Pierwsze egzemplarze nowo zamówionej amunicji rakietowej do zestawów Piorun i urządzeń startowych (wyrzutni) trafią do polskich żołnierzy jeszcze w tym roku. Kolejne transze manpadsów (man-portable air-defence system - lekki rakietowy system przeciwlotniczy) docierać będą do naszych żołnierzy w kolejnych latach – zapowiedział Błaszczak.

- Tempo jest wysokie – mówił w czwartek podczas spotkania z prasą , po zatwierdzeniu umowy wicepremier Błaszczak, dodając, że "tego wymaga sytuacja międzynarodowa".

- Żeby władze Kremla, imperium zła, które odtwarza się na naszych oczach, nie poważyły się na zaatakowanie Polski i państw Sojuszu Północnoatlantyckiego – ostrzegał minister.

Szef MON podkreślił, że Pioruny wyjątkowo skuteczne w walce z wrogimi statkami powietrznymi i dronami na bliskich odległościach to produkowany w kraju produkt polskiej myśli technicznej.

- Zamówienie kolejnych zestawów w fabryce Mesko wpisuje się w konsekwentne wzmacnianie pozycji polskiego przemysłu zbrojeniowego – zaznacza.

MON

Postrach rosyjskich śmigłowców

Przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe (PPZR) Piorun produkowane przez polskie firmy Telesystem i Mesko, zdobyły uznanie obrońców Ukrainy.

– Trafiają w punkt, są niezawodne nawet w nocy i lepsze od amerykańskich, słynnych Stingerów – to opinie użytkowników znad Dniepru.

- Na zdjęciach z pola walki widać, że dla pilotów rosyjskich śmigłowców ta piekielna skuteczność broni była przykrą niespodzianką. - A my w Mesko włożyliśmy sporo pracy aby do perfekcji doprowadzić układ naprowadzania pocisku na minimalnym pułapie10 metrów nad ziemią – mówił Radarowi przedstawiciel Telesystemu, spółki odpowiedzialnej za „inteligencję" głowic naprowadzających „polskich Stingerów".

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM
(PPZR) Piorun

(PPZR) Piorun

MON

Polscy eksperci podkreślają, że Piorun to rzadki wśród produktów polskiej zbrojeniówki przykład broni precyzyjnej i dziś już prawdziwy hit eksportowy Polskiej Grupy Zbrojeniowej i Mesko. To zestawy Grom/ Piorun wprowadziły nas do elitarnej grupy -producentów manpadsów. Oprócz nas robią je tylko Amerykanie i Rosjanie i bardzo pilnują swych technologii. Jednak z tej trójki tylko Polacy w ostatnich latach unowocześnili i rozwinęli broń. Z informacji Radaru wynika, że po „frontowych" najnowszych doświadczeniach z użyciem broni w Ukrainie, świętokrzyski producent zdecydował o kolejnej modernizacji „Piorunów".

Broń typu „wystrzel i zapomnij"

Podobnie jak wcześniejszy Grom, Piorun automatycznie naprowadza się na źródło promieniowania termicznego. Oznacza to, że pocisk celuje w silnik statku powietrznego emitujący ciepło. Ponieważ to broń lekka polskie rakiety są w stanie zwalczać cele lecące na pułapach od 10 m do 4 km oraz w odległości od 400 m do 6 km.

Po modernizacji Groma nowy PPZR Piorun zyskał m.in. zapalnik zbliżeniowy, który pozwala na lepsze radzenie sobie z bezzałogowymi statkami powietrznymi. Zmodernizowana broń cechuje się także większą odpornością na zakłócenia oraz posiada lepszy celownik, który dwukrotnie zwiększa możliwość wykrycia wrogiego celu. Nowa rakieta, podobnie jak Grom automatycznie naprowadza się na źródło termicznego promieniowania, tyle, że dzięki zastosowaniu nowych detektorów, m.in. unikalnej chłodzonej fotodiody o czterokrotnie większej niż gromach czułości, piorun wykrywa wroga ze znacznie większego dystansu.

Czytaj więcej

Polska zbrojeniówka pracuje na pełnych obrotach. Celem pomoc Ukrainie

Stosowane w ostatnich latach techniki obronne samolotów i śmigłowców, czyli systemy schładzania spalin, nie osłabiają sokolego „wzroku" rakiety. Do tego skomplikowany, elektroniczny układ jest w stanie aktywnie naprowadzać Pioruny na cel na odległość ponad 6 kilometrów (zasięg amerykańskich stingerów to 4,8 km). W nowej broni udało się też wręcz skokowo poprawić dokładność trafienia co ma niebagatelne znaczenie przy zwalczaniu celów o małych wymiarach, takich jak rakiety manewrujące czy drony.

Groźny nawet w nocy

Nowy pocisk dysponuje wyrafinowanym, laserowym zapalnikiem zbliżeniowym, pozwalającym programować miejsce wybuchu i razić odłamkami obiekty znajdujące się w zasięgu odpalonej rakiety. Nowe algorytmy zastosowane przy programowaniu głowicy zwiększają niemal dwukrotnie odporność systemu naprowadzania na zakłócenia (pocisk „potrafi" dzięki temu odróżnić stosowane do ochrony statków powietrznych pułapki termiczne od rzeczywistego celu czyli silnika).

W wyrzutni piorunów zastosowano także celowniki termowizyjne, pozwalające operatorowi broni na jej efektywne użycie w warunkach nocnych, zaprogramowanie trybu pracy, czy odczytywanie wskazań systemu identyfikacji „swój- obcy" (IFF).

Czytaj więcej

Siedem miliardów złotych polskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy

Wyrzutnie kierowanych rakiet Grom/Piorun to ważny element uzbrojenia zautomatyzowanych samobieżnych zestawów przeciwlotniczych Poprad i Pilica zakontraktowanych przez MON w warszawskim PIT- Radwarze i Zakładach Mechanicznych Tarnów - spółkach Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Obydwa systemy mają wykrywać i niszczyć statki powietrzne, w tym bezzałogowce wroga na niskim pułapie. Armia zamówiła ok. 80 zestawów Poprad za ponad 1 mld zł. Za kierowanie ogniem odpowiada w Popradzie zestaw kamer telewizyjnej i termowizyjnej, które wypatrzą wroga, nawet nocą, z odległości wielu kilometrów i pomogą operatorowi dokonać selekcji zagrożeń.

Za sześć baterii zautomatyzowanych rakietowo-artyleryjskich zestawów „Pilica" dostarczonych Siłom Zbrojnym do 2022 konsorcjum integrowane przez PGZ zainkasowało prawie 750 mln zł.