to lotnicy z 43. Eskadry Walki Radioelektronicznej z bazy Offutt.
Samolot walki radioelektronicznej EA-37B Compass Call na lotnisku w Arizonie, 2 lipca 2026 r.
Szeroko zakrojone ćwiczenia u granic Królewca
Tak tłumnie zgromadzone lotnictwo państw NATO stanowi wyraźny sygnał, ale czego? Większość komentatorów interpretuje tę aktywność jako odpowiedź na rzekome rosyjskie wrogie kroki w stosunku do państw wschodniej flanki NATO, przed którymi ostrzega od jakiegoś czasu m.in. wywiad amerykański. Może to być np. powtórzenie „incydentu” z dronami czy pociskami, tym razem być może wymierzonego w cel poważniejszy niż pole pszenicy. Być może jest to nawet faktyczne przygotowanie na wizytę spodziewanych, choć nieproszonych, „gości”. Warto też odnotować, że Rosja wzmocniła w ostatnich dniach Flotę Bałtycką.
Zapewne dołączenie do zespołu maszyny takiej jak EA-37B Compass Call ma wzmacniać przekaz NATO o gotowości do obrony swoich członków. Samoloty tego rodzaju niezmiernie rzadko operują tak blisko granic potencjalnego przeciwnika, o ile nie ma ryzyka wybuchu wojny. Można oczekiwać, że wprowadzenie do akcji EA-37B Compass Call, choć bez aktywnych urządzeń walki radioelektronicznej, miało podkreślać wagę posiadanych argumentów i determinację Sojuszu. Dodatkowo samoloty bojowe, których nie widać na lotniczych mapach, zapewne latały tuż przy granicy – samą swoją obecnością miały studzić zbyt rozgrzane głowy na Kremlu.