Nieuchwytne i zabójcze HIMARS-y już w Polsce

Amerykańska broń, która z niebywałą precyzją może niszczyć cele odległe o 300 km, a w zeszłym roku dała popis skuteczności w Ukrainie, jest już w kraju. To przełom w uzbrojeniu wojsk lądowych.

Publikacja: 15.05.2023 18:53

Rakietowe wyrzutnie systemu HIMARS pozwolą Wojskom Lądowym skutecznie atakować strategiczne cele odl

Rakietowe wyrzutnie systemu HIMARS pozwolą Wojskom Lądowym skutecznie atakować strategiczne cele odległe o setki kilometrów dotąd nieosiągalne dla polskich artylerzystów

Foto: PAP - Leszek Szymański

Co ważne, kontrakt na 20 wyrzutni High Mobility Artillery Rocket System z 2019 r. już został rozszerzony o 500 kolejnych zestawów. Dobrą wiadomością jest przy tym fakt, że znacząca część przyszłych wyrzutni HIMARS montowana będzie na podwoziach Jelcza. MON zapowiada, że za gigantycznym kontraktem na rakietowy sprzęt i dostawami prawie 10 tys. sztuk kierowanych pocisków, pójdą w kraju inwestycje.

Na początku maja, po wizycie w zakładach Lockheed Martin Camden w Arkansas, gdzie produkowane są HIMARS-y, wicepremier i szef MON Marusz Błaszczak zapowiedział, że w Polsce powstanie centrum produkcyjne i serwisowe rakietowego uzbrojenia o regionalnym zasięgu.

Czytaj więcej

Rosjanie coraz lepiej radzą sobie z amerykańskimi systemami HIMARS

Rodzime inwestycje

Serwisowy ośrodek z czasem mógłby przejąć funkcje produkcyjne z możliwością dostaw precyzyjnej broni na rynki trzecie.

Wczoraj Agencja Uzbrojenia MON potwierdziła, że zaprosiła Lockheed Martin do negocjacji umowy ramowej dla programu Homar-A. W ramach tego projektu Lockheed Martin wraz z polskim przemysłem zintegruje kluczowe elementy wyrzutni rakietowej HIMARS na pojeździe ciężarowym Jelcz 6x6. Negocjacje obejmą również dyskusję dotyczącą możliwości uruchomienia nad Wisłą produkcji pocisków do systemu.

Polska ma swój interes w tworzeniu centrum serwisowego systemu HIMARS w rodzimym przemyśle. Po tym, jak jeszcze w tym roku zbrojeniowemu gigantowi zza Atlantyku uda się wykonać kontrakt na dostawy 20 zamówionych w USA w 2019 r. zestawów rakietowych (pierwsze wyrzutnie z tej puli przerzucone z USA drogą lotniczą już są w kraju, reszta dotrze jesienią), do armii będą dostarczane HIMARS-y z finalizowanego właśnie kolejnego zamówienia na pół tysiąca rakietowych zestawów. Chodzi o 486 wyrzutni HIMARS i ok. 9 tys. sztuk rakietowej amunicji, a także kompletny pakiet wsparcia o wartości szacowanej łącznie na ok. 10 mld dolarów.

Czytaj więcej

MON: Zbudujemy w kraju rakietowe centrum HIMARS

Strzelby marines

Jak precyzuje polski resort obrony, w ramach najnowszego kontraktu Wojska Lądowe dostaną najpierw 18 gotowych zestawów HIMARS z zapasem rakiet ziemia-ziemia kilku typów – zarówno dalekosiężnych ATACAMS, jak i taktycznych pocisków rodziny GLMRS. Oprócz tego, do Polski trafi 486 kompletnych zestawów komponentów do zabudowy wyrzutni (Launcher-Loader Module Kit) na podwoziach kołowych dolnośląskiego Jelcza. Umowa przewiduje też dostawy sprzętu pomocniczego, systemów łączności, części zamiennych i zestawów naprawczych, a także wdrożenie programów szkolenia personelu.

Amerykańskie zestawy High Mobility Artillery Rocket System trafiły w 2005 r. do służby jako ofensywny oręż dostosowany do potrzeb amerykańskiego Korpusu Piechoty Morskiej. Potem, oprócz marines, systemy HIMARS zamawiali także sojusznicy z NATO. Wyrzutnie HIMARS umieszczone są na sześciokołowych pojazdach wysokiej mobilności i można je transportować samolotami C-130 Hercules.

Precyzyjna broń

Zdaniem ekspertów atutem HIMARS-ów jest przede wszystkim potężny, prawie czterometrowej długości, pocisk M-57 ATACMS kal. 607 mm. To dalekosiężny oręż o przeznaczeniu operacyjnym. Balistyczna rakieta z głowicą bojową, zawierającą ok. 250 kg materiału wybuchowego, naprowadzana jest na cel inercyjnie (bezwładnościowo), a także satelitarnie przy wykorzystaniu zabezpieczonego przed zakłóceniami wojskowego systemu GPS. Jej zasięg przekracza 300 km. Polska zdecydowała o zamówieniu 45 tych długodystansowych pocisków.

