Będące częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej Mesko specjalizuje się głównie w produkcji amunicji i zestawów przeciwlotniczych Piorun, których obecnie produkuje ok. 1,3 tys. sztuk rocznie. Jak podała spółka, w 2025 r. udało jej się osiągnąć rekordowe wyniki. Przychody przekroczyły 2,2 mld zł, a zysk to prawie 400 mln zł. Od 2023 r. udało się podwoić przychody, a zysk wzrósł aż sześciokrotnie. „W kolejce po Pioruny ustawiają się kolejne kraje. Rakiety MESKO kupują już Litwa, Łotwa, Estonia, Gruzja, Mołdawia, Norwegia, Szwecja, Belgia i USA. Ostatnio swoje zainteresowanie zakupem eksportowego hitu ze Skarżyska wyraziła Francja” – informuje w swoim komunikacie Mesko.
W tym wypadku warto jednak zaznaczyć, że zdolności produkcyjne Piorunów, mimo że na tle konkurencji duże, i tak nie nadążają za popytem. Wydaje się, że tak wysokie zyski są pokłosiem tej nierównowagi popytu i podaży i tego, że ceny produktów wytwarzanych przez spółkę mocno wzrosły.
Ponad miliard złotych dofinansowania
Rekordowe wyniki pomogą zapewne zrealizować procesy inwestycyjne, które spółka przeprowadza. Do końca 2026 r. ma się wreszcie zakończyć Projekt 400. „To trzy zadania, na które składają się inwestycje w produkcję prochów i amunicji wielkokalibrowej w Pionkach, inwestycje w produkcję amunicji mało i średniokalibrowej oraz inwestycje w rozwój produkcji rakiet przeciwlotniczych w Skarżysku-Kamiennej”. Warto jednak przypomnieć, że jest on opóźniony o ponad 2 lata, a w trakcie realizacji jego cena wzrosła z nieco ponad 400 mln do ponad 600 mln zł. Z tego 150 mln zł dołoży państwo z Funduszu Inwestycji Kapitałowych (FIK) Ministerstwa Aktywów Państwowych.
Czytaj więcej
Spółka związana z Grupą WB odstąpiła od postępowania na dostawy amunicji artyleryjskiej 155 mm, którą mamy kupić z pożyczek SAFE. To oznacza, że wi...
Z kolei prawie 900 mln zł państwo polskie przeznaczy na Projekt 155, czyli budowę zdolności do produkcji korpusów tych pocisków. W sumie na ten program spółki PGZ otrzymają od podatników 2,4 mld zł. Licencję spółka kupiła od brytyjskiego BAE Systems, a docelowo od 2028 r. ma być produkowanych ok. 150 tys. pocisków rocznie. Wciąż nie jest oczywiste, że będziemy mieli pełną samodzielność tej produkcji, problemem są m.in. ładunki miotające. Mimo rozmów z Eurenco, umowa wciąż nie została podpisana.
Inwestycje Mesko dotyczą także programu Narew. W tym wypadku chodzi o budowę silnika rakietowego oraz głowicy fragmentującej pocisków.
Nowa szansa i stare problemy Mesko
Jeśli te projekty uda się zakończyć z sukcesem, to na początku przyszłej dekady, zatrudniające obecnie ok. 3 tys. pracowników Mesko, będzie w zupełnie innym miejscu.
Jednak potencjalnych trudności jest wiele. Doświadczenie z Projektu 400 pokazuje, że inwestycje mogą się wydłużyć, a ich koszty wzrosnąć. Dodatkowo niejako tradycją Mesko jest to, że w zarządzie są przedstawiciele partii akurat rządzącej. Tak jest z obecną prezeską, tak było też z jej poprzedniczką związaną z PiS. To oznacza, że przy kolejnych wyborach znów istnieje ryzyko daleko idących zmian i tego, że kolejny zarząd znów będzie się uczył zbrojeniówki „od zera”.
Nie zmienia to jednak tego, że po 1989 r. perspektywy skarżyskiej fabryki nigdy nie były tak dobre. Wysokie zyski i olbrzymie dofinansowanie państwa powinny wzmocnić pozycję rynkową spółki i w najbliższych latach jeszcze zwiększyć przychody.
Czytaj więcej
Mimo że w ostatnim czasie Polska Grupa Zbrojeniowa została dokapitalizowana przez państwo kwotą ponad 7 mld zł, to, by dalej rozwijać zdolności, po...