Ministerstwo Obrony Narodowej właśnie zafundowało Polakom możliwość przyjrzenia się najnowszemu nabytkowi polskiego lotnictwa wojskowego, czyli wielozadaniowym samolotom F-35, noszącym w Polsce nazwę Husarz. Niestety, można je będzie obserwować tylko z oddali. Pierwsze trzy sprowadzone do kraju egzemplarze myśliwców piątej generacji (z łącznie zamówionych 32 sztuk), po przylocie do Polski 22 maja w ten piątek zaprezentują się w locie nad największymi polskimi miastami.
Rajd, któremu MON nadał nazwę „Powitanie z Polską", towarzyszy oficjalnemu wdrażaniu samolotów F-35 do uzbrojenia Sił Zbrojnych RP. Powitanie rozpocznie się tam, gdzie myśliwce będą stacjonować, czyli w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku. Poza samolotami, które są już na polskim lotnisku, Polska odebrała także osiem innych egzemplarzy, które jednak stacjonują w amerykańskiej bazie Ebbing w Arkansas, gdzie służą do szkolenia naszych pilotów i techników.
Plan piątkowego lotu jest prosty. Po starcie z miejsca stacjonowania samoloty przelatują nad Wawelem w Krakowie. Później nastąpi przelot nad Westerplatte w Gdańsku, a następnie powrót do bazy w Łasku z przelotem nad Warszawą, który wykonany zostanie wzdłuż koryta Wisły. Wszystkie przeloty zaplanowano na niskim pułapie. Taki plan lotu ujawnił Cezary Tomczyk, wiceszef MON.
F-35 Lightning II
Samoloty pokonają w sumie około 1 100 km w powietrzu, a lot ma być elementem wdrożenia samolotów do służby, a przy okazji widowiskową prezentacją dla obywateli.
Typhoon i F-16 rządzą na europejskim niebie. Ale ich panowanie się kończy
Dziś niepodzielnym królem nieba nad Europą wydaje się myśliwiec Typhoon, produkowany przez konsorcjum Eurofighter, które tworzą Airbus, BAE Systems i Leonardo. Samoloty te trafiły do lotnictwa Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii, a także Austrii. Europejska piątka zamówiła łącznie ponad 540 tych samolotów, choć w czynnej służbie (po rozpoczęciu wycofywania najstarszych egzemplarzy wersji Tranche 1) pozostaje ich dziś około 450. Do grona użytkowników dołączyła teraz Turcja, która w październiku 2025 roku podpisała z Wielką Brytanią kontrakt na 20 fabrycznie nowych Typhoonów, a docelowo – dokupując używane maszyny z Kataru i Omanu – chce dysponować 44 egzemplarzami tych myśliwców.
Czytaj więcej
Pierwsze trzy myśliwce F-35 Husarz są już w Łasku. Na ich statecznikach, po raz pierwszy w historii, pojawiły się szachownice w odcieniach szarości...
Faktyczną palmę pierwszeństwa, jeśli brać pod uwagę liczebność floty, nadal dzierży jednak starzejący się F-16. W służbie europejskich państw NATO (nie licząc Turcji, dysponującej ponad 200 maszynami tego typu) pozostaje jeszcze ponad 600 myśliwców tego typu. Część państw już się jednak z nimi pożegnała. Norwegia wycofała swoje F-16 ze służby, a Holandia przekazała je m.in. Ukrainie. Inni użytkownicy, jak Polska i Grecja, przedłużają właśnie życie swoich F-16 o kolejne lata, prowadząc programy modernizacyjne.
Użytkowane przez Francję, Grecję i Chorwację francuskie samoloty Rafale w tej akurat konkurencji się nie liczą. Jest ich w tych trzech europejskich krajach około 190 sztuk (z czego około 155 we Francji, wliczając lotnictwo marynarki). Zamówione już przez Serbię 12 takich maszyn (dostawy dopiero przed nią) tego stanu rzeczy nie zmieni.
Podobnie sytuacja wygląda ze szwedzkimi Gripenami (około 105-120 sztuk, z możliwością wzrostu do 130). Nawet ewentualne zamówienie 100-150 myśliwców tego typu przez Ukrainę nie zmieni roli F-35 jako hegemona na europejskim niebie.
Panowanie tych myśliwców na niebie nad Europą wkrótce się jednak zakończy. Mimo że Europa zdaje się odwracać od amerykańskiego uzbrojenia (przynajmniej w politycznych deklaracjach), prym na europejskim niebie zaczną wieść ponownie amerykańskie myśliwce – tym razem właśnie wielozadaniowe F-35.
Dotychczasowe zamówienia państw europejskich obejmują już ponad 500 tych maszyn. To więcej niż użytkowanych jest obecnie Eurofighterów i niewiele mniej niż F-16, które F-35 powoli zastępuje. Taki stan długo się jednak nie utrzyma. Flota F-16 będzie się w Europie w najbliższej dekadzie szybko kurczyć, tymczasem samolotów F-35 powinno przybywać.