Zestaw HIMARS ma jednak charakter uniwersalny – wyrzutnie w wersji sześcioprowadnicowej można załadować różnymi wersjami kierowanych rakiet GMLRS mniejszego kalibru z głowicami odłamkowo-burzącymi, a nawet kasetowymi. Można nimi zwalczać punktowe cele na dystansie 85-150-200 km. Polska zamówiła, oprócz dalekosiężnej rakietowej amunicji ATACMS, 478 zestawów do ładowania wyrzutni, 461 zestawów precyzyjnych rakiet GMLRS-AW, 521 zestawów GMRLS-U i 532 zestawy rakiet GMLRS o zwiększonym do 150 km zasięgu (GMLRS-ER AW).

Oręż sławny w Ukrainie

O niezwykłej skuteczności wyrzutni HIMARS świadczy efekt wykorzystania tej rakietowej, bardzo precyzyjnej broni w zeszłorocznej, letniej ofensywie w Ukrainie. Niewielka liczba wyrzutni dostarczona nad Dniepr przez USA w 2022 r. pozwoliła na spektakularne likwidowanie strategicznych celów i zgrupowań wrogich wojsk, ośrodków dowodzenia, baz logistycznych, a także utorowała drogę do zwycięskich kontrataków i powodzenia kampanii na południowym wschodzie Ukrainy.

Adam M. Maciejewski, ekspert militarny ds. broni rakietowej pisma „Wojsko i Technika”

Układ naprowadzania amunicji HIMARS trudno sparaliżować, bo np. odpalony dalekosiężny pocisk ATACMS leci błyskawicznie i przeciwnik nie ma czasu na skuteczne użycie środków walki radioelektronicznej. Dzięki dużej mobilności zestawu broń niełatwo też zniszczyć na polu walki: to oręż typu „shoot and scoott” (strzelaj i zwiewaj). W terenie wyrzutnie potrzebują ok. 60 sekund, aby zająć pozycję ogniową i oddać salwę. Przy pomocy mobilnej broni można likwidować strategiczne obiekty na tyłach wroga: posterunki radiolokacji, stanowiska wyrzutni czy ośrodki dowodzenia. 

Broń do specjalnych zadań

HIMARS to może już nie najnowsza, ale wciąż bardzo precyzyjna broń rakietowa. Potrafi z odległości kilkuset kilometrów uderzyć w cel z dokładnością do 10 metrów. Wystarczy na pulpicie panelu kierowania ogniem wpisać koordynaty geograficzne celu i nacisnąć guzik.

Rakiety można uzbrajać w ładunki kasetowe do niszczenia potencjału wroga na dużej powierzchni. Klasyczne pociski balistyczne mogą też mieć programowany ładunek. Odłamkowo-burzące głowice rakiet można zdetonować na określonej wysokości nad ziemią albo zastosować zapalnik zbliżeniowy, który uaktywni ładunek bojowy przy zderzeniu z celem, albo też użyć pocisku penetrującego, przeznaczonego do likwidacji bunkrów czy umocnień, który potrafi sforsować żelbetowe zabezpieczenia kilkumetrowej grubości.

Co ważne, kontrakt na 20 wyrzutni High Mobility Artillery Rocket System z 2019 r. już został rozszerzony o 500 kolejnych zestawów. Dobrą wiadomością jest przy tym fakt, że znacząca część przyszłych wyrzutni HIMARS montowana będzie na podwoziach Jelcza. MON zapowiada, że za gigantycznym kontraktem na rakietowy sprzęt i dostawami prawie 10 tys. sztuk kierowanych pocisków, pójdą w kraju inwestycje.

Na początku maja, po wizycie w zakładach Lockheed Martin Camden w Arkansas, gdzie produkowane są HIMARS-y, wicepremier i szef MON Marusz Błaszczak zapowiedział, że w Polsce powstanie centrum produkcyjne i serwisowe rakietowego uzbrojenia o regionalnym zasięgu.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Modernizacja Sił Zbrojnych
Borsuk zatwierdzony. MON podpisał umowę na nowe bwp dla wojska
Modernizacja Sił Zbrojnych
Jednak nie koreański? Ciężkiego bwp zbudujemy sami
Biznes
Pancerny drapieżnik z epoki cyfrowej. Borsuki dokonają rewolucji w polskiej armii
Przemysł Obronny
Miliardy dla polskiej zbrojeniówki. Huta Stalowa Wola zwiększa moce produkcyjne
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Modernizacja Sił Zbrojnych
Nowe Groty i karabiny wyborowe dla Wojska Polskiego
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą