Analiza Radaru: K2PL – czy naprawdę umowa już wkrótce?

Podczas pobytu delegacji Sztabu Generalnego w Republice Korei w październiku 2019 r. czołg K2 był prezentowany szefowi Sztabu Generalnego WP, gen. Rajmundowi Andrzejczakowi na wystawie ADEX 2019 i w jednostce liniowej. Fot./SG WP.

Od pierwszych dni stycznia tego roku w zagranicznych mediach pojawiają się informacje związane z rzekomym zamiarem zakupu południowokoreańskich czołgów podstawowych K2 przez Polskę.

Zanim zajmiemy się rzeczywistymi możliwościami zastąpienia T-72, PT-91 i być może Leopardów 2 nowym wozem, prześledźmy rozwój wypadków medialnych.

Cały „fakt medialny” (by nie użyć słowa „histeria”) zaczął swój żywot od tekstu zamieszczonego na portalu niemieckiego dziennika „Die Welt” 2 stycznia 2020 r. Jego autor, Philipp Fritz, chwalił w nim polskie podejście do obronności. Uznał zwiększanie udziału faktycznych wydatków obronnych w PKB Polski do 2030 r. do 2,5 proc. (wobec faktycznie mniej niż 2% do 2019 r. włącznie) za krok we właściwym kierunku. To miałoby zapewnić Warszawie możliwość wydawania znacznych kwot na zakupy nowego uzbrojenia.

Czytaj także: Analiza Radaru: Leopard 2PL (wkrótce) gotowy do służby

Jako kluczowy problem autor wskazał odizolowanie Polski od europejskich inicjatyw obronnych przez Francję i Niemcy. To miałoby skutkować koncentracją polskich wydatków na uzbrojenie głównie w Stanach Zjednoczonych. Nawoływał, by Paryż i Berlin zaczęły widzieć w Warszawie nie tylko klienta, ale też partnera gospodarczego, za przykład podając program Main Ground Combat System (MGCS, który ma zaowocować opracowaniem, uruchomieniem produkcji i przyjęciem do uzbrojenia około 2035 r. francusko-niemieckiego czołgu nowej generacji). Zdaniem Fritza Polska, po domniemanym odrzuceniu przez Francję i Niemcy starań o dołączenie do europejskiego programu, znalazła innego partnera w programie pozyskania nowego czołgu dla Wojsk Lądowych. Miałaby nim być firma Hyundai Rotem z Republiki Korei, która miałaby partycypować w produkcji 800 czołgów K2 dla Sił Zbrojnych RP. Dla porównania, Niemcy i Francja prawdopodobnie łącznie kupią nie więcej niż 600 czołgów powstałych w ramach MGCS.

Fot. 2 Czołg K2PL jest od 2018 r. oficjalnie oferowany na polskim rynku przez zakłady H. Cegielski-Poznań. Na zdjęciu model wystawiony podczas MSPO 2018. Fot./Bartłomiej Kucharski.

Tydzień później temat podchwyciły media południowokoreańskie. W ślad za nimi także anglojęzyczne portale o tematyce militarnej. Na oryginalny artykuł powoływała się nawet TVP. W telegraficznym skrócie można napisać, że powielały one informację z niemieckiego portalu, a w niektórych publikacjach pojawiła się nawet kwota kontraktu 9 mld. Południowokoreańskie media nie mogły się jednak porozumieć co do tego, czy mowa o miliardach euro, czy dolarów…

Czy aby na pewno?

A jak cała sprawa przedstawia się w rzeczywistości? Przede wszystkim, na obecnym etapie projektu, istnieją jedynie wymagania operacyjne dla nowego czołgu. Mowa więc o dokumencie inicjującym procedurę pozyskania nowego uzbrojenia.

Czytaj także: Niespełniony sen o polskim czołgu

Ogólne zapisy w dokumentach planistycznych mówią, że nowy czołg miałby wejść do linii ok. 2031 r. Nie ma natomiast tzw. wstępnych założeń taktyczno-technicznych, które bardziej szczegółowo opisywałyby jak miałby wyglądać następca czołgów T-72 i PT-91Nowy Czołg Podstawowy kryptonim Wilk.

Nie musi to być bynajmniej przeszkodą w zakupie. Gestorzy sprzętu ze wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP miewają problemy z napisaniem spójnych i możliwych do zrealizowania wymagań. Mimo to czasem udaje się kupić uzbrojenie lub zainicjować pracę rozwojową. Z tego powodu trudno powiedzieć, czy K2 w jakiejkolwiek formie (o czym dalej) spełniałby je. Ponadto wciąż nie jest pewne, czy Ministerstwo Obrony Narodowej zastąpi wszystkie czołgi jedną nową konstrukcją (co wymagałoby kupienia co najmniej 754 czołgów, jeżeli nie nastąpi reorganizacja Wojsk Lądowych i jeżeli nie brać pod uwagę sprzętu rezerwowego, szkolnego, pojazdów na podwoziu nowego czołgu itd.), czy też jeden czołg miałby zastąpić T-72 i PT-91 (co wymagałoby kupienia co najmniej 522 czołgów), a Leopardy 2 miałby zastąpić inny wóz (co najmniej 232 sztuki).

Przede wszystkim jednak istnieje wiele alternatyw dla K2. Wyróżnić można kilka głównych, mniej lub bardziej sformalizowanych (a niekiedy jedynie potencjalnych), ofert. Prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Witold Słowik zapowiadał na przykład samodzielną budowę polskiego czołgu podstawowego nowej generacji. Oczywiście nie bez współpracy z dostawcami zagranicznymi. W podobnym tonie wypowiadał się w 2018 r. ówczesny podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski, odpowiedzialny za przygotowanie Strategicznego Przeglądu Obronnego. Miałby to być, cytując Szatkowskiego, „dobry średniak”, będący niejako odpowiednikiem bojowego wozu piechoty Borsuka. Wozem niewyróżniającym się zbytnio pod względem większości parametrów, ale jednak dość nowoczesnym i mogącym swobodnie nawiązać walkę z rosyjskimi czołgami.

Czytaj także: Najstarsze polskie czołgi do liftingu

Możliwa jest też wspólna praca badawczo-rozwojowa z państwem trzecim. Tu wskazać można włoskie propozycje. Ukierunkowane na wspólne opracowanie czołgu nowej generacji przez PGZ i Leonardo, a także nieco starszą polsko-niemiecką (PGZ i Rheinmetall) koncepcję czołgu Atlas.

Nie można również wykluczyć, że Polska jednak dołączy do programu MGCS.

Sam K2 byłby ofertą raczej zakupu licencji, ale nie można wykluczyć również złożenia innych podobnych ofert. Chociażby na mocy umowy międzyrządowej z Izraelem (Merkawa Mk 4, zapewne w wersji M) czy z japońską firmą Mitsubishi Heavy Industries (Type 10).

Co jakiś czas pojawiają się również doniesienia o możliwym zakupie amerykańskich czołgów Abrams, oczywiście używanych. Nigdy jednak nie pojawiły się one w pełni sformalizowanej postaci i obecnie taki zakup nie jest rozważany. Co nie znaczy, że idea nie może powrócić w przyszłości.

Każdy z wariantów miałby swoje wady i zalety. Jedne czołgi byłyby dostępne szybciej, inne później. Jedne programy byłyby obarczone większym ryzykiem technicznym, inne mniejszym, różny byłby koszt realizacji programu i tak dalej.

K2PL – o co w tym wszystkim chodzi?

Czołg K2 został zaprojektowany jako następca czołgu K1, produkowanego od II połowy lat 80. ubiegłego wieku i wyraźnie inspirowanego Abramsem. Sam K2 był rozwijany od roku 1995 i wszedł do produkcji seryjnej 18 lat później. Pierwotne zamówienie na 600 sztuk zredukowano najpierw do 200 sztuk, potem zwiększono do 260.

Czołg podstawowy Hyundai Rotem K2 wszedł do uzbrojenia Sił Zbrojnych Republiki Korei w 2013 r. Obecne zamówienia opiewają na 260 takich wozów. Fot./Siły Zbrojne Republiki Korei.

Jako stosunkowo nowa konstrukcja jest to wóz z pewnością bardzo nowoczesny. Posiada wiele zaawansowanych i niespotykanych w starszych czołgach rozwiązań. Jest on także wyraźnie lżejszy od najnowszych czołgów zachodnich. Waży bowiem około 55 ton. M1A2C Abrams waży 72,5 tony, a Leopard 2A7V prawdopodobnie ponad 65 ton.

Czytaj także: Prezes PGZ o polskim czołgu nowej generacji

Uzbrojenie główne stanowi 120 mm armata gładkolufowa o długości lufy 55 kalibrów. Zapas amunicji wynosi 40 naboi, z amunicją I rzutu w automacie ładowania. Amunicje produkuje firma Hyundai WIA, zapewne na licencji Rheinmetalla. Armatę uzupełniają sprzężony 7,62 mm karabin maszynowy (12 000 naboi) i 12,7 mm wkm (3200 naboi) umieszczony na stropie wieży.

Poszczególne serie produkcyjne różnią się od siebie układami napędowymi. Pierwszych 100 czołgów otrzymało w całości niemiecki powerpack. Jest to silnik MTU MT-883 Ka501 o mocy 1103 kW/1500 KM i przekładnia RENK HSWL 295 TM. Kolejnych 106 czołgów ma dysponować ma powerpackiem przejściowym. Koreański silnik Doosan DV27K o identycznej mocy jak silnik niemiecki oraz wspominania przekładnia. Czołgi produkowane od 2020 r. otrzymają powerpack w całości koreański. Będzie to wspomniany silnik Doosan z przekładną S&T Dynamics EST15K.

Czołg podstawowy Hyundai Rotem K2 wszedł do uzbrojenia Sił Zbrojnych Republiki Korei w 2013 r. Obecne zamówienia opiewają na 260 takich wozów. Fot./Siły Zbrojne Republiki Korei.

Hydropneumatyczne zawieszenie aktywne pozwala na wyjątkowo płynną jazdę. Trzyosobowa załoga dysponuje nowoczesnym systemem kierowania ogniem, umożliwiającym celne strzelanie na dystans do niemal 10 km (wg producenta, oczywiście na ten dystans ogniem pośrednim). Czołg jest dobrze opancerzony, ale jednak w specyficzny sposób. W wersji bazowej pancerz specjalny obejmuje jedynie czoło kadłuba i wieży. Burty są znacznie lżej opancerzone. W warunkach koreańskich nie jest to poważna wada. Przewidywany przeciwnik – Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna – dysponuje bowiem sprzętem zupełnie archaicznym.

K2PL – dobry czołg dla Polski?

Tego samego nie można jednak powiedzieć o Rosji. Czy wobec tego K2 nie nadaje się dla Wojska Polskiego? Odpowiedź nie jest absolutnie jednoznaczna. Wiadomo bowiem, że Hyundai Rotem w ramach oferty na czołg K2PL zaoferował przeniesienie znacznej części produkcji do Polski. Na mocy umowy z grudnia 2018 r. producentem miałyby być zakłady H. Cegielski-Poznań. Prawdopodobnie jednak spółki wchodzące w skład PGZ również nie są bez szans. W końcu po drugiej wojnie światowej czołgi w Polsce produkowały tylko Zakłady Mechaniczne „BUMAR-ŁABĘDY”. Ostatnie PT-91M zjechały z linii w 2009 r. Koreańczycy zaoferowali także dostosowanie produktu do wymogów użytkownika.

Podczas pobytu delegacji Sztabu Generalnego w Republice Korei w październiku 2019 r. czołg K2 był prezentowany szefowi Sztabu Generalnego WP, gen. Rajmundowi Andrzejczakowi na wystawie ADEX 2019 i w jednostce liniowej. Fot./SG WP.

Zakres owego dostosowania nie został oficjalnie potwierdzony. W grę wchodzi jednak, zapewne, np. zastosowanie szeregu polskich systemów. Mowa o systemach zarządzania polem walki, pancerzu reaktywny ERAWA 2 w najnowszej wersji, systemie samoosłoby pojazdu klasy soft-kill SSP-1 Obra-3 (lub jego wersja rozwojowa), systemie obserwacji dookólnej SOD-1 Atena itd. Na pewno istnieje także możliwość zastosowania aktywnego systemu samoobrony klasy hard-kill. W tym przypadku byłoby to  albo rozwiązanie południowokoreańskie powstałe do K2, albo Iron Fist firmy Elbit Systems, albo ADS Rheinmetalla czy może nawet polski system, o ile zostanie doprowadzony do postaci umożliwiającej produkcję. Dostosowanie może objąć także system sztucznej inteligencji wspierającej załogę i innego wyposażenia opcjonalnego.

Czytaj także: Analiza Radaru: Rdza na pancerzach. Czy polskie czołgi doczekają modernizacji?

Ponadto na pewno możliwe byłoby wzmocnienie opancerzenia np. burt wieży. Demonstrator takiej konfiguracji czołgu prezentowano kilkanaście miesięcy temu. Wzrost masy wieży zapewne musiałby być docelowo skompensowany zwiększeniem gabarytów podwozia, co powinno pomóc także w poprawie ergonomii. Zapewne istniałaby też możliwość opracowania rodziny pojazdów na podwoziu K2PL. Mowa o wozach zabezpieczenia technicznego, czołgu saperskiego, wozu nauki jazdy itd.

Podczas pobytu delegacji Sztabu Generalnego w Republice Korei w październiku 2019 r. czołg K2 był prezentowany szefowi Sztabu Generalnego WP, gen. Rajmundowi Andrzejczakowi na wystawie ADEX 2019 i w jednostce liniowej. Fot./SG WP.

Jeżeli nawet sam K2 nie spełniałby w pełni oczekiwań polskich czołgistów, pamiętać należy, że Hyundai ma doświadczenie w zakresie kooperacji w opracowywaniu nowych czołgów na bazie własnych rozwiązań, które firma zebrała podczas współpracy z przemysłem tureckim w programie czołgu Alltay. Współpraca byłaby zapewne korzystna dla obu stron. Przemysł południowokoreański pracuje już nad nowym czołgiem K3, który wg informacji sprzed kilku lat miałby pojawić się w formie demonstratora technologii około 2035 r. Planowane wejście do służby ma nastąpić 2050 rokiem. Co ciekawe, prezentowany podczas wystawy ADEX 2019 model bardzo przypominał mobilną makietę PL-01 Concept z 2013 r… Ponadto warto wspomnieć o udanej współpracy Huty Stalowa Wola z przemysłem południowokoreańskim, z firmą Hanwha Techwin, w obszarze licencyjnej produkcji podwozi do 155 mm armatohaubic samobieżnych Krab.

K2 był przynajmniej dwukrotnie prezentowany polskim żołnierzom, w tym szefowi Sztabu Generalnego gen. Rajmundowi Andrzejczakowi. Oficjalnych wypowiedzi oceniających K2 oczywiście nie ma. Jedynym tropem może być wpis osoby prowadzącej konto Sztabu Generalnego na Twitterze: „w świetle postępującej modernizacji technicznej sprzętu oraz rozwoju techniki, czołg K2 jest konkurencyjną platformą pancerną na polu walki w dobie XXI wieku.”

 

Co dalej z polskim czołgiem?

Jaką decyzję (i kiedy?) odnośnie nowego czołgu podejmie Ministerstwo Obrony Narodowej? Można dziś tylko spekulować. Obecny stan parku czołgów Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych przedstawia się źle.

Czytaj także: Uzbroimy armię, tylko znacznie później

Z 314 wytypowanych do modyfikacji T-72M/M1 część prawdopodobnie nie nadaje się do remontu i nie wiadomo, czy uda się w ramach przewidzianego budżetu zmodyfikować aż 290 czołgów. Tyle potrzeba do uzbrojenia pięciu batalionów. Czy część pododdziałów będzie zatem batalionami-widmo? PT-91 są wprawdzie systematycznie remontowane i wyposażane w nowoczesne kamery termowizyjne polskiej produkcji, ale i one przedstawiają niewielką wartość bojową. Do obu typów czołgów z armatą 125 mm brak jest skutecznej amunicji przeciwpancernej.

Program modernizacji czołgów Leopard 2A4 do standardu 2PL notuje opóźnienie. Remonty połączone z „odmłodzeniem” Leopardów 2A5 są tylko półśrodkiem.

Rezerwa sprzętowa praktycznie nie istnieje. Ciężkiego sprzętu pomocniczego (WZT-3, MID itd.), bez którego czołgi nie mogą poprawnie funkcjonować na polu walki, jest niewiele.

Zarzucenie modernizacji T-72 (na zdjęciu wariant M2A2 powstały w Bumarze-Łabędy) na rzecz nieskomplikowanej modyfikacji powoduje, że „odświeżenie” leciwej konstrukcji da jedynie krótkotrwały efekt. Zabiegiem tym objętych zostanie też zdecydowanie zbyt mało czołgów. Fot. ZM Bumar-Łabędy.

Sytuacja ta skłania ku sformułowaniu tezy, że co najmniej wybór drogi prowadzącej do pozyskania nowego czołgu w horyzoncie dekady jest sprawą palącą. Pamiętajmy, że nawet w razie zakupu licencji, od podpisania umowy do dostarczenia pierwszych czołgów seryjnych, mija pięć lat lub nawet więcej. Na poddający się ocenie efekt pracy badawczo-rozwojowej przyjdzie poczekać około 10 lat.

Czytaj także: M1 Abrams; nie taki piękny, jak go malują

Należy też pamiętać, że budżet Ministerstwa Obrony Narodowej także nie jest z gumy, a potrzeb jest wiele. Choćby zakup samolotów wielozadaniowych F-35A Lightning II pochłonie do 2030 r. z pewnością ok. 25 mld złotych, a może i więcej, ze środków przeznaczonych na modernizację techniczną SZ RP. Poza wartością umowy LOA, trzeba będzie zapłacić VAT, zmodernizować infrastrukturę, zakupić uzbrojenie, wdrożyć szkolenie pilotów i techników w Polsce, zapewnić wsparcie eksploatacji sprzętu w okresie nieobjętym umową bazową itp.

Na wymianę czekają archaiczne systemy przeciwlotnicze oraz wiekowe bojowe wozy piechoty BWP-1. Marynarka Wojenna, poza nielicznymi jednostkami pomocniczymi i jednym niszczycielem min, już obecnie jest faktycznie morskim skansenem. Czy wystarczy środków na nowe czołgi w najbliższym czasie? Doświadczenie z zakupami sprzętu spoza Stanów Zjednoczonych nie napawa optymizmem, podobnie perspektywy budżetowe. Pomijając sprawy budżetowe, na dzień dzisiejszy nie ma niestety żadnej wiążącej decyzji odnośnie wymiany generacyjnej parku sprzętu trzynastu istniejących lub aktualnie formowanych batalionów czołgów Wojska Polskiego.

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Polskie firmy potrafią tworzyć wyspecjalizowane rozwiązania

Dane z satelitów są dziś niezwykle potrzebne do rozwoju wielu technologii. Korzysta z nich ...

Niemcy modernizują fregaty

Federalny Urząd ds. Uzbrojenia wysłał zapytanie o możliwości modernizacji wyposażenia radiolokacyjnego trzech fregat rakietowych ...

Kolejne zakupy GROM-u

Jednostka Wojskowa GROM podpisała nowe kontrakty z dostawcami sprzętu i uzbrojenia. JW Grom podpisała ...