Od podpisania umowy w sierpniu 2022 r. minęło zaledwie nieco ponad trzy lata. W ostatnich dniach do Polski zawinął statek z 20 czołgami K2, które trafią do żołnierzy Wojska Polskiego. To oznacza, że Koreańczycy z Hyundai Rotem terminowo wywiązali się ze swoich zobowiązań. Za te pojazdy wraz z pakietem szkoleniowym, logistycznym i kilkudziesięcioma tys. pocisków 120 mm zapłaciliśmy 3,37 mld dolarów netto. Te stosunkowo lekkie czołgi, o masie ok. 55 t, trafiają głównie do jednostek 16 Dywizji Zmechanizowanej.
Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie czołgi zostały właśnie dostarczone do Polski ?
- W jaki sposób druga umowa dotycząca czołgów K2 wpłynie na polski przemysł zbrojeniowy?
- Ile czołgów planuje się mieć w Wojsku Polskim do 2027 roku?
Mimo bardzo szybkich dostaw, mankamentem pierwszej umowy było to, że w bardzo niewielkim stopniu skorzystał na niej polski przemysł zbrojeniowy. Poza polskim systemem łączności Fonet dostarczanym przez Grupę WB, był to produkt praktycznie całkowicie „z półki”, czyli przysłany z Korei Południowej. Drugim dużym minusem był także brak wozów towarzyszących.
Tym razem skorzysta polski przemysł
Wydaje się, że bardziej korzystna pod tym względem jest druga umowa, która została podpisana w sierpniu 2025 r. W tym wypadku ok. 120 czołgów zostanie wyprodukowanych w Korei Południowej, a ok. 60 będzie zmontowanych w gliwickim Bumarze – Łabędy. Do tej będącej częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej spółki ma trafić transfer technologii, jednak szczegółów nie ujawniono. – Umowa dotyczy zakupu 180 czołgów i 81 wozów towarzyszących, w tym 31 wozów zabezpieczenia technicznego, 25 wozów inżynieryjnych i 25 mostów. To cały pakiet logistyczny: szkoleniowy, serwisowy, naprawczy – wszystko po to, by Wojsko Polskie zyskało nie tylko sprzęt, ale i kompetencje – mówił podczas podpisania umowy wicepremier, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. Jednak cena tego zakupu jest prawie dwa razy wyższa niż ta pierwsza umowa.
Czytaj więcej
W piątek MON podpisało umowę na zakup kolejnych 180 czołgów K2 i 81 wozów towarzyszących. Jej wartość to ok. 25 mld zł, a dostawy mają się zakończ...
Wszystkie wozy towarzyszące mają powstawać w Polsce, ale na razie nie są nawet zaprojektowane. W każdym razie docelowo polski przemysł ma zyskać pełne zdolności do obsługi i modernizacji zarówno czołgów, jak i wozów towarzyszących.
Na marginesie można zauważyć, że zanim doszło do podpisania tej umowy, spółki wchodzące w skład PGZ – Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne w Poznaniu oraz gliwicki Bumar – Łabędy stoczyły batalię o to, dokąd trafi ta produkcja. W tym starciu wygrał Śląsk, a Poznań ma się stać centrum serwisowym dla czołgów Abrams.
Armia będzie miała ponad tysiąc czołgów
Oprócz 180 już dostarczonych czołgów K2, obecnie trwają także dostawy kolejnych Abramsów w wersji M1A2 SEPv3, które mają się zakończyć w 2026 r. W sumie czołgów w tej najnowszej wersji będziemy mieli 250. Ale w Wojsku Polskim już teraz służy 116 czołgów w starszej wersji M1A1 FEP.
W sumie jest to 346 czołgów. Jeśli do tego dodamy Leopardy w wersji 2A5 oraz te w wersji 2PL (ta modernizacja ma się zakończyć w 2027 r.), razem 233 czołgi, to daje to 779 czołgów. Biorąc pod uwagę, że w Wojsku Polskim wciąż mamy starsze konstrukcje jak PT-91 Twardy, to obecnie w armii mamy zapewne nieco mniej niż tysiąc czołgów.
Jeśli dodamy do tego te 180 K2, których dostawy rozpoczną się w przyszłym roku, to można założyć, że najpóźniej w 2027 r. w Wojsku Polskim będzie służyć ponad tysiąc czołgów, z czego większość to konstrukcje nowoczesne.