„ORP Orzeł powraca!” - poinformowała Marynarka Wojenna na serwisie społecznościowym X.

„Ciężką pracą załogi oraz specjalistów stoczniowych nasz 291 zakończył pełne odbiory podwodne i rozpoczyna intensywną działalność morską” - czytamy.

Wpis, oprócz powyższego krótkiego opisu, okraszono dodatkowo także wideo, gdzie możemy podziwiać ostatni pozostający w służbie polski okręt podwodny.

Wydarzenie, choć może się takie nie wydawać, jest dosyć podniosłe. ORP Orzeł ostatnie lata spędził w porcie przechodząc remont. Remont, który zgodnie z pierwotnymi założeniami, miał potrwać zaledwie kilka miesięcy, a skończyło się na latach.

Dodatkowo, o czym trzeba pamiętać, ORP Orzeł to ostatni pozostający w służbie Marynarki Wojennej RP okręt podwodny, co czyni z niego jednostkę „bezcenną”. Po wycofaniu ze służby ostatnich przejętych przed laty norweskich okrętów typu Kobben to właśnie od okrętu ORP Orzeł zależy przetrwanie cennych i unikalnych „podwodnych" umiejętności i kompetencji w Marynarce Wojennej.

Czytaj więcej

Wielu chętnych na polskie okręty podwodne

Warto przypomnieć, że ORP Orzeł zakupiony został w ZSRR w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku, czyli w czasach, kiedy dni tak ZSRR jak i Układu Warszawskiego były już policzone.

ORP Orzeł to jednostka typu Kilo, z udanej linii okrętów tworzonych w stoczni Krasnoje Sormowo w Gorki. To tam powstawały myśliwskie jednostki przeznaczone do podwodnego polowania, tropienia wrogich okrętów, skrytych misji patrolowych i rozpoznawczych. W swoim czasie okręty Kilo zaprojektowane w opływowym kształcie kropli, zabezpieczone specjalną anechoiczną powłoką, z wyciszonym przedziałem napędowym, 6 wyrzutniami torped i 60 osobową załogą budziły respekt rywali z Atlantyckiej Koalicji.

Dzisiaj to jednak historia i polski okręt to w służbie NATO prawdziwy weteran i bodaj najstarsza eksploatowana obecnie jednostka Kilo.