Według dostępnych zestawień (stan na czerwiec 2026 roku) kraje europejskie – nie tylko należące do NATO, ale i Szwajcaria – zamówiły niewiele mniej niż 520 samolotów w wersji F-35A oraz około 90 w wersji F-35B (wersja krótkiego startu i pionowego lądowania). Łącznie daje to ponad 600 samolotów. Z tej liczby dostarczono do tej pory około 155 maszyn wariantu A i blisko 60 wariantu B. Trzeba przy tym zaznaczyć, że liczby te są orientacyjne i zależą od metody liczenia, którą w udostępnianych danych stosują poszczególne kraje.
Czytaj więcej
Francja i Niemcy nie są w stanie prowadzić dalej prac nad projektem budowy wspólnego myśliwca, ponieważ niemieckie władze uznały, że firmy zaangażo...
Polska chciałaby kupić kolejne myśliwce F-35
Swoje zamówienie z 36 do 30 sztuk miałaby zmniejszyć m.in. Szwajcaria. Wielka Brytania, która pierwotnie deklarowała zakup aż 138 maszyn, od tej liczby formalnie odeszła. W czerwcu 2025 roku potwierdziła jednak drugą transzę zakupu na 27 samolotów (15 F-35B i 12 F-35A, te ostatnie zdolne do przenoszenia amerykańskich bomb jądrowych B61). Tym samym brytyjska flota urośnie z 48 zamówionych dotąd maszyn do 75 sztuk, których dostawy mają się zakończyć do 2033 roku. Belgia zadeklarowała dokupienie 11 dodatkowych maszyn (kontrakt ma zostać podpisany jeszcze w 2026 roku), co powiększy jej flotę z 34 do 45 egzemplarzy. Niemcy, które zamówiły 35 samolotów, przymierzają się do zakupu kolejnych 15 za około 2,5 mld euro. Zakup dodatkowych 20 maszyn – w ramach opcji do pierwszego kontraktu – rozważa też Grecja. Już obecnie mówi się więc o kilkudziesięciu dodatkowych samolotach.
Program F-35 Husarz (pierwotnie program Harpia)
Kontrakt: podpisany 31 stycznia 2020 roku, wartość 4,6 mld dolarów – druga co do wielkości umowa w historii polskich zakupów zbrojeniowych.
Zamówienie: 32 samoloty F-35A Lightning II, w Polsce noszące nazwę Husarz. Charakterystyczna biało-czerwona szachownica występuje na nich wyłącznie w szarej wersji o obniżonej widzialności.
Bazowanie: 32. Baza Lotnictwa Taktycznego w Łasku (pierwsza eskadra) oraz – w drugim etapie – 21. Baza Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie, gdzie prace modernizacyjne potrwają jeszcze do początku 2027 roku.
Szkolenie: osiem polskich maszyn stacjonuje w bazie Ebbing w Arkansas, gdzie od 2024 roku szkolą się polscy piloci i personel techniczny.
Harmonogram: pierwsze trzy maszyny wylądowały w Łasku 22 maja 2026 roku. Do końca 2026 roku w bazie ma stacjonować 14 samolotów, a zakończenie dostaw zaplanowane jest do 2030 roku.
Także Polska chciałaby swoją flotę powiększyć o kolejne dwie eskadry, czyli 32 samoloty. F-35 wydaje się najpoważniejszym kandydatem w takim programie. Wskazywałyby na to słowa gen. dyw. Krzysztofa Zielskiego, zastępcy szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, który w jednym z udzielonych wywiadów podkreślał, że w najbliższej perspektywie główną platformą bojową Sił Powietrznych pozostaną samoloty F-35.
Po wszystkich tych korektach i nowych zamówieniach flota F-35 tylko w europejskich państwach NATO z całą pewnością przekroczy 650 sztuk.
Skalę przewagi F-35 najlepiej widać w zestawieniu z potencjałem przeciwnika. Rosja, która swój samolot piątej generacji Su-57 rozwija od ponad dekady, wprowadziła do służby zaledwie około 26 seryjnych egzemplarzy tego myśliwca (mniej niż Lockheed Martin dostarcza klientom F-35 w ciągu dwóch miesięcy). Trzon rosyjskiego lotnictwa taktycznego wciąż stanowi 800-900 maszyn generacji 4 i 4+, w tym nieco ponad 100 najnowocześniejszych Su-35S, a flota ta – wykrwawiana stratami w Ukrainie i łatana produkcją na poziomie dwudziestu-trzydziestu maszyn rocznie – będzie się w najbliższych latach raczej kurczyć niż rosnąć. Europejskie NATO z ponad 650 samolotami piątej generacji w perspektywie dekady wyprzedzi więc Rosję technologicznie o pełną generację.
Wszystko wskazuje dziś na to, że tak jak wśród broni pancernej niekwestionowanym królem Europy są opracowane przez Niemców czołgi Leopard, tak na europejskim niebie zostanie nim wkrótce amerykański F-35.