Zgodnie z deklaracją, pierwszym zakupem mają być fregaty programu Miecznik, określone przez ministra jako okręty obrony wybrzeża. Ma to związek z rekomendacjami Inspektoratu Uzbrojenia.

Jednocześnie zakup używanych okrętów podwodnych, mających być pomostowym rozwiązaniem programu Orka, uzależnia się od wyniku negocjacji ze stroną szwedzką. Minister Błaszczak wskazał na koszt oraz czas realizacji projektu.

Czytaj także: Co dalej z Dywizjonem Okrętów Podwodnych Marynarki Wojennej?

Zgodnie z dotychczasowymi deklaracjami politycznymi, Ministerstwo Obrony Narodowej planuje zamówienie dwóch fregat. Okręty zbuduje krajowy przemysł stoczniowego z udziałem partnera zagranicznego. Wśród podmiotów zainteresowanych udziałem w tym przedsięwzięciu wymienia się m.in. ThyssenKrupp Marine Systems, Naval Group, Leonardo, Lockheed Martin czy Babcock International.

W grudniu 2018 r. Inspektorat Uzbrojenia MON wystosował zaproszenie do Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. do udziału w negocjacjach warunków zamówienia. Zaproszenie anulowano w 2019 r., bez podania formalnej przyczyny. Dodatkowo, w ciągu ostatnich miesięcy, pojawiły się także spekulacje dotyczące możliwości przejęcia od Stanów Zjednoczonych (poprzez procedurę EDA) używanych wielozadaniowych okrętów wojennych klasy LCS. Powyższa opcja nie została oficjalnie odrzucona m.in. we wrześniowej odpowiedzi wiceministra Wojciecha Skurkiewicza na interpelację poselską.

Czytaj także: „Kondor”. Zabójca wrogich okrętów oczekiwany w marynarce

W listopadzie ubiegłego roku Inspektorat Uzbrojenia poinformował, że opracowano stosowne rekomendacje dotyczące pozyskania okrętów Miecznik, które trafiły na biurko ministra Błaszczaka. Obecna deklaracja ministra może wskazywać, że zostały one zatwierdzone. Okręty mają zastąpić w Marynarce Wojennej parę fregat typu O. H. Perry, które zostały przekazane przez rząd Stanów Zjednoczonych w latach 2000 i 2002.