Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są konsekwencje odstąpienia dużej firmy od negocjacji w sprawie kluczowych dostaw dla obronności?
  • Jakie wyzwania stoją przed polskimi zdolnościami produkcyjnymi amunicji wielkokalibrowej?
  • W jaki sposób zmieniające się uwarunkowania rynkowe i prawne wpływają na realizację programów zbrojeniowych?
  • Jakie są perspektywy rozwoju krajowej technologii produkcji amunicji pomimo rezygnacji z bieżących kontraktów?

Z unijnego instrumentu SAFE rząd chce pożyczyć ponad 180 mld zł na zakup uzbrojenia. Z tego kilkanaście miliardów ma być przeznaczonych na zakup amunicji artyleryjskiej 155 mm.

Obecnie tego typu amunicja musi być kupowana na podstawie uchwały rządu o Narodowej Rezerwie Amunicyjnej, która została przyjęta w marcu 2023 r. przez rząd Mateusza Morawieckiego. Celem tego programu jest „rozbudowa i dywersyfikacja narodowej bazy produkcyjnej amunicji wielkokalibrowej oraz uzupełnienie jej rezerw, adekwatnie do zwiększonych potrzeb, związanych z rozbudową potencjału Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej”. W niejawnych dokumentach jako dostawców wprost wymieniono Polską Grupę Zbrojeniową i Polską Amunicję. W PA w tamtym czasie udziały miała państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu, ale w 2024 r. doszło do wycofania ARP z tej spółki.

Były polityk prezesem Polskiej Amunicji

Jeszcze wcześniej, bo pod koniec 2023 r., tuż po zmianie rządu, MON podpisało z PGZ umowę na dostawę ponad 270 tys. sztuk amunicji 155 mm za ponad 10 mld zł. Te dostawy mają zostać zrealizowane do 2029 r.

Do niedawna cały czas trwały także rozmowy między Agencją Uzbrojenia a Polską Amunicją, która jest związana z Grupą WB, czyli największym polskim podmiotem zbrojeniowym, i Ponarem Wadowice, który jest ważnym dostawcą przemysłu obronnego. O spółce Polska Amunicja zrobiło się znów głośno w ostatnich tygodniach, gdy politycy PiS krytykujący program SAFE, zaczęli zwracać uwagę, że spółka ma podpisać kontrakt z pożyczek SAFE, a prezesem Polskiej Amunicji jest Paweł Poncyljusz, polityk, który w swojej karierze był związany z Platformą Obywatelską. Oczywiście, nie chcieli pamiętać o tym, że swego czasu był także wiceministrem w rządzie PiS. Co ciekawe, Poncyljusz, mimo że ze zbrojeniówką związany od lat, prezesem PA już nie jest.

Czytaj więcej

Prezes Polskiej Amunicji: Na fabrykę amunicji od 1,5 do 2,5 mld zł

Tymczasem pod koniec marca spółka wystosowała pismo do Agencji Uzbrojenia, w którym informuje, że odstępuje od dalszego uczestnictwa w postępowaniu dotyczącym zakupu amunicji 155 mm. Powodem jest „istotna zmiana uwarunkowań prawno-biznesowych” niedoszłego wspólnika. Najpewniej chodzi o to, że ceny i warunki dostaw ładunków miotających MCS nie były do zaakceptowania. Na tę rezygnację wpływ miał także „brak możliwości zapewnienia odpowiedniego zakresu polonizacji komponentów wchodzących w skład przedmiotu umowy (odstąpienia Synthos SA od udziału w postępowaniu)”.

– Negocjacje są niejawne, więc nie możemy tego w żaden sposób komentować – odpowiada nam Remigiusz Wilk, dyrektor komunikacji Grupy WB.

Co dalej z Polską Amunicją?

Jakie będą tego konsekwencje? W ramach kontraktów, które mają być finansowane z pożyczek z SAFE, na amunicję 155 mm zarezerwowano kilkanaście miliardów złotych. Zgodnie z uchwałą rządową, dostawcami miały być wspomniane Polska Grupa Zbrojeniowa i Polska Amunicja. By to zmienić, rząd musi zmienić uchwałę. Tymczasem zgodnie z rozporządzeniem unijnym, te umowy muszą być zawarte do końca maja. Patrząc realistycznie, nie ma czasu, by od początku wynegocjować w tak krótkim czasie umowę z jakimś innym podmiotem.

Czytaj więcej

Polska chce 180 mld zł z SAFE. Problem z VAT może podbić ceny

Po wycofaniu PA na większy kontrakt może więc najpewniej liczyć PGZ. Z tym, że trzeba pamiętać, że ta spółka obecnie ma bardzo małe zdolności do produkcji amunicji – jeśli chodzi np. o korpusy jest to 25 tys. sztuk rocznie. Wkrótce powinno się to zmienić – spółka otrzymała 2,4 mld zł z państwowego Funduszu Inwestycji Kapitałowych na zwiększenie zdolności do produkcji i od 2028 r. powinna produkować ok. 150 tys. pocisków rocznie. Ale to i tak oznacza, że bez zakupów od innych podmiotów będzie miała problemy z terminową realizacją umów, które ma wkrótce podpisać. Wydaje się, że to furtka, przez którą na polski rynek jeszcze mocniej chce wejść m.in. czeski koncern CSG.

Czy to oznacza, że Polska Amunicja w ogóle rezygnuje z dostaw pocisków 155 mm dla MON? Wydaje się, że nie. We wspomnianym piśmie, spółka deklaruje, że „odstąpienie od uczestnictwa w postępowaniu nie wpływa na nasze plany w zakresie opracowania własnej technologii produkcji pocisku kal. 155 mm, które to plany zamierzamy kontynuować bez względu na zewnętrzne uwarunkowania oraz okoliczności”.

Wstępne plany zakładały, że PA będzie gotowa do produkcji ok. 50 tys. pocisków rocznie w 2029 r. Wiadomo, że te pociski już przeszły część testów na poligonach na Ukrainie.

Wiadomo też jednak, że Wojsko Polskie chce stworzyć zapasy amunicji 155 mm na poziomie co najmniej miliona sztuk, a można zakładać, że nawet więcej. Większość tych pocisków dostarczy zapewne Polska Grupa Zbrojeniowa. Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, jak duża ich część faktycznie zostanie wyprodukowana w Polsce